środa, 4 czerwca 2014

Katarzyna Michalak "Ogród Kamili"



Katarzyna Michalak „Ogród Kamili”, Znak 2013, ISBN 978-83-240-2495-7, stron 368

Kamila Nowodworska ma dwadzieścia cztery lata i licencjat z ekonomii. Po śmierci ukochanej matki opuściła stolicę i zamieszkała u ciotki Łucji w Krakowie. Od jakiegoś czasu poszukuje pracy, bo chciałaby odciążyć krewną, choć ta nieba by dziewczynie przychyliła. Ale na razie poszukiwania nie przynoszą rezultatu, a Kamila coraz mniej wierzy, że kiedykolwiek jeszcze będzie szczęśliwa.

Choć od odejścia mamy minęło osiem lat, Kamila wciąż się z tym nie pogodziła. Do smutku po stracie najbliższej osoby, doszedł też żal, że poznała miłość swojego życia i równie szybko została jej ona odebrana. Tego także nie potrafi zrozumieć, dlaczego to akurat ją spotkały takie przykrości, czemu to ona doświadczyła takiego bólu?
Od twardej rzeczywistości Kamila ucieka w świat marzeń, literatury i kwiatów. Uwielbia przenosić się w krainy kreowane piórem pisarzy – a wychowywała się na „Ani z Zielonego Wzgórza” i „Pollyannie”, co oczywiście niezbyt przygotowało ją na konfrontację z brutalnym światem poza jej domem-azylem; dziewczyna żyje trochę w obrazach własnych fantazji, chcąc wierzyć, że ludzie są tylko dobrzy i kierują się właściwymi intencjami. Sporo czasu spędzała także na pielęgnowaniu swojej pasji do róż – to właśnie te kwiaty miały wypełniać jej wymarzony ogród. Gdy więc w wyniku działań pewnych osób trafia do Milanówka, do starej wilii Sasanka i jej tajemniczego ogrodu, czuje się, jakby przekroczyła przedsionek raju...

Katarzyna Michalak, a raczej jej powieści, od pewnego czasu wzbudzają coraz większe kontrowersje wśród czytelników, z jednej strony ciesząc się oddaniem zagorzałych wielbicieli, z drugiej zaś uaktywniając gorliwych przeciwników. Ja czytam jej książki od pierwszego wydania „Poczekajki”, więc chyba można o mnie powiedzieć, że jestem jej wierną fanką (i zastanawiam się czasem, natykając się na negatywne opinie o twórczości pisarki, po co w ogóle ktoś zabiera się za jej lekturę, wiedząc, że mu ona nie pasuje, ale to temat na inną dyskusję). I nawet jeśli sama uważam, że jej fabułom towarzyszy pewna doza nierzeczywistości i małego podobieństwa do realnego życia (mam na myśli głównie otoczenie, w jakim obracają się bohaterowie, i warunki, jakie dla zwykłego człowieka często są niemożliwe do osiągnięcia), co akurat bardzo sobie cenię w powieściach, to i tak nie mam zamiaru rezygnować z kolejnych propozycji autorki, co by kto o nich nie mówił czy pisał. Każdy ma swój gust, swoje oczekiwania i co innego chce dla siebie z literatury wyciągnąć. Sądzę także, że czasem dobrze jest przeczytać właśnie taką bajkę, oddać się marzeniom i zapomnieć na chwilę o szarości za własnym oknem. I wiem, że na taką chęć oderwania się od problemów, powieści pani Katarzyny nadają się idealnie, bo nawet jeśli swoim bohaterom ich nie oszczędza, to ma dla nich także pozytywne niespodzianki od losu.

Utwory przewidziane jako elementy serii, najczęściej staram się czytać wtedy, gdy ukazały się wszystkie lub przynajmniej dwie z nich są już na rynku. Z tego powodu zwlekałam z lekturą „Ogrodu...” dosyć długo, bo ponad pół roku, ale dzięki temu nie zirytowało mnie zakończenie – w wielu recenzjach zetknęłam się ze stwierdzeniem, jak autorka mogła zawiesić akcję w takim momencie, bo też rzeczywiście, muszę przyznać, pozostawić czytelnika w niedosycie to Michalak potrafi (najlepszy przykład: moja ulubiona część „Sklepiku z Niespodzianką i epilog „Adeli”) – tym bardziej że na ostatnich stronach „Ogrodu...” w mocno intrygujący sposób splotła losy postaci. Dobrze, że już niedługo mam nadzieję poznać „Zacisze Gosi”.

