środa, 6 maja 2015

Shannon McKenna, Joni Rendon "Sekretne życie pisarzy"


Shannon McKenna Schmidt, Joni Rendon „Sekretne życie pisarzy. Skandale miłosne legendarnych uwodzicieli, kokietek i drani świata literatury”, Muza 2015, ISBN 978-83-7758-805-5, stron 336

Nie lubię pomników. Szczególnie tych literackich wystawianych postaciom historycznym. Zdecydowanie wolę takie narracje, zarówno beletrystyczne, jak i popularnonaukowe, które te wielkie osobowości świata kultury przedstawiają jako ludzi z krwi i kości, którzy ulegali emocjom, kochali, nienawidzili, czyli w gruncie rzeczy nie różnili się wiele od zwykłych śmiertelników. Tym bardziej że przecież szeroko rozumiana działalność artystyczna i zawodowa rzadko było jedyną aktywnością w życiu, obok niej na oczach publiczności była jeszcze ta sfera prywatna. Wcale nie jednostkowe są jednak przypadki, że to, co zasadniczo powinno odznaczać się pewnym stopniem intymności, stawało się własnością całego świata. O takich właśnie historiach piszą dwie anglojęzyczne dziennikarki, Shannon McKenna Schmidt i Joni Rendon.

Swój zbiorek podzieliły na kilka części. Pierwsza to „Folie à deux”, który, o ile cokolwiek pamiętam z francuskiego, można by przetłumaczyć jako szaleństwo we dwoje. Poznajemy tutaj losy małżeństwa Zeldy i F. S. Fitzgeraldów, T. S. Elliota i jego żony Vivienne oraz Lwa Tołstoja i jego małżonki-sekretarki Zofii. Rozdzialik rozpoczynający dotyczy Marilyn Monroe i Arthura Millera. Odebrałam go bardzo subiektywnie i rozczarował mnie on stereotypowym podejściem autorek. Już sam tytuł jest stronniczy i oceniający: „pisarz i aktoreczka”. Wcale nie uważam, żeby Monroe była jakąś tam „aktoreczką”, to po pierwsze. Sądzę, że miała talent, który nie miał szans rozbłysnąć bardziej z uwagi na jej lęki, depresje i to, że była w gruncie rzeczy nieszczęśliwą, pogubioną kobietą, którą postrzegano tylko przez pryzmat jej zmysłowego wizerunku. Po drugie, zdanie „nie miała hobby” (str. 21). Z tego, co do tej pory czytałam o amerykańskiej gwieździe, była inteligentną osobą, która pochłaniała książki; pisała też wiersze; czytałam zresztą książkę złożoną z jej korespondencji i zapisków intymnych. Nie wydaje mi się więc, żeby oddawała się temu zajęciu tylko po rozstaniu z Millerem (czyli w ciągu ostatnich dwóch niepełnych lat życia). Wniosek, że Monroe była absorbująca, jest dla mnie trochę zbyt daleko idący – byli małżeństwem, więc dlaczego miałaby nie wymagać uwagi i zainteresowania ze strony męża? Przykro mi, ale moim zdaniem, autorki nie zdobyły się tutaj na obiektywizm, a wręcz „ustawiły” po stronie „wielkiego pisarza”, któremu żona śmiała zabierać czas na tworzenie arcydzieł; nie starały się chociaż trochę zgłębić tej relacji. Wiem, sama także nie jestem tutaj bezstronna, ale uważam, że Marilyn Monroe jest postacią fascynującą i dużo bardziej złożoną, niż się wydaje; szkoda, że nie wszyscy chcą to dostrzec. Bardzo się rozpisałam o zaledwie kilku stronach, ale ten rozdział jakoś wyjątkowo mnie uderzył.

