piątek, 19 czerwca 2015

Ian Buruma "Rok zerowy. Historia roku 1945"



Ian Buruma „Rok zerowy. Historia roku 1945”, PWN 2015, ISBN 978-83-7705-667-7, stron 432

Wielka historia ma to do siebie, że znajdziemy w niej wiele dat granicznych. Zapewne większość z nich w znaczący sposób wpłynęła na życie całych narodów na wszystkich kontynentach. Patrząc tylko na XX wiek, na pewno takimi wyznacznikami był rok 1918, potem początek nowej wojny w 1939 i jej zakończenie w 1945, a jeszcze później upadek Związku Radzieckiego i komunizmu w podległych mu republikach w 1989. Rok 1945 z jednej strony kończył najbardziej krwawą i unicestwiającą wojnę; był także momentem, w którym ostatecznie odszedł w przeszłość jedyny w swoim rodzaju świat (mam tutaj na myśli szczególnie polską perspektywę i epokę dwudziestolecia międzywojennego); odtąd nic już nie było takie jak przedtem. Z drugiej – mnóstwo ludzi wierzyło, że będzie to czas nowego początku, podnoszenia się z kolan tkwiących w ruinach, odbudowy i wzrastania. O każdym wymiarze tego jednego roku pisze Holender Ian Buruma w swojej publikacji „Rok zerowy”. 

Zakończeniu wojny, hucznie świętowanemu w maju 1945 r., towarzyszyła euforia. Nie ma w tym oczywiście nic dziwnego, ustanie działań zbrojnych po prawie sześciu latach musiało cieszyć. Szczególnie kraje zwycięskiej koalicji miały powody do dumy i radości. Wygraną celebrowano w różny sposób, także niczym nieskrępowanym seksem. Muszę przyznać, że trochę zaskoczyła mnie skala tego zjawiska, o którym Buruma pisze w pierwszym rozdziale. Da się tę swobodę seksualną oczywiście racjonalnie wytłumaczyć – wiadomo, że normalność nie wróciła z dnia na dzień, więc ludzie pragnęli chociaż jakiejś jej cząstki, dlaczego więc nie miałby nią być seks – ale mimo wszystko trochę zszokowały mnie obrazy przedstawione przez autora, zwłaszcza jeśli chodzi o obozy dla dipisów, w których rodziła się ogromna liczba dzieci, „zupełnie jakby ocaleli więźniowie musieli koniecznie dowieść sobie i całemu światu, że nie tylko wciąż żyją, lecz także są zdolni płodzić nowe życie” (str. 47). Patrząc na wojnę z perspektywy kobiet, które zmuszone były sobie radzić bez obecności mężczyzn powołanych na fronty, trzeba powiedzieć, że przyczyniła się ona do zmiany ich sytuacji – panie znacznie częściej i głośniej domagały się swoich praw, a już na pewno nie wyobrażały sobie powrotu do tego, co było kiedyś, do całkowitej podległości i ulegania męskiej dominacji.

Radość ze zwycięstwa nie trwała jednak zbyt długo. Szybko okazało się, jak wiele jest problemów w nowej rzeczywistości, począwszy od niewyobrażalnego głodu po pragnienie zemsty. Pod względem politycznym i układów gospodarczo-społecznych na świecie, zwraca również uwagę rozbieżność między myśleniem władz i ludzi. Weźmy na przykład kolonie; rządy Francji i Holandii nadal wierzyły, że „dawne kolonie da się zająć ponownie i życie potoczy się tym samym torem, jakim toczyło się przed inwazją Japończyków na południowo-wschodnią Azję” (str. 19). Ale po pierwsze, „niewielu ludzi pragnęło powrotu dawnych stosunków”, a po drugie, zmieniła się rzeczywistość samej Azji, w której upadło „przekonanie o wszechmocy Zachodu” (tamże); poszczególne rządy zaczęły dążyć do samostanowienia. Nie da się jednakże zapomnieć, że efektem tego były nierzadko narodziny nowych dyktatur.

Buruma pisze również o przegranych, czyli o sytuacji Niemców i Japończyków. Pomysłów na ich dalsze losy nie brakowało; niektórzy zgłaszali konieczność reedukacji, inni szli dużo dalej, mówiąc o konieczności eksterminacji.

W „Roku zerowym” stosunkowo mało miejsca poświęcono Polsce, ale uważam, że to akurat dobrze, ponieważ jeśli już, to fragmenty te są opatrzone licznymi przypisami polskiego profesora historii. Wynika z nich, że autor pozwolił sobie na uproszczenia i uogólnienia. Dlatego też chyba lepiej sięgać po nasze źródła i opracowania, chcąc mieć pełny obraz tamtego okresu. Należy przy tym pamiętać, że w Polsce w 1945 r. zakończyła się jedynie okupacji hitlerowska, a de facto zaczęła sowiecka. Wielu żołnierzy Armii Krajowej pozostało w lasach, czekając na kolejną wojnę: Zachodu ze Wschodem, myślę więc, że przez to specyfika polskiego roku 1945 i lat późniejszych nie do końca jest zrozumiała dla autorów obcojęzycznych.

Ian Buruma wykonał kawał solidnej pracy. Jego zainteresowanie tematem wynika przede wszystkim z wojennych doświadczeń ojca; chciał zrozumieć świat, w jakim żył jego ojciec, „i światopogląd jego pokolenia” (str. 20). Z tego bierze się moje jedyne zastrzeżenie: liczyłam na mocniej zaznaczoną perspektywę jednostki. I nie mam na myśli tylko rodziny autora, ale innych ludzi, konkretnych, mających imię i nazwisko, i swoje przeżycia. A w wielu miejscach jest to bardziej opowieść o politykach i ich działaniach – nie przeczę, wpływali oni na losy jednostki, ale punktu widzenia pojedynczego człowieka właśnie trochę mi brakowało. Nie deprecjonuję całokształtu, bo ma on na pewno imponujący wymiar, ale bez wątpienia położenie nacisku na szczegół, doświadczenia żyjących wówczas ludzi, dopełniłoby znakomitego efektu.     

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu PWN.

http://www.dwpwn.pl/


Wyzwanie: „Czytamy książki historyczne”.

6 komentarzy:

  1. Tym razem nie dla mnie, ale cieszę się, że Ty jesteś zadowolona z niniejszej lektury. To najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dawno nie zdarzyło mi się rozczarowanie czytelnicze i oby trwało to jak najdłużej:)

      Usuń
  2. Dość obszerna, ale lubię historię. Jeśli się kiedyś na nią natknę, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam do poszukiwań, bo naprawdę warto:)

      Usuń
  3. Polecę tę książkę mojemu wujowi, pasjonatowi historii. Obecnie bowiem jakoś nie mam ochoty na taką lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wymaga trochę uwagi i odpowiedniego nastroju.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.