sobota, 23 maja 2015

Dorota Ponińska "Podróż po miłość. Lilianna"



Dorota Ponińska „Podróż po miłość. Lilianna”, Nasza Księgarnia 2015, ISBN 978-83-10-12533-0, stron 416

Marta od lat, wytrwale podąża obraną ścieżką kariery. Marzy jej się stanowisko dyrektora PR na Europę w jej firmie i los wydaje się jej sprzyjać. Ciężka praca przynosi efekty, sukces jest na wyciągnięcie ręki. Praca, którą kocha, jest całym życiem Marty. Uważa, że dom i rodzina to nie dla niej. Dobrze zapamiętała rady swojej babci, by unikać zaangażowania, nie dać się omotać żadnemu mężczyźnie. Związki? Jedynie przelotne, bez zobowiązań. Liczy się tylko kariera.

Gdy kobieta zostaje zmuszona do wykorzystania zaległego urlopu, przypomina sobie o pamiętniku babki Lilianny, który ta pozostawiła wnuczce. Marta przenosi się na przedwojenną Wileńszczyznę, a później wyrusza śladami antenatki na Florydę. Okazuje się, że tak naprawdę wcale nie znała swojej babci; wiele też jeszcze prawd musi odkryć o samej sobie...

Jak ja czekałam na ostatni tom trylogii autorstwa Doroty Ponińskiej! Nie wiem, skąd to przeczucie, ale byłam prawie na sto procent pewna, że to właśnie część poświęcona Liliannie spodoba mi się najbardziej. Nie pomyliłam się. Kluczową rolę odegrał tu niewątpliwie fakt, iż akcja toczy się w magicznych dla mnie latach dwudziestych i trzydziestych. Czytany przez Martę pamiętnik Lilki ma, według mnie, niepowtarzalny nastrój, oddaje klimat tamtych lat i pochłonął mnie bez reszty. I choć Marta także jest ciekawą bohaterką, z uwagą można śledzić ewolucję, jaką przechodzi, to jednak szczerze mówiąc, niecierpliwie przewracałam kolejne strony, by wracać do Lilki, do jej nieszczęśliwego, krótkiego małżeństwa i późniejszego wyjazdu do Ameryki.

W tej części cyklu Ponińska ponownie zestawiła czas miniony ze współczesnością. Lilianna, wychowywana przez kochających rodziców, marzy o wielkiej miłości. Chce się oddać byciu wspaniałą żoną i troskliwą matką. Przeżywa jednak kilka nieszczęść, które pogrążą ją w melancholii i smutku, by potem odwdzięczyć się doświadczeniem miłości, jaka może się zdarzyć chyba tylko raz – namiętnej, wszechogarniającej, dla której jest się gotowym poświęcić wszystko. Jednak nie będzie ona dana Lilce na długo, kobieta będzie musiała zdecydować, co jest dla niej najważniejsze. Marcie miłosne dylematy są raczej obce. Szary garnitur jest jej zbroją, a tarczą umiejętności i talenty, dzięki którym pnie się coraz wyżej w firmowej hierarchii. Dopiero z czasem Marta dowie się, z czego wynikało podejście babci Lilianny do mężczyzn, które jej wnuczka przyjęła za swoje. Dopiero wtedy Marta zacznie się zastanawiać, czy to, o co walczy, faktycznie przyniesie jej szczęście i spełnienie.

Jak w pozostałych dwóch tomach, tak i w tym autorka przedstawia rzeczywistego bohatera płci męskiej. Tym razem poznajemy Ernesta Hemingwaya, który na Key West będzie sąsiadem Lilki. Cóż, nie mogę powiedzieć, żeby jego postawa życiowa przypadła mi do gustu. Ale znakomicie udało się Ponińskiej odmalować typ męskości, jaki reprezentował amerykański pisarz, dość daleki od tego, który ja sama uważam za pociągający. Wspomina o tym pisarka w posłowiu, że temat wojowniczej męskości dość mocno ją zaprząta, więc swoje rozterki przelała na karty powieści, nie tylko jeśli chodzi o przypadek Hemingwaya, ale i o późniejsze rozważania Lilki nad rolą mężczyzny w życiu rodziny i szerzej – całego społeczeństwa. Nie można także zapominać o Paulu i jego podejściu do świata, w którym obecnie żyjemy. 

Na zakończenie napiszę, że „Lilianna” jako zwieńczenie „Podróży po miłość” wywarła na mnie największe wrażenie i najbardziej skłoniła do licznych refleksji. Podkreślić także muszę, że Dorota Ponińska pisze pięknie, z dbałością o każde słowo, co przekłada się na zadowolenie czytelnika i uczucie obcowania z prozą wyjątkową. Trylogią autorka udowodniła, że choć na pewno wymagała ona ogromu pracy, to jednak stworzenie wielowątkowej sagi rodzinnej nie jest dla niej niczym trudnym, a materia zarówno historyczna, jak i fabularna, nabierają cech prawdziwego życia. To chyba najlepiej świadczy o kunszcie prozy Doroty Ponińskiej.   

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia. 

http://nk.com.pl/


Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

16 komentarzy:

  1. Nie znam tej trylogii i na chwilę obecną raczej nieprędko po nią sięgnę, gdyż obecnie mam już inne plany czytelnicze. Ale kto wie, może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najbardziej spodobałby Ci się właśnie trzeci tom, ale kto wie, może pełen aromatów i kolorów świat Orientu z pierwszego tomu także by Cię uwiódł? :)

      Usuń
  2. Ja też nie znam tej trylogii, nie mówiąc już o samej autorce Dorocie Ponińskiej :/ Przynajmniej Twoja recenzja trochę mi przybliżyła ten temat.

    Zapraszam do mnie częściej:
    http://zaciszeagnieszki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to może autorka, o której nie jest zbyt głośno - choć zdecydowanie powinno być:)

      Usuń
  3. Zgadzam się, świetna książka, najlepsza ze wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie nasza zbieżność poglądów:)

      Usuń
  4. Słyszałam o tej serii, może uda mi się ją kiedyś poznać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem już po lekturze dwóch poprzednich części, czyli "Emilia" i "Maria". Napiszę recenzję i na pewno muszę dostać w swoje rączki ostatni tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wspomnisz, która część podobała Ci się najbardziej, strasznie mnie to ciekawi;)

      Usuń
  6. czytałam i podobała mi się :) zapraszam do mnie na książkowe rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, ach to coś dla mnie, zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej książki, ani jej poprzednich części - i raczej ich nie poznam :)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.