sobota, 14 czerwca 2014

Alina Krzywiec "Kolebka"



Alina Krzywiec „Kolebka. Teraz, kiedyś, później”, Prószyński i S-ka 2014, ISBN 978-83-7839-674-1, stron 360


Martę wychowywali dziadkowie, w niewielkiej wsi na Dolnym Śląsku. Gdy dorosła, zrobiła wszystko, by się stamtąd wyrwać i wyjechała do Warszawy. Zaczęła studia, potem pracę w telefonicznym biurze obsługi klienta, z chłopakiem zamieszkała w lokatorskim pokoju. Nie zdążyła sobie wyobrazić siebie jako matki, bo poroniła. Wtedy dowiedziała się o ultimatum, jakie postawiła jej babka Flora. Dziewczyna miała wrócić do Starego Zamku, do rodzinnego domu, w innym przypadku zapisze go Kościołowi, co Martę nieco dziwi, bo stosunki babki z tą instytucją były „niestandardowe” (str. 16).  Trzy lata przed trzydziestką Marta wraca do punktu, z którego uciekła i decyduje się na nowe życie. Poznaje także rodzinne tajemnice.

Jej matka opuściła córkę i Polskę, gdy Marta była małym dzieckiem. Ojciec pojawiał się gdzieś w tle, ale nigdy nie znalazł się na pierwszym planie. Teraz dowiaduje się – stopniowo, po kolejnych tropach podsuwanych przez babcię – jak wyglądała rodzinna przeszłość. Odkrywa sekret małżeństwa Żółkiewskich, a wraz z nowymi elementami układanki dociera do niej prawda o jej własnej tożsamości. Czy to pozwoli dziewczynie wieść spokojne i szczęśliwe życie?

Alina Krzywiec jest autorką dwóch powieści: niniejszej i „Długiej zimy w N.”. Lubię sięgać po książki pisarzy, którzy dopiero niedawno zaistnieli na rynku wydawniczym. Do „Kolebki” przyciągały mnie dodatkowo rodzinne tajemnice. Może nie jest to temat tchnący świeżością czy szczególnie odkrywczy, ale wybierając taki motyw, zawsze liczę na pewien dreszczyk emocji i ciekawe przeżycia. Czy tak było tym razem? Niestety nie do końca.

Dziwnym zbiegiem okoliczności to kolejna w tym miesiącu powieść, której główna bohaterka ma na imię Marta i która nie przypadła mi do gustu. Ta „kolebkowa” Marta miała w sobie coś, co mnie od niej odpychało, nie rozumiałam jej reakcji, albo całkowicie spokojnych i obojętnych wobec czegoś, co wymagało większego nakładu emocji, albo wręcz przeciwnie, przesadzonych i nadmiernie pobudliwych. Miejscami nie pojmowałam, o co tak naprawdę jej chodzi. Przez to kolejne strzępki z życia babki, które poznawała, nie były w stanie mnie specjalnie poruszyć – choć w tej historii bez wątpienia tkwił potencjał – czego zdecydowanie oczekiwałam. Zabrakło mi również pewnego uporządkowania, dla mnie fabularna przeszłość sprawiła wrażenie zupełnego chaosu. Najprawdopodobniej przeszkadzała mi właśnie narracja Marty. Wydaje mi się, że dla konstrukcji powieści lepiej byłoby oddać głos samej Florze, a także matce Marty i Laurze, oraz stworzyć kilka płaszczyzn czasowych. Akcja nabrałaby głębi, a i sama lektura dawałaby więcej komfortu czytelniczego. Ale to oczywiście tylko moje zdanie.

„Kolebka” to powieść o odkrywaniu własnych korzeni, czasem nawet wbrew swojej woli, i o równoczesnym odnajdowaniu własnej drogi i miejsca w życiu. Mnie trochę rozczarowała, ale nie odradzam, sprawdźcie sami, czy Wam się spodoba.  

Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Może przeczytam, ale aż tak bardzo nie przykuła mojej uwagi :) Mam ważniejsze pozycje na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezwykle piękna okładka, ale reszta nie zaskakuje i raczej nie zachęca do lektury.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, okładka ma coś w sobie, szkoda, że zawartość z nią nie współgra.

      Usuń
  3. Nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wolałabym kilka płaszczyzn czasowych. Ale nie mówię nie, może uda mi się przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiałam się nad tą książką podczas przeglądania oferty wydawnictwa, ale jednak spasowałam i teraz widzę po twojej recenzji, że to była słuszna decyzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem tak, ale głowy nie dam;)

      Usuń
  6. Z tymi tajemnicami rodzinnymi mam podobnie. Zawsze liczę na taki dreszczyk towarzyszący odgrzebywaniu przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a tutaj było tak jakoś bezpłciowo...

      Usuń
  7. A może właśnie taka miała być kreacja głównej bohaterki? Szkoda, że książka Cię rozczarowała, bo zapowiadała się świetnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, Kasiu, ale mimo wszystko mnie to nie przekonuje.

      Usuń
  8. Chyba jednak odpuszczam. Nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam do czynienia z autorka i jakoś nie będzie to mój must read, ale jak nadarzy się okazja to pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak, ja bym chciała mimo wszystko przeczytać drugą jej powieść, może jest lepsza:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.