Zazwyczaj, wiedząc, że będę czytać jakiś konkretny tytuł, unikam jego recenzji, chcąc mieć świeże i własne podejście, nie sugerować się zdaniem innych. Tym razem jednak, z uwagi na czas, jaki minął od premiery, nie udawało mi się ich omijać i sądzę, że chyba dobrze się stało.  Wiele blogerek pisało, że Kamila je denerwowała, że drażniła je naiwność dziewczyny, jej niezdecydowanie i wieczne wątpliwości oraz życie przeszłością. Wiedziałam więc, czego oczekiwać i dzięki temu podeszłam do tej postaci z dystansem, nie dając się wyprowadzić z równowagi jej faktycznie niepojętym miejscami zachowaniem. Jednego tylko nie mogłam ogarnąć, jej listów do Jakuba, z tego powodu, że mam zdecydowanie inny charakter i nie wyobrażam sobie, że miałabym robić to samo, i to jeszcze przez tak długi czas. Choć z drugiej strony starałam się ją zrozumieć, zwłaszcza gdy pomyślałam, że tak naprawdę kobieta, która kochała pierwszą miłością i której miłość zdeptano, może być skłonna do reagowania w najróżniejszy sposób. I jeśli jej to pomagało, to dobrze; może w takiej sytuacji sama wpadłabym na równie dziwny pomysł?

„Ogród Kamili” to powieść bardzo „Michalakowa” (mówiąc nieładnie) – tutaj śmiech miesza się ze łzami; bohaterowie drażnią lub wywołują najwyższą sympatię (patrz: Łukasz), a w ich życiu dzieje się na tyle dużo, że całość czyta się błyskawicznie. Polecam; jeśli macie ochotę, zajrzyjcie do Ogrodu Kamili.         

Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Polacy nie gęsi”.

36 komentarzy:

  1. Jeszcze nic nie czytałam Michalak, ale chyba przy następnej wizycie w księgarni w końcu to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponowałabym jednak, żebyś zaczęła może od jakiejś biblioteki, bo co będzie jak Ci się nie spodoba? Szkoda, żebyś potem żałowała;)

      Usuń
  2. Naiwność Kamili tak mnie irytowała, że czasami miałam ochotę rzucić książką w kąt... Jednak zakończenie tak mnie zaintrygowało i wzbudziło w konsternację, że nie przeżyję, jeśli nie przeczytam "Zacisza Gosi". ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym nie wiedziała, że ona taka jest, to pewnie reagowałabym tak samo, najlepszy był wątek z tym szkoleniem w Mediolanie, no ludzie, kto od razu się na nie wybiera, nie sprawdziwszy nic przedtem? ;)
      Rzeczywiście zakończeniem to autorka poszła na całość;)

      Usuń
    2. Jeszcze byście się zdziwiły jak wiele jest takich kobiet, które są tak zdesperowane i naiwne, że uwierzą we wszystko. Ciągle słyszy się o porwaniach chociażby "na modelkę". Ja też nie utożsamiałam się z Kamilą a mimo to, książką bardzo mnie wciągnęła, szybko ją przeczytałam i jeszcze szybciej sięgnęłam po kolejną część.

      Usuń
  3. Mnie osobiście ta książka bardzo się podobała, zacznie lepiej niż drugi tom, który mimo wszystko polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to znaczy, że też mam do niego podejść z dystansem?;)

      Usuń
  4. Czytałam. Faktycznie miejscami główna bohaterka może człowieka zirytować, ale trzeba machnąć na to ręką. Bardzo lubię książki Michalak i nie potrafię już być względem nich krytyczna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż właśnie machałam, wiedząc, czego się po niej spodziewać. I też nie zamierzam przestać czytać książek autorki;)

