piątek, 20 grudnia 2013

M. G. Scarsbrook "Pamiętniki Lukrecji Borgii"


M. G. Scarsbrook „Pamiętniki Lukrecji Borgii”, Bellona 2013, ISBN 978-83-11-12517-9, stron 336

Lukrecja wychowywała się na dworze człowieka, który pragnął stanąć na czele całego chrześcijańskiego świata. Z matką, kochanką papieża Aleksandra VI, a wcześniej kardynała Borgii, ostatni raz rozmawiała dziesięć lat temu, gdy była siedmiolatką. Dziewczyna żyje w przekonaniu, że wraz z najwyższym zaszczytem dla ojca, matka zaprzestała kontaktu, że uznała listy do córki za niepotrzebne. Wie również, że ojcu nie spodobałoby się, gdyby próbowała jeszcze choć raz się z nią spotkać i wyjaśnić ich relacje. Najbliższą osobą stał się jeden z jej braci, Cesare, który mimo młodego wieku, jest już wysoko postawionym dostojnikiem kościelnym.

Lukrecja jest bardzo przywiązana do swoich najbliższych, ale wraz ze śmiercią drugiego brata, Juana, oraz szybkim umorzeniem śledztwa w sprawie jego zabójstwa, zaczyna podejrzewać, że coś w jej otoczeniu przebiega nie tak, jak powinno. Chwilowo jednak uwagę dziewczyny pochłaniają przygotowania do ślubu z Alfonsem, przedstawicielem dynastii aragońskiej. U schyłku XV wieku nie byłoby niczym dziwnym, gdyby przyszły mąż nie przypadł jej do gustu, ale na szczęście wybranek okazuje się być miłym, sympatycznym i odrobinę nieśmiałym chłopakiem. Wkrótce szczęście małżeńskie rozkwita, ale wokół Lukrecji dzieją się coraz mocniej niepokojące rzeczy.

Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki. Odnosząc się do określenia „powieść historyczna” z okładki, należałoby chyba stwierdzić, że z historii autor wykorzystał tylko bohaterów oraz pewne rysy ich charakterów. Nie dysponuję pełną wiedzą na temat rodu Borgiów, ale pierwsze skojarzenia nie przynoszą nic pozytywnego, i to, co zawarto w książce, a to, co zdążyłam przeczytać w kilku biogramach Lukrecji i Cesare, to dwie zupełnie odmienne sprawy. Na kartach historii nasza bohaterka nie zapisała się dobrze, występując jako kobieta na wskroś zła, wykorzystująca swoją inteligencję wcale nie dla szczytnych celów. Podobno niektórzy historycy próbują ją zrehabilitować, ale badania te nie przynoszą stuprocentowej pewności. Scarsbrook nie wysilił się na jakiekolwiek wyjaśnienia ze swej strony, co uważam za duży błąd. Z jego perspektywy Lukrecja jest miłą, ciepłą, normalną dziewczyną, która mimo swego pochodzenia, chciałaby żyć normalnie, z mężem i synkiem u boku. Z fabuły wynikałoby, że pisarz albo skłania się ku teoriom przywracającym córce Aleksandra VI dobre imię, albo postanowił przedstawić historię alternatywną, opartą na swej bogatej wyobraźni.

W związku z powyższymi rozważaniami, oceniając „Pamiętniki Lukrecji Borgii”, zdecydowałam się przyjąć punkt widzenia niehistoryczny, czyli nie zastanawiałam się, jak faktycznie wyglądała sytuacja w rodzinie Borgiów i w świecie, który chcieli sobie podporządkować, a odniosę się tylko do warstwy fabularnej, która obfituje w wydarzenia czasem brutalne i okrutne. Patrząc pod tym kątem, myślę, że autor stanął na wysokości zadania, dość wiarygodnie prezentując dylematy młodej przecież dziewczyny, rozdartej między ojcem i bratem, a mężem. Ale „dość wiarygodnie” nie znaczy, że akceptuje się każdą jej decyzję oraz wszystkie aspekty osobowości. Lukrecja jest bardzo dominująca, a Alfonso wycofany, łatwo ustępujący; mimo że autor sugeruje, iż kierowała nią tylko troska i miłość, trudno oprzeć się wrażeniu, że czasem traktowała męża jak swoje drugie dziecko, któremu wszystko trzeba tłumaczyć, a nawet ukrywać przed nim fakty, a wszystko to niby w imię jego dobra. Mogło to wynikać z chwiejności mężczyzny, który co jakiś czas zmieniał stanowisko wobec swojej nowej rodziny, jedynie co do własnej wykazując się niezmienną niechęcią. Podsumowując kreację postaci, można stwierdzić, że są one przedstawione barwnie, z pełną gamą targających nimi wątpliwości i emocji, ale jednocześnie trudno ich polubić i zaangażować się w ich losy.

