sobota, 16 maja 2015

Marzena Tarka "ABBA. Fenomen i legenda"



Marzena Tarka „ABBA. Fenomen i legenda“, Pascal 2013, ISBN 978-83-7642-236-7, stron 304

Piosenki Abby towarzyszą mi właściwie chyba od zawsze. Wcześniej może nie zwracałam szczególnej uwagi na to, o czym one są, ale zwyczajnie mi się podobały. Potem przyszedł film „Mamma mia!”, który uwielbiam, a który nadał im drugie życie. Gdy na zeszłoroczne Boże Narodzenie dostałam składankę największych przebojów zespołu, okazała się ona dla mnie wielkim odkryciem i zaskoczeniem – bo tak naprawdę znałam tylko te największe hity, a świetnych utworów grupa miała o wiele, wiele więcej. I od tamtej pory to właśnie tych płyt słucham najczęściej, podśpiewując razem z wokalistami. Aby lepiej poznać członków tego niezwykle płodnego twórczo zespołu, postanowiłam zapoznać się z książką Marzeny Tarki. Autorka jest specjalistką od mediów, uznaje się ją również za eksperta od Abby.

Tarka zaczyna od przedstawienia pokrótce czwórki młodych ludzi, u których bardzo wcześnie objawiły się muzyczne talenty. Prezentuje początki Abby oraz ich drogę do zwycięstwa Festiwalu Eurowizji w Brighton. Co ciekawe, nie było ono jednoznaczne z natychmiastową, oszałamiającą karierą – ta przyszła dopiero później, z kolejnymi singlami i płytami.

Autorka w swojej książce odpowiada na wszystkie pytania, jakie może sobie zadawać fan grupy lub osoba, która dopiero ją poznaje; na przykład takie, czy damskie głosy zespołu – Agnetha, czyli blondynka, oraz rudowłosa Anni-Frid, zwana Fridą – w rzeczywistości faktycznie się lubiły. Tarka uświadamia, jak wyglądał mechanizm nakręcania przed media plotek na temat członków Abby. Sporo miejsca poświęciła życiu prywatnemu gwiazd, ale nie mogło być inaczej, skoro zespół tworzyły dwa małżeństwa, obydwa zakończone później rozwodami. Ale przede wszystkim – muzyka, to ona przecież była najważniejsza. Sami muzycy przyznawali zresztą, że najbardziej lubili pracę w studiu, komponowanie i nagrywanie. A skala możliwości i talentów Bjorna Ulvaeusa (słowa) i Benny’ego Anderssona (muzyka) jest naprawdę imponująca, tym bardziej że Abba to nie jest ich jedyne osiągnięcie. Dzięki Tarce inaczej słucha się teraz piosenek zespołu, znając historię ich powstania.

Gdyby ktoś mnie zapytał, jak właściwie jest napisana ta książka, to powiedziałabym, że nie mam bladego pojęcia, ponieważ kompletnie nie zwracałam na to uwagi. Tak byłam pochłonięta losami zespołu, tak mnie one ciekawiły, że styl był mi głęboko obojętny. Ale można oczywiście spojrzeć na to z drugiej strony: skoro od książki nie mogłam się oderwać, to znaczy, że jednak była napisana dobrze. Na podkreślenie zasługuje także, a może przede wszystkim fakt, że Marzena Tarka przeprowadzała wywiady z członkami Abby i jest to doskonale widoczne w treści. Mamy więc tutaj perspektywę osobistą, ale jednocześnie autorka koncentruje się na muzykach, nie na własnej osobie – to oni, Agnetha, Bjorn, Frida i Benny, są najważniejsi.     

Osobiście biografią Abby jestem zachwycona. Mogę ją polecić każdemu, komu bliskie są ich piosenki. A sama pójdę teraz ich posłuchać, zwłaszcza że dobre są na każdy nastrój. Mogę wybierać wśród energetycznych, tanecznych przebojów lub nastrojowych ballad. Marzena Tarka ze swojego zdania wywiązała się znakomicie, udało jej się oddać pasję i miłość do muzyki.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Pascal. 

http://ksiegarnia.pascal.pl/ksiegarnia.php

Wyzwanie: "Polacy nie gęsi". 

14 komentarzy:

  1. Moi rodzice słuchali piosenek Abby, ja sporadycznie, ale doceniam ich kariery. Jak byłam mała to pamiętam, że popularny był zespół A Teens, który śpiewał ich przeróbki, dostałam w prezencie pierwszą moją ich kasetę, mam ją do dziś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam którąś ich przeróbkę, zresztą jest o nim wzmianka w książce;)

      Usuń
  2. To mogłaby być dla mnie ciekawa lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fanką Abby nie jestem, więc akurat tę pozycję odpuszczę sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ABBA, więc muszę koniecznie kupić tę książkę. W końcu całe dziesięć lat słuchania i tańczenia do czegoś zobowiązuje :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jak dziesięć lat, to koniecznie:)

      Usuń
  5. Nie przepadam za Abbą, za to uwielbiam film "Mamma mia!". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też:) Był taki etap, że twierdziłam nawet, że nowe wersje są lepsze od oryginałów, ale wróciłam do korzeni;)

      Usuń
  6. Poleciłabym mojej mamie, to zespół z jej młodości. Mnie zbytnio kawałki tego zespołu nie podchodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wśród tych mniej znanych znalazłabyś coś dla siebie:)

      Usuń
  7. Uwielbiam Abbę, moi dziadkowie (sic!) chyba jeszcze bardziej - innymi słowy, wypadałoby mieć na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wypadałoby, tylko trzeba w takiej sytuacji:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.