sobota, 9 maja 2015

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Upalne lato Gabrieli"



Katarzyna Zyskowska-Ignaciak „Upalne lato Gabrieli”, MG 2015, ISBN 978-83-7779-264-3, stron 272

Gabriela Kern tylko z pozoru jest przebojową kobietą sukcesu. Wizerunek, jaki przyjęła dla siebie w związku z karierą pisarki, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Bo tak naprawdę Gaba wsiąkła już w mazurski krajobraz, a zadania związane z promocjami swoich powieści tylko ją męczą i drażnią. To na Mazurach czuje, że jest sobą. Kupiła tam dom z dala od sąsiadów, a bliskość przyrody i jeziora daje jej dużo spokoju. Tam czeka na swojego syna Janka, tam nic ich nie rozprasza i mogą poświęcić czas tylko sobie nawzajem.

Ale spokój Gaby ma swoją cenę. Kobieta nadal dusi w sobie prawdę o swoim ojcu, którego sportretowała w najnowszej powieści, czym wywołała medialną burzę i przekonanie o szarganiu autorytetów. Ale gdy wydaje się, że wreszcie uporała się z tym fragmentem swojej przeszłości, dostaje wiadomość z Francji o stanie zdrowia swojej matki. W gruncie rzeczy niewiele ją to interesuje, zaczyna się buntować, bo wie, że musiałaby wtedy wrócić do tych wspomnień, o których chciała zapomnieć. Czy Gaba da szansę swojej matce, a przede wszystkim samej sobie?

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak długo kazała czekać na ostatnią część sagi „Upalne lato”. Ale na każdą jej książkę warto czekać, przekonałam się już o tym nie raz. Tomem o Gabrieli stawia wyrazistą kropkę nad i. Kolejny raz swoją bohaterkę stawia na tle bogatych dekoracji, czyli przełomowych momentów w polskiej historii. Burzliwy schyłek PRL-u, czas rozliczeń z minionym ustrojem, a wreszcie teraźniejszość, z jej tempem życia, z nowymi wyzwaniami. A w tym wszystkim ona, Gabriela, córka Kaliny, wnuczka Marianny, najmłodsza i ostatnia z linii Boruckich. Podobnie jak antenatkom, jej także los nie zafundował życia lekkiego i przyjemnego, choć właśnie w takie stara się uciekać, by nie myśleć o tym, co było. Przelotne związki po nieudanym małżeństwie, które nie spełniło jej oczekiwań, incydentalny seks jako substytut bliskości. I życie z dnia na dzień, w oczekiwaniu na wenę, na chwilę, w której poczuje, że musi wyrzucić z sobie kolejną historię, opowieść jak terapię. Tak było z książką o ojcu, tak przyjedzie jej się zmierzyć z tym, co najbardziej boli. Choć oczywiście łatwiej było ustawiać się na pozycji tej skrzywdzonej, wygodniej było twierdzić, że to wszystko wina jej, Kaliny. Ale czy faktycznie jest to jedyna prawda?

Zyskowska-Ignaciak pięknie pisze o przebaczeniu, o drodze, którą trzeba do niego dojść, o tym, jak wyjątkowo trudna jest to sztuka. Szczególnie jeśli nieporozumienia i przekonanie o własnej krzywdzie narastają przez lata. Uświadamia także, jak niełatwa jest czasem relacja matki i córki, zwłaszcza jeśli rzutuje na nią przeszłość. Bo choć możemy być przekonani o własnej niezależności i wolności, to i tak jesteśmy sumą doświadczeń naszych przodków, to one nas kształtują. Czy ktoś, kto nie był kochany, nie zaznał głębokiej miłości rodzicielskiej, sam będzie potrafił kochać? Pisarka, wyjawiając kolejne rodzinne tajemnice – bo tak, jeszcze ich trochę zostało, nie wszystko zostało powiedziane w poprzednich częściach cyklu – każe nam się zastanowić, jak wielka historia wpłynęła na byt jednostki, jak potrafiła zaważyć nie tylko na jej życiu, ale na obrazie następnych pokoleń.

Jak bardzo podobało mi się „Upalne lato Gabrieli”, tak bardzo trudno było mi zebrać w jeden bukiet wrażenia po lekturze i przelać je na papier. A najlepsze jest to – tak, najlepsze, bo świadczy o jakości – że mam tak z każdą powieścią K. Zyskowskiej-Ignaciak. Jej proza ma w sobie coś nieuchwytnego, co wymyka się jednoznacznym ocenom, co trafia prosto w serce, ale czyni odbiorcę trochę bezradnym. Bo tylko wydaje mu się, że autorka pisze tak zwyczajnie. Ona dotyka tego, co chyba najtrudniejsze do przekazania i zgłębienia, czyli relacji międzyludzkich. A operuje przy tym niuansami, półcieniami, które każdy może odbierać inaczej, w zależności od własnych doświadczeń, emocji, rozumienia świata i ludzi.

Chciałabym teraz znaleźć czas, by sagę „Upalne lato” przeczytać jeszcze raz, w całości, by z takiej perspektywy spojrzeć na bohaterki, by wybrać swojego faworyta (choć chyba i tak już wiem, który tom przekonał mnie najbardziej). Ale przede wszystkim po to, by jeszcze raz zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Katarzynę Zyskowską-Ignaciak, w świecie wielkich wydarzeń oraz małych, ale wielkich miłości, namiętności i tęsknot, w świecie pogmatwanych ludzkich losów oraz walki o prawdę o sobie, swojej tożsamości, o swoją przeszłość i przyszłość.  

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.

http://www.wydawnictwomg.pl/


Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Hmm tej autorki jeszcze nic nie czytałam, chyba mam co nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj masz:) Ale za to jakie doznania Cię czekają:)

      Usuń
  2. Oj, tak, autorka bardzo długo zwlekała z ostatnią częścią. Mam w planach, muszę poznać dalsze losy moich ulubionych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie, który tom uznasz za najlepszy:)

      Usuń
  3. Bardzo lubię tego typu książki - klimat prowincji, dobrze skonstruowane wątki obyczajowe... Książkę mam u siebie i będzie to mój początek przygody z autorką. Mam nadzieję, że udany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie chciałabyś zacząć od poprzednich tomów? Wprawdzie każdy z nich można czytać jako osobną powieść, ale jednak myślę, że łatwiej zrozumieć Gabrielę, jeśli zna się historie jej matki i babki.

      Usuń
  4. Moja ocena jest bardziej krytyczna, jeśli chcesz przeczytać recenzję, to zapraszam :) W każdym razie moim celem teraz stało się przeczytanie pozostałych dwóch tomów, jestem bardzo ciekawa szczególnie historii Marianny.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam, ale pozwolę sobie na opinię, że gdybyś znała poprzednie tomy, odebrałabyś tę historię inaczej.

      Usuń
  5. No i który tom podobał Ci się najbardziej? :) Chociaż "Gabriela" jeszcze przede mną, to też chciałabym przeczytać całość od nowa.. Szczególnie chyba "Mariannę"!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem po prostu CAŁĄ trylogią oczarowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka pisze tak, że nie może być inaczej:)

      Usuń
  7. Nie znam tej autorki, ale skoro recenzja zachęca i komentarze, to muszę to szybko zmienić. W takim razie zacznę od pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz. I dobrze, że chcesz zacząć od pierwszej części, prawdziwa uczta Cię czeka:)

      Usuń
  8. Podobało mi się, ale nie pobije "Kaliny". Nie ma szans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteśmy podobnego zdania:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.