O stylu i języku powiem, że są poprawne, powieść czyta się dzięki nim dobrze; wciąga od początku, utrzymując nawet pewną dozę napięcia, jak też autor rozstrzygnie wydarzenia. Przeszkadzało mi jedynie jego dość swobodne i luźne manewrowanie czasem, wolałabym większą precyzję w tym zakresie.

W zasadzie nie wiem, jak podsumować „Pamiętniki Lukrecji Borgii”. Zważywszy że zmiana mojego nastawienia do powieści historycznych nastąpiła pod wpływem talentu Philippy Gregory, która jest dla mnie odnośnikiem i wzorcem, pozwolę sobie skonstatować, że M. G. Scarsbrook musi się jeszcze wiele nauczyć, żeby czytelnicy mogli obcować z jego książką naprawdę historyczną. Brakuje mu zdolności szczegółowego zarysowywania tła wydarzeń – tutaj dostałam tylko jego własną, dowolną interpretację bez słowa wyjaśnienia, co naprawdę wykorzystał, a gdzie oddał pole fantazji. To chyba za mało, żeby wykorzystując samych tylko bohaterów o znanych nazwiskach, stworzyć dzieło zasługujące na uwagę. 

Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy książki historyczne”.

16 komentarzy:

  1. Ja dopiero zaczynam powolutku obcować z literaturą historyczną, dlatego mnie akurat nie przeszkadza fakt, że „Pamiętniki Lukrecji Borgii” mają tło historyczne nakreślone nieco powierzchownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Cyrysiu, ja też jeszcze nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem znawcą gatunku, ale jednak te powieści, które czytałam, przyzwyczaiły mnie do czego innego. Ale mimo wszystko cieszę się, że wzbudziła w Tobie zainteresowanie:)

      Usuń
  2. Irytowałoby mnie takie powierzchowne potraktowanie historii. Ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli oddzielić te dwie warstwy, to nie jest źle.

      Usuń
  3. Wiesz Pauluniu ja nie wymagań od takich książek żeby mi szczegółowo przedstawiały co działo się w danej epoce, wystarczy,że będzie zachowany klimat oraz ustrój panujący w danej epoce, dlatego też chyba ta książka mogłaby mi się spodobać. Natomiast jestem troszkę niepewna co do tego czy poradzę sobie z Philippy Gregory skoro serwuje typową historię, to już sama nie wiem.. kurcze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakąś konkretną w kolejce? Ja zaczynałam od "Kochanka dziewicy", bo wcześniej oglądałam film o Elżbiecie I, więc miałam jakiś zarys; a potem czytałam "Władczynię rzek", gdzie się bardzo przywiązałam do bohaterki. Dasz radę, ona się skupia na emocjach swoich bohaterek, sprawia, że przestają być takie właśnie "historyczne", a stają się zwyczajne.

      Usuń
  4. Wydaje się ciekawa, zaś Gregory ma talent do pisania powieści historycznych. Po twojej recenzji zajrzę do proponowanej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gregory jest mistrzynią, nie ma się co oszukiwać:)

      Usuń
  5. Lukrecja jest baaardzo intrygującą postacią, więc z chęcią przeczytałabym tą książkę; po mimo drobnych wad :) Jeśli jesteś zainteresowana postacią Lukrecji to polecam obejrzeć serial: Demony da Vinci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serialami i filmami to u mnie krucho, ale jakbyś mi poleciła jakąś książkę, to niewątpliwie skorzystałabym szybciej;)

      Usuń
  6. Cóż nie mówię nie, ale raczej w najbliższym czasie po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, kolejna książka o Borgiach... Muszę poszukać :) Jeśli interesuje Cię ten temat to polecam Poślubioną Borgii i Grzechy rodu Borgiów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie "Grzechy..." by mnie interesowały, ale nie mam dostępu.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.