sobota, 7 grudnia 2013

Katarzyna Pisarzewska "Zbieg okoliczności"


Katarzyna Pisarzewska „Zbieg okoliczności”, Prószyński i S-ka 2013, ISBN 978-83-7839-553-9, stron 408

Dwie młode kobiety łączy nie tylko fakt, że mieszkają w jednej miejscowości, w niewielkim miasteczku pod Warszawą, w Gosztowie. Łączy je mężczyzna. Dla Anity Maciek Buras jest mężem; dla sierżant Marii Gajdy – kuzynem i kolegą po fachu. On wybrał kiedyś Anitę, mimo że mógł mieć każdą, bo kobiety lgnęły do niego, jak do miodu. Swatanie ich przez wspólnych znajomych – ku ich ogromnemu zdziwieniu – przyniosło efekty. Teraz jednak oddalili się od siebie; on ciągle pracuje, częściowo w to zajęcie uciekając od niej, bo Anita jest skoncentrowana na dziecku, które chciałaby już mieć, a się nie udaje. Pracuje jako szkolny pedagog i nieoczekiwanie dla samej siebie zostaje konsultantką Marii, ponieważ zna dziewczynkę, której dotyczy jedno przykre zdarzenie.

Maria ma dwadzieścia dziewięć lat, mieszka z matką i babką. Pracuje na posterunku policji, jest dzielnicową. Według swojej rodzicielki jest dziwna. No bo przecież sama, a wiek już odpowiedni, żeby kogoś mieć, zamknięta w sobie, do tego śmieje się w niewłaściwych momentach w dziwaczny sposób. Z Maćkiem łączy ją tajemnica z przeszłości, czego początkowo nie może zrozumieć Anita. Wolałaby, żeby było inaczej, ale jest o ich więź trochę zazdrosna. Dlatego dziwi ją, gdy to niej właśnie zwraca się policjantka z prośbą o pomoc. To, co wydarzyło się na podwórku zawodowej rodziny zastępczej, jest tylko pierwszą kostką domina, które ujawni, że Gosztowo wcale nie jest taką sielską osadą, jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka.

Choć raz twierdzenie z okładki, że to mistrzowsko skonstruowana opowieść, od której nie można się oderwać, ani na jotę nie okazało się być przesadzone. Podpisuję się pod tym zdaniem czym się da, bo tak było, z żalem odkładałam książkę, gdy musiałam, a nawet wtedy myślami dalej byłam przy rodzinie Burasów.

Katarzynę Pisarzewską znam z jej debiutu z 2002 r. pt. „Halo, Wikta!”, który, z tego co pamiętam, czytał się bardzo przyjemnie, byłam więc ciekawa, jak ten szmat czasu wpłynął na styl pisarki. Okazało się, że jest rewelacyjnie. Dialogi są niesamowicie żywe, naturalne, bez grama sztuczności – od razu widać, że autorka zajmuje się pisaniem scenariuszy. Język jest tak plastyczny, że od razu widzi się przed oczami gotowe obrazy filmowe. A byłoby co filmować. Można by odnieść wrażenie, że w Gosztowie panuje przyjazny, międzysąsiedzki klimat. Częściowo tak jest. Nadchodząca dopiero jesień sprzyja obserwacji okolicznych lasów i zamyśleniom nad kubkiem kawy wypitym na tarasie. Szkoda tylko, że gdzieś w mroku nocy czai się zło.

Oprócz kwestii zawodowych Marii i Maćka, jest jeszcze jeden, bardzo istotny moim zdaniem, wątek. Irena, matka Marii, może się kojarzyć z taką stereotypową, wiejską kobitą, co to wszystko o innych wie najlepiej, czasem nawet lepiej, niż oni sami. Ale prawda jest taka, że ma klapki na oczach, które nie pozwalają jej dostrzec głębi osobowości swoich najbliższych. Matka dwóch dorosłych córek, których w rzeczywistości wcale nie zna, a w przeszłości, może dla własnej wygody, nie widziała tego, co działo się pod jej bokiem. Trochę smutną zrodziło to refleksję, że czasem najbliżsi ludzie wcale nie są złączeni mocną więzią, wręcz przeciwnie, te właśnie relacje i zależności absolutnie nie są gwarantem bliskości.

