piątek, 29 maja 2015

Edyta Świętek "Zanim odszedł"



Edyta Świętek „Zanim odszedł”, Replika 2015, ISBN 978-83-7674-443-8, stron 384

Karolina dopiero od niedawna może powiedzieć, że wraca do normalności. Długo trwało, zanim doszła do siebie po tragicznej śmierci męża w niecodziennych okolicznościach oraz utracie dziecka. Choć nadal zdarzają jej się gorsze chwile i brak wiary w przyszłość, to jednak ma coś, co jest dla niej terapią – za namową przyjaciółki Sylwii zaczęła pisać i wydawać książki. Coś, co miało jej pomóc uporać się z traumą, przyniosło jej sukces, bo powieści cieszą się uznaniem i popularnością.

Takie czasy, że autor musi dbać o promocję swoich książek, więc Karolina nie tylko korzysta z pomocy Sylwii w tym zakresie, ale i sama udziela się mediach, szczególnie w internecie. Tam poznaje Caro, która staje się jej bliską, wirtualną przyjaciółką. Z czasem kobiety dostrzegają, że bardzo dużo je łączy, a pierwsze spotkanie na żywo pokazuje, że są do siebie podobne nawet fizycznie. Czy możliwe, aby łączyły je również więzy krwi? Obydwie chcą poznać sekrety swoich rodzin. Do czego je to doprowadzi?

Edyta Świętek idzie jak burza, a ja znów muszę się powtarzać. Kolejny raz, Po „Cieniach przeszłości” i „Tam, gdzie rodzi się miłość”, muszę powiedzieć, że rozwija skrzydła, poprawia warsztat, a jej fabuły są coraz ciekawsze. A przede wszystkim – znacząco się od siebie różnią, więc zawsze pojawia się jakiś element zaskoczenia. Widać, że pomysłów autorce nie brakuje i choć te książki, które miałam okazję czytać, sugerują gatunek, w jakim dobrze się czuje – czyli powieści obyczajowe z silnie zaznaczonym akcentem kryminalnym bądź sensacyjnym – to jednak nie ogranicza się do jednej tylko konwencji, nie powiela schematów, a stale szuka i dąży do tego, by czytelnikom oddawać do rąk opowieści znacznie lepsze od poprzednich. Podoba mi się takie podejście. 

Tym razem autorka postawiła na mocno zarysowane bohaterki kobiece. Choć oczywiście najwięcej miejsca poświęciła Karolinie, to nie mniej barwną kreską zarysowała Sylwię, Caro i Aldonę. Szczególnie ta ostatnia jest wyrazista, co skłania mnie do wniosku, że prawdopodobnie autorom lepiej kreuje się takie postacie, czyli pełnokrwiste czarne charaktery. Taka jest Aldona, wredna, złośliwa, zawistna, ale kto wie, czy przez takie, a nie inne cechy, to właśnie nie ona najbardziej utkwi w pamięci czytelnika – bo w mojej na pewno.

Świętek pokazuje, jak wiele dla człowieka znaczy przyjaźń. To relacja niezwykle cenna, dająca wsparcie, mobilizację, ale też takie zwykłe, codzienne bycie obok. Autorka uświadamia również, jak istotne są dla nas samych korzenie, wiedza, skąd się wywodzimy, kim byli nasi przodkowie – bez tego trudno o własną tożsamość.

„Zanim odszedł” to dobra książka. Łatwo dostrzec, że autorka miała świeży pomysł na rozwój akcji, że ją dokładnie przemyślała i dopracowała. Na plus zasługuje także fakt, iż część wydarzeń toczy się w 1980 roku, więc i z dwiema warstwami czasowymi Edyta Świętek sobie radzi. Zachowując obiektywizm, stwierdzam, że nie ma się do czego przyczepić. Ale subiektywnie – to jednak coś nie zagrało. Podkreślam mocno – nie jest to wina książki, to chyba ja czytałam ją w nieodpowiednim momencie, może za długo. Zwyczajnie nie potrafiłam zaangażować się w losy bohaterów. Wyraziści, prawidłowo zbudowani, życiowi, wszystko w porządku – a ja nic, emocje szczątkowe. Nie wiem, może gdyby na samym początku było jakieś mocniejsze uderzenie (choć możliwe, że wtedy odbyłoby się to kosztem zaskakującego zakończenia), to wtedy moja uwaga zostałaby przyciągnięta; ale gwarancji nie mam. Samej jest mi przykro, bo wiem, że Edyta Świętek pisze dobrze, ale musiałam o tym wspomnieć, chcąc pozostać szczerą. Mój nastrój uznajmy więc za wypadek przy pracy, a Wy książkę przeczytajcie, na pewno docenicie ją bardziej niż ja. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Replika.

http://replika.eu/

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”. 

16 komentarzy:

  1. Masz rację, Edyta Świętek idzie jak burza. Z każdą kolejną powieścią jej warsztat pisarski ewoluuje. Powyższej pozycji wprawdzie nie znam, ale mam ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mam wrażenie, że autorce przychodzi to lekko, bo na pewno lekkie w odbiorze są jej powieści.

      Usuń
  2. Dziękuję za wyrażenie opinii. Serdecznie pozdrawiam i polecam "Tam, gdzie rodzi się zazdrość" - premiera już niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka o pisarce, przyjaźni i w dodatku napisana przez Edytę Świętek, a to wszystko podane w kuszącej recenzji - muszę przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanej lektury Ci zatem życzę:)

      Usuń
  4. mam ja na oku, ale jakoś do mnie do tej pory nie dotarła, za to Tam, gdzie rodzi się zazdrość bardzo mi się podobała, choć najbardziej w pamięci utkwiły mi "Cienie przeszłości"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie, ze wszystkich do tej pory czytanych, na pierwsze miejsce wysuwa się chyba "Tam, gdzie rodzi się miłość";)

      Usuń
  5. Podoba mi się ten powrót do przeszłości, do lat 80. Będę miała na uwadze tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tego wprawdzie dużo, ale jest:)

      Usuń
  6. Jeszcze nie poznałam twórczości tej autorki. A co do tej książki, jeśli Ty nie zaangażowała się w losy bohaterów, to pewnie i mnie się to nie uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tyle, na ile znam Twój gust, to myślę, że ta powieść jest dla Ciebie za delikatna;)

      Usuń
  7. A ja jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki :( Muszę dać szansę rodzimej pisarce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz. Polskich autorów zawsze warto czytać. I zdania nie zmienię:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.