Druga część prezentuje tych „niegrzecznych”, czyli mężczyzn, którzy dalecy byli od postawy dżentelmena. Ernest Hemingway, Edgar Allan Poe, Lord Byron i Norman Mailer – ten to dopiero był przyjemniaczek, drugą żonę pchnął nożem w plecy, bo nazwała go ciotą; no cóż, widać zasłużył, i tak była delikatna. O rozkoszach seksu dziennikarki piszą, opierając się o sylwetki Simone de Beauvoir, Anais Nin oraz Tennessee Williamsa. Na miano nieszczęśliwie zakochanych zasłużyli Karen Blixen, Daphne du Maurier oraz Edith Wharton. Rozdział „Twoje niewierne serce” poświęcony jest Karolowi Dickensowi, Frederickowi Douglassowi oraz życiorysowi Oscara Wilde’a. „Raju utraconego” doświadczyli Mary Shelley z mężem, Wolter oraz Virginia Woolf i jej małżonek. Ostatnia część, „Po tej stronie raju”, to opowieść o Elizabeth Barrett Browning, Agacie Christie, Gertrude Stein i jej partnerce oraz Robercie Louisie Stevensonie.

Już sama liczba nazwisk wobec liczby stron sugeruje, że każdej parze poświęcono rozdział liczący do kilkunastu stron; dodatkowo przeplatane są one krótkimi wzmiankami o jeszcze innych twórcach. Siłą rzeczy więc należałoby je raczej potraktować jako wstęp do dalszych poszukiwań, jeśli kogoś zainteresuje dana historia. Powiedziałabym, że to takie krótkie kadry, bo też i intencją autorek na pewno nie była dogłębna analiza nieposkromionego nieraz życia pisarzy. Oczywiście, że do pewnego stopnia (albo nawet i w całości) jest to książka plotkarska, tym bardziej że Schmidt i Rendon same przyznały, iż chciały „zdobyć sensacyjny materiał o sławnych (i niesławnych) podrywach, romansach, kłamstwach i burzliwych rozstaniach naszych literackich idoli” (str. 12). Miałam tego świadomość. Ale mimo wszystko liczyłam na trochę więcej powiązań między życiem artystów a ich twórczością, zwłaszcza że w niektórych przypadkach wyjątkowo zasadne jest pytanie, czy pewne literackie dzieła w ogóle by powstały, gdyby nie przeżycia ich autorów.         

Mam jeszcze uwagę dotyczącą tytułu. W oryginale brzmi on „Writers Between the Covers”, czyli w luźnym tłumaczeniu “pisarze między okładkami”. Natomiast zawartość książki, moim zdaniem, nijak ma się do określenia „sekretne życie”, skoro w gruncie rzecz autorki zebrały tylko materiał, o którym w danym czasie wiedzieli wszyscy, swego rodzaju tajemnice poliszynela. Zresztą przymiotnik „sekretne” kłóci mi się ze słowem „skandal”, bo jak dla mnie skandal jest wtedy, kiedy jakiś sekret wychodzi na jaw. Chyba więc lepiej było pozostać przy formie zbliżonej do tytułu oryginalnego.

Nie mogę zaprzeczyć, że „Sekretne życie pisarzy”, z uwagi na przyjętą formę, czyta się dobrze i błyskawicznie. Upierać się jednak będę, że jest to książka godna polecenia bardziej ze względu na jej walory bibliograficzne. Opisane małżeństwa i związki mają formę bardziej „zajawek”, które mogą stać się punktem wyjścia do dokładniejszego poznania biografii zaprezentowanych literatów. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

http://muza.com.pl/


Wyzwanie: „Czytamy książki historyczne”.

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Owszem, choć mogłoby być lepiej;)

      Usuń
  2. Hmm, trochę mnie zaskoczyłaś, gdyż ja właśnie liczę na te sekrety. Zobaczymy, niebawem zabieram się za tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajajaj! Właśnie zaczynam tę książkę i nie ukrywam, że oczekiwania mam podobne do Twoich! Trochę obawiam się, że będzie to lektura bardziej w plotkarskim stylu, a tego wolałabym jednak uniknąć... No cóż, zobaczymy... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy. Sama jestem ciekawa, jak Ty ją odbierzesz, bo może to znowu ja się czepiam?

      Usuń
  4. Ja tym razem nie jestem zainteresowana. Po prostu obecnie poszukuję czegoś innego gatunkowo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się ciekawa książka :) zapraszam do mnie http://mylivemyworld18.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że mnie by się spodobała. :) I może zachęciła do poszukania bardziej szczegółowych opracowań niektórych życiorysów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta druga opcja jest pewniejsza;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.