      Usuń
  5. Czytałam. Najbardziej w książkach Katarzyny Michalak cenię niezłomną wiarę w to, że marzenia się spełniają. Ta wiara kiełkuje w sercach czytelniczek i mam nadzieję, że zostaje tam na dłużej.
    Wolę jednak czytać książki, które są bardziej osadzone w życiu. Nie spotkałam jeszcze w realnym świecie osób, które choć trochę przypominają bohaterów Pani Michalak. To dla mnie spora wada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgrabnie ujęłaś to, co mnie samej chodzi po głowie. Rzeczywiście czytam książki autorki po to, żeby pomarzyć i choć na chwilę uwierzyć, że wszystko może się tak pięknie układać.
      Twoja druga uwaga dotyczy tego, o czym wspominałam; fabuły mają ten rys nieprawdopodobieństwa i z bohaterkami czy wydarzeniami z ich życia czasem trudno się utożsamić. A pewne epizody nie miałyby prawa wydarzyć się w rzeczywistości, ale nic chcę spojlerować;)

      Usuń
  6. Moją opinię już znasz:) więc rozwodzić się nad tym nie będę, ale właśnie byłam ciekawa jak zareagujesz na zachowanie Kamili:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, patrzyłam na nią trochę inaczej po naszej ostatniej rozmowie:)

      Usuń
  7. Nie znam twórczości tej autorki, ale jako, że dosyć popularna na blogach to na pierwszy rzut wypożyczyłam"Bezdomną".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zaczynasz od książki, która też wywołała burzę w blogowym świecie;)

      Usuń
  8. Przyznam, że nie poznałam jeszcze twórczości trj autorki. Jej kontrowersyjność jeszcze bardziej mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, czas wyrobić sobie własną opinię;)

      Usuń
  9. W książkach pani Michalak nie chodzi nawet o osadzenie w życiu, one są po prostu nierealne pod kątem relacji międzyludzkich. Ogród Kamili mnie oczarował, ale Zacisze mocno zdenerwowało. Fikcja też ma granice...
    Nie rozumiem co się dzieje z autorką, która napisała tak fantastycznego "Mistrza" - chcę tamtej Kejt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulala, zacznę się chyba obawiać tego "Zacisza...".
      A ja bym chyba wolała coś w stylu "Poczekajki".

      Usuń
    2. To możesz być zadowolona ;) ja niecierpię Poczekajki ;)

      Usuń
    3. Zajrzałam na Twój blog i chyba w kwestii oceny twórczości K. Michalak się nie dogadamy;)

      Usuń
  10. Temu cyklowi mówię nie i jeszcze raz nie. Bajki są piękne, bo ma nawiązują do brutalnej rzeczywistości, a w bajce Pani Michalak są tylko cuda, urojenia i bezmyślność. Wybacz, że tak piszę, ale powoli przestaje rozumieć fascynację najnowszymi książkami tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam Ci czego wybaczać; Szanuję Twoje zdanie:)

      Usuń
  11. Bardzo lubię książki Katarzyny Michalak, a więc na pewno przeczytam : )

    OdpowiedzUsuń
  12. http://oczymlecznejczekolady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem wielką fanką Michalak, ale z braku laku mogę przeczytać ;)
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z braku laku to może Ci się nie spodobać, zwłaszcza jeśli nie do końca odpowiada Ci jej pisanie;)

      Usuń
  14. Bardzo lubię tę autorkę! Bardzo zachęciłaś mnie, by sięgnąć po tę książkę :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakiś czas temu czytałam Kasi Michalak "Serie z Kokardką" bardzo mi się podobała, inne książki autorki ciągle przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Seria z Kokardką", obok "Poczekajki", jest chyba moją ulubioną:)

      Usuń
  16. Nie czytałam tej książki, ale mam zamiar to zmienić. Też lubię, jak nie trzeba czekać na kolejne tomy, zawsze lepiej czytać wszystko od razu, ale cóż... czasami ciekawość wygrywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak, zwłaszcza jak wszyscy wokół już czytali;)

      Usuń
  17. Mam za sobą pierwsze spotkanie z panią Kasią i to właśnie był Ogród Kamili. Na półce czekają Zacisze i Bezdomna, mam nadzieję, że kolejne spotkania będą równie udane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczynam "Zacisze", zobaczymy, jak będzie:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.