środa, 10 czerwca 2015

Remigiusz Piotrowski "Rozkaz: Trzaskać!"



Remigiusz Piotrowski „Rozkaz: Trzaskać! Zapomniane akcje polskiego podziemia”, PWN 2015, ISBN 978-83-7705-857-2, stron 398

Na kartach polskiej historii odnajdziemy wydarzenia, którymi możemy się chwalić, oraz osoby, z których jako naród możemy być dumni. Choć tak naprawdę, jeśli chodzi o edukację i pamięć, raczej skupiamy się – i tego też jesteśmy uczeni – na elementach martyrologicznych, na tym, co tak mocno doświadczało, co przynosiło ból, łzy i śmierć. Fakt, wielkie koła historii nigdy nas nie oszczędzały, ale może tym bardziej powinniśmy podkreślać te pełne chwały epizody, radosne momenty zwycięstwa. W moich oczach jednym z takich zjawisk jest polskie państwo podziemne, działające w czasie okupacji, „jedyny w swoim rodzaju i bodaj największy w historii świata ruch oporu. Choć działał w ukryciu, stworzył w krótkim czasie tajne państwo z własnym sądownictwem, oświatą, całym pionem administracji cywilnej, armią, a nawet prasą. Skala jego osiągnięć, biorąc pod uwagę rzeczywistość, w której przyszło mu funkcjonować, wprawia w zdumienie” (str. 8). I to właśnie o akcjach inicjowanych przez podziemie pisze Remigiusz Piotrowski - o tych, które nie są powszechnie znane bądź uleciały już z pamięci, pozostając jedynie we wspomnieniach uczestników i świadków.  

Podpalenie magazynów, w których znajdowało się zaopatrzenie i ciepła odzież, jaką mieli otrzymać niemieccy żołnierze na froncie wschodnim. Zdobycie pińskiego więzienia i uwolnienie przetrzymywanych. Oddział „Zagra-Lin” jako „wydzielona jednostka przeznaczona do zadań poza terenem Generalnej Guberni” (str. 61), a która np. podkładała bomby na dworcach Berlina. Akcja pod Arsenałem, a później wyeliminowanie oprawców Jana Bytnara „Rudego” z Szarych Szeregów (filmową wersję tych wydarzeń przywołują „Kamienie na szaniec” w reżyserii Roberta Glińskiego) oraz innych bestialskich nazistów torturujących Polaków. Zdrajcy w oddziałach. Polski zamachowiec-samobójca. Propagandowa akcja „N” w Łodzi, czyli wydawanie gazet i broszur tworzonych niby przez niemiecką opozycję skierowaną przeciwko Hitlerowi, które miały siać niepokoje wśród zwykłych żołnierzy, nie tych na wyższych stanowiskach. Zdobycie w brawurowy sposób pieniędzy dla Armii Krajowej. I inne zamachy lub choćby ich próby. To tylko część akcji, które przybliża Remigiusz Piotrowski.

Autor przyjął formę historycznego reportażu. I było to najlepsze, co mógł zrobić. Udało mu się genialnie uchwycić emocje osób zaangażowanych w działania dywersyjne, ich motywacje, nadzieje. Jego słowa: „jeśli chropowatość stylu autora nie odrze przedstawionych wydarzeń z emocji i nie zaciemni najważniejszych faktów, to już poznanie choć niewielkiej części akcji polskiego podziemia, mam nadzieję, okaże się dla czytelnika rzeczą zajmującą”, możemy częściowo włożyć między bajki – uznajmy, że określenie „chropowatość stylu” wynikało tylko z jego skromności, bo ja nic chropowatego nie znalazłam – a ich części przyznać rację – tak, prezentowane przez niego historie były wielce zajmujące. Ja czytałam je w napięciu, z wypiekami na twarzy i natrętnymi myślami: „żeby się udało, żeby tylko im się udało”.   

Zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz, z którą spotkałam się już w innych książkach poświęconych wojnie i polskim żołnierzom oraz cywilom, którzy walczyli. Jeden z mężczyzn w książce Piotrowskiego odżegnuje się od nazywania jego samego i jego pokolenia mianem „bohaterów”. Mówi o instynkcie przetrwania, który kazał im ruszać na wroga, utrudniać mu życie, jeśli nie dało się go pozbyć w inny sposób. Zawsze zaskakuje mnie to, że dla nich nie liczyły się słowa, zwłaszcza te wielkie – dla nich opór był czymś naturalnym. Owszem, patriotyzm mieli we krwi, ojczyzna stała na pierwszym miejscu, była najcenniejszą wartością, ale okazywali to na co dzień, tak po prostu. Przyszedł czas próby, więc musieli jej sprostać. I nie liczyli na dziękuję, nie myśleli, że przejdą do historii. Chcieli żyć. Wolni, szczęśliwi. Tak zwyczajnie.

Nie wszystkie akcje zakończyły się sukcesem. To znaczy, same działania szły zgodnie z planem, ale hitlerowcy dalecy byli od pobłażliwości i mordowali w odwecie. To wyjątkowo bolesna ofiara, ale myślę, że żołnierze Polski Podziemnej nie mieli i nie mogą mieć sobie nic do zarzucenia, nie poddawali się, nie byli bierni, ich postawa była niezłomna.

„Rozkaz: Trzaskać!” to trzecia książka Remigiusza Piotrowskiego, którą miałam okazję czytać. Trzecia, która trafiła w mój gust i spełniła pokładane w niej nadzieje. Piotrowski pisał już o łódzkiej „wersji” Ala Capone i o literatach przedwojennej Polski, co świadczy o jego różnorodności, ale i o tym, że w każdej nowej odsłonie sprawdza się znakomicie. Książka o zapomnianych akcjach polskiego podziemia jest, według mnie, absolutnie godna polecenia – zapewnia sporą dawkę i wiedzy, i emocji.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu PWN.

http://www.dwpwn.pl/


Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, „Polacy nie gęsi”.

12 komentarzy:

  1. Chętnie sięgnę po książki tego autora, skoro polecasz. Historyczne reportaże bardzo lubię, więc czuję, że "Rozkaz: Trzaskać!" przypadłaby mi do gustu na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza że są one tak dobrze napisane:)

      Usuń
  2. O, to jest książka dla mojego męża :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze, że wolałabym najpierw poznać łódzką „wersję” Ala Capone, gdyż są to moje okolice. A potem ewentualnie zastanowię się, czy sięgnąć po inne dzieła autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamta książka też świetna, na pierwsze spotkanie nada się idealnie.

      Usuń
  4. Bardzo mnie ta książka zaciekawiła. Historię lubię, reportaży jeszcze nie czytałam, więc coś dla mnie
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanej lektury pozostaje mi życzyć:)

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki na ten temat, więc jestem bardzo zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nabierzesz po niej ochoty na kolejne, jak ja;)

      Usuń
  6. Nie wiem skąd Ty wygrzebujesz takie tytuły. :D
    Tematycznie niestety średnio dla mnie. Czekam na jakiś thriller. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze stron wydawnictw:)
      Ale wyzwanie:P Z thrillerem może być ciężko, ale będę pisać o powieści łotrzykowskiej;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.