sobota, 19 grudnia 2015

Małgorzata i Michał Kuźmiński "Śleboda"



Małgorzata i Michał Kuźmińscy „Śleboda”, Wyd. Dolnośląskie 2015, ISBN 978-83-271-5270-1, stron 336

Anna Serafin jest doktorem antropologii. Na wakacje zaplanowała wyjazd do Murzasichla, miejscowości nieodłącznie kojarzącej się jej z dzieciństwem. Do tej pory mieszka tam jej rodzina: kuzyni Kaśka i Józek oraz krewna zwana Babońką. Pierwszy spacer Anki w góry i już to, o czym tak marzyła, czyli święty spokój, odpływa w siną dal, bo kobieta znajduje trupa. Takiego mało już świeżego, a na dodatek napoczętego przez „misia”. Okazuje się, że zwłoki należą do Jana Ślebody; mężczyznę mieszkającego z dala od ludzi i nie utrzymującego kontaktów towarzyskich zamordowano. Możliwe, że ktoś wreszcie postanowił zrobić z nim porządek i dać wyraz temu, co myślał o przeszłości Ślebody. Na Podhale ściąga dziennikarz tabloidu, Sebastian Strzygoń, a jakby tego było mało, śledztwo prowadzi doskonale znany Ance z młodych lat Jędrek Chowaniec. Niedługo później dochodzi do kolejnej tragedii. W jednej i drugiej sprawie motywem łączącym jest swastyka...

Małgorzata i Michał Kuźmińscy są autorami dwóch powieści kryminalno-sensacyjnych w klimacie retro: „Sekretu Kroke” oraz „Klątwy Konstantyna”. „Śleboda” natomiast jest już rasowym kryminałem z akcją osadzoną współcześnie, częściowo tylko nawiązującym do przeszłości. Już żałuję, że nie znam tych pierwszych utworów, ponieważ trzeci z kolei bardzo przypadł mi do gustu. Nie przepadam za książkami pisanymi przez duety, bo nie potrafię się powstrzymywać przed rozmyślaniem nad tym, jaki jest wkład poszczególnych autorów w całokształt powieści (choć sama nie wiem, po co to robię i co mi z tego przyjdzie). Ale w ostatnim czasie poznałam książkę właśnie duetu, w którym wreszcie fabuła porwała mnie tak, że nie trzymały się mnie takie refleksje. Mam tutaj na myśli „Tajemnicę Domu Helclów” Maryli Szymiczkowej, autorki, którą tworzą dwa literaci, Piotr Tarczyński i Jacek Dehnel. „Śleboda”, choć przecież jest czymś zupełnie innym fabularnie i gatunkowo, wydaje mi się jednak równie udana, a i fakt, że została napisana przez dwójkę autorów, chyba tylko jej pomógł, bo na pewno nie zaszkodził. Małgorzata i Michał Kuźmińscy naprawdę dają radę.

Lubię polskie góry i lubię o nich czytać, czy to w publikacjach reportażowych i historycznych, czy we wspomnieniach, czy to wreszcie w powieściach z górskim klimatem. Dlatego też nie mogło w moim czytelniczym repertuarze zabraknąć „Ślebody”. Tym bardziej że ochota na kryminały wcale mi nie przechodzi. A tu nie dość, że kryminał, to w górskiej scenerii. A morderstwo Jana Ślebody jest dla Kuźmińskich tylko punktem wyjścia do rozważań nad - no właśnie, czegóż tu nie ma. Bo z jednej strony da się potraktować utwór jako swego rodzaju traktat nad ludzką naturą, mówiąc bardzo ogólnie. Z drugiej, sięgnęli także po mniej chlubne karty z góralskiej historii, czyli czasy Goralenvolku. Z jeszcze innej perspektywy patrząc, „Śleboda” może być autorską opinią na temat współczesnego Podhala. I tu bardzo podobało mi się to, że pisarze zajęli stanowisko obiektywne, punktując to, co na wypunktowanie zasługuje, np. niezliczone reklamy i billboardy ciągnące się na długo przed wjazdem do stolicy polskich Tatr, architektoniczne koszmarki, czy też schlebianie tanim gustom klientów i turystów, nijak mające się do czerpania z prawdziwego, góralskiego folkloru. Ale jednocześnie starali się pokazać i uwypuklić wszystko to, co w tym zakątku naszego kraju jest pozytywne.

Wszystko, o czym wspominam powyżej, tworzy zgrabną mieszankę. Co nie zmienia jednak faktu, że atmosfera jest dosyć mroczna i przez większość lektury czytelnika spowija jakiś mrok i obawy, że coś czai się za plecami. Ludzie zdają się być nastawieni wyjątkowo nieprzychylnie oraz zdolni do wszystkiego, byleby tylko nikt nie wszedł im w drogę. Nawet góry sprawiają wrażenie, jakby chętnie utrzymywały ludzkie tajemnice i mogły człowieka z radością pochłonąć.

Przewrotna, skrywająca drugie dno, intryga; dopracowani bohaterowie (oj, już dawno nie zdarzyło mi się, bym tak mocno zaciskała kciuki za pewną dwójkę); duszący, mroczny nastrój; kilka elementów z podhalańskiej historii i oto dostaliśmy naprawdę niczego sobie kryminał. „Śleboda” jest warta polecenia. I wyjątkowo mocno życzyłabym sobie, by Małgorzata i Michał Kuźmińscy nie poprzestali na dotychczasowej twórczości, tylko pracowali razem nadal, bo osiągają naprawdę świetne rezultaty.        

19 komentarzy:

  1. Chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Wam się udało:)

      Usuń
    2. To ja się po prostu dopiszę. I dodam, że wkurza mnie to, że wciąż znajduję u Ciebie nowe polskie nazwiska kryminalne. Kiedy mam to nadrobić, no kiedy?

      Usuń
    3. Ja Ci z sercem na dłoni dobrą książkę polecam, a Ty mi tu o wkurzaniu, no wiesz? Ranisz mnie;)

      Usuń
  2. A ja lubię takie mroczne klimaty. Czuję, że odnalazłabym się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi bardzo ciekawie, głównie ze względu na miejsce akcji :) O Tatrach mogę czytać w nieskończoność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli trafiłam z lekturą dla Ciebie idealnie:)

      Usuń
  4. Bardzo mi się ta książka podobała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że mamy takie samo zdanie:)

      Usuń
  5. Ja czytałam powieści pisane przez duety i nigdy się nie zawiodłam, choć też zastanawia mnie fakt, jak dzielą się pracą. Kryminały lubię, tych w stylu retro mam jeszcze mało na koncie, ale z chęcią przeczytam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, czyli nie tylko ja się nad tym zastanawiam;) Choć przecież i tak mi to rozmyślanie nic nie da;)

      Usuń
  6. Podoba mi się klimat tej powieści. Zaintrygowałaś mnie i na pewno sięgnę po tę pozycję po sesji zimowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zachęcić Cię do lektury:)

      Usuń
  7. Mroczna atmosfera to dla mnie spory plus. Ale z drugiej strony nie przepadam za kryminału w stylu retro. I teraz mam dylemat: czytać nie czytać? Zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nie jest retro, Krysiu, współczesny jak się patrz, możesz spokojnie czytać:)

      Usuń
  8. Lubię czytac o udanych kryminałach wydawanych na rodzimym rynku :) dopisuje do listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie cieszy, gdy mogę o takich pisać;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.