środa, 24 lutego 2016

Agata Mańczyk "Huczmiranki. Rumianek i mięta"


Agata Mańczyk „Huczmiranki. Rumianek i mięta. T. 2”, Nasza Księgarnia 2016, ISBN 978-83-10-12973-4, stron 448

Gdy w zeszłym roku przeczytałam pierwszy tom sagi o nietuzinkowych kobietach z rodu Huczmiranek, skala mojej ekscytacji sięgnęła zenitu. Uznałam wtedy, że trafiłam na prawdziwą perełkę, a jej autorka, Agata Mańczyk, do tej pory kojarząca mi się z utworami dla młodzieży, sprawdziła się także jako pisarka dla dorosłych. I to w jaki sposób się sprawdziła, tylko paść na kolana i bić ukłony. Obiektywnie rzecz biorąc, nie trzeba było tak bardzo długo czekać na drugi tom, ale w praktyce... prawie że skreślałam dni, tak bardzo chciałam wiedzieć, co było dalej (a jednocześnie wcześniej, przed laty), jakie jeszcze tajemnice skrywały Huczmiranki.

W tomie „Rumianek i mięta” na wydarzenia patrzymy z perspektywy Niny i Darii, tak jak poprzednio, oraz Erwiny i Melisy. Erwina w 1919 r. wraca z krewnymi do Warszawy, ale czuje, że chyba jednak lepiej było zostać w cichym i spokojnym Radomiu. Po tym, jak zginęła jej siostra Linda, kobieta chce przywrócić swojej dynastii moc i potęgę. Tyle że nie jest to tak proste, jak by się mogło wydawać – jej córki, Klara i Kora, chciałyby innego życia, a Warszawa kusi swoimi atrakcjami...
Daria w drugiej połowie lat sześćdziesiątych zostaje sama z dwiema córkami. Nie jest jeszcze stara, ale czuje się, jakby całe życie było już za nią. Boryka się z licznymi problemami, tych dokłada jej nawet własna matka - musi z nią walczyć, bo Marina za wszelką cenę chce przeciągnąć na swoją stronę Zoję, starszą córkę Darii. Kobieta zaprzyjaźnia się z żoną Kazimierza, która podejmuje się opieki nad Zoją i Almą, ale któregoś dnia dochodzi do tragedii, która zmieni wszystko...
2013. Nina, wbrew rodzinnej tradycji, nadal pracuje w założonej przez siebie drogerii, ale coraz mniej podoba jej się postawa wyznaczonych do pomocy Róży i Lei. To jednak jest najmniejszy problem, bo Nina wie, że zbliża się moment konfrontacji z Darią i ostateczna rozgrywka w walce o syna. Kobieta sama jednak nie przypuszcza, jakie sekrety pozna. Czy narastający przez lata konflikt przerodzi się w trzecią wojnę między Huczmirankami, Kaczatami i Bergonami? 

Niełatwo pisać o drugim tomie cyklu czy serii, ponieważ nie da się uniknąć porównań z pierwszym. Tak jest też i w tym przypadku. Moim zdaniem, „Rumianek i mięta” nie jest lepszy od „Eukaliptusa i werbeny” – jest na tym samym, wysokim poziomie. Jednocześnie jednak druga część ma zupełnie inny wydźwięk. Pierwsza była raczej przedstawieniem rodów, tam pisarka wprowadzała we wszystkie szczegóły związane z rolą zmysłu przypisanego każdej rodzinie. Tutaj z kolei powyższe aspekty także się pojawiają, ale „Rumianek i mięta” jest bardziej nastawiony na walkę, na decydujące starcie, kto zwycięży, kto okaże się najsilniejszy.   

Zmienił się ogólny nastrój. „Rumianek i mięta” wydał mi się tak bardzo mroczny, choć nie twierdzę, że to źle, wręcz przeciwnie, napięcie nie opuszczało mnie ani na moment. Ten wzbudzający dreszcze, mroczny klimat wynika jeszcze z faktu, jak bardzo bezwzględne okazują się niektóre Huczmiranki. Były wśród nich te, które we krwi miały jedynie... zło. Dla swojego celu były gotowe poświęcić wszystko, nawet członka własnej rodziny. I zrobiłyby to bez mrugnięcia powieką. A najsprytniejszym zabiegiem ze strony autorki był ten, że tymi najgorszymi okazywały się ostatecznie nie te, które o to podejrzewałam...

Dwa tomy Huczmiranek utwierdzają mnie w przekonaniu, że Agata Mańczyk powinna podążać dalej ścieżką powieści dla dorosłych – ma im naprawdę mnóstwo do zaoferowania. Dla mnie ta saga była naprawdę niezapomnianą przygodą i szczerze uważam ją za coś niepowtarzalnego. Świeżość i oryginalność to dwa słowa kluczowe, które definiują tę fabułę. Wprawdzie mam wrażenie, że wszystko to, co najistotniejsze, napisałam w recenzji „Eukaliptusa i werbeny”, ale i tak zapewniam z pełną odpowiedzialnością, że odnosi się to również do „Rumianku i mięty”. Drugi tom „Huczmiranek” także zasługuje na pełnię uwagi i sukcesów.   

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia. 

http://nk.com.pl/

Wyzwanie: "Polacy nie gęsi".

10 komentarzy:

  1. Nie znam tej sagi, ale na chwilę obecną nie dam rady po nią sięgnąć, bo najpierw muszę skończyć czytać inne powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj o niej na przyszłość, tu jest tyle emocji, że na pewno by Ci się spodobała:)

      Usuń
  2. Jeżeli chodzi o sagi, to chciałabym w końcu przeczytać "Stulecie Winnych" Ałbeny Grabowskiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi, że recenzja "Stulecia..." ciągnie w wersjach roboczych, a wczoraj kupiłam "Lady M.":)

      Usuń
  3. Słyszałam o tej książce, ale nie miałam okazji czytać pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie slyszałam o tej ksiażki ani o autorce, ale może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również nie słyszałam nigdy o tej autorce, dlatego dziękuję za kolejną nowość:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesująca seria jak widzę. Mogłabym się na nią skusić, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Drugi tom bardziej mi się podobał, chociaż uważam, że to jednak kobiecy Harry Potter ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Drugi tom bardziej mi się podobał, chociaż uważam, że to jednak kobiecy Harry Potter ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.