Trafiam czasem na takie książki, o których nie potrafię napisać tak, żeby oddać, jak wielkie wywarły na mnie wrażenie. „Zbieg okoliczności” jest jedną z nich. Nie potrafię celnie spuentować, co jest w niej najważniejsze, co jest jej siłą. To trzeba poczuć samemu. Bo nawet jeśli napiszę, że mamy tu drobiazgowo i wiarygodnie skonstruowanych bohaterów, fascynująco zaplątaną intrygę i ten nastrój małego miasteczka, to i tak będzie to za mało. Mogę tylko gorąco zachęcić do lektury i mieć nadzieję, że Katarzyna Pisarzewska jeszcze nie raz da nam możliwość poznawania tego, jak pracuje jej wyobraźnia artystyczna.         

Książka bierze udział w wyzwaniu „Polacy nie gęsi”.

20 komentarzy:

  1. Teraz po twojej recenzji żałuje, że nie wzięłam tej książki do czytania kiedy miałam taką okazje, ale może jeszcze kiedyś ponownie trafi w moje ręce, to wtedy jej nie przepuszczę. W każdym razie liczę na to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moim zdaniem jest czego żałować, więc trzymajmy razem kciuki, żeby do Ciebie trafiła:)

      Usuń
  2. Tak więc będe musiała po nią sięgnąć i poczuć to sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mnie porwała do reszty:)

      Usuń
  3. "Halo, Wikta" kojarzy mi się jako zwyciężczyni konkursu Świata Książki sprzed lat, pamiętam tę okładkę w katalogu, miałam nawet ją kupić, w końcu wybrałam co innego.
    Ta, którą opisujesz, wydaje się interesująca. Do zapamiętania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze Ci się kojarzy;) Ta jest jeszcze lepsza od debiutu:)

      Usuń
  4. Kurcze, kurcze, kurcze, kurcze! Tak czułam, że to będzie świetna książka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz musisz coś zrobić z tym uczuciem;)

      Usuń
  5. Nie jestem przekonana do polskich autorów książek, ale może spróbuję :)
    Zapowiada się ciekawie.

    http://on-the-bed-of-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to u mnie polscy autorzy zawsze na pierwszym miejscu:)

      Usuń
  6. Po Twojej recenzji nabrałam wielką ochotę na tę książkę. A wiesz przecież jak kocham polskich autorów i ich książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem:) I myślę, że na pewno przypadnie Ci do gustu:)

      Usuń
  7. Skoro tak zachwalasz to ja może się skuszę, kiedy będę miała więcej czasu :) Okładka jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, jest warta tego, żeby znaleźć na nią czas:)

      Usuń
  8. Na tego bloga doprowadził mnie tytuł "Miłość w zimie" bezpośrednio z kliknięcia linka w Google, jak widzę od tamtego wpisu blog jest kontynuowany, więc postanowiłam wpis, dać przy bieżącym wpisie. Jak widzę opisywane są tu książki, ja opisuję głównie filmy, albo książki, ale te które stały się podstawą do scenariusza filmu nie epiką, jak tu, a wierszem. Swoimi słowami. Jakby, co zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam jak tak zachwalasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej się nie da, jak książka taka dobra:)

      Usuń
  10. Chciałabym nieco częściej czytywać książki polskich autorów, szczególnie, a Twoje recenzje często mnie przekonują, że warto szukać świetnych powieści wśród rodzimych pisarzy.W planach czytelniczych na przyszły rok na pewno uwzględnie "Zbieg okoliczności" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, że na punkcie książek polskich autorów mam lekkiego świra, więc tym bardziej mi miło, gdy uda mi się do nich przekonywać:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.