środa, 25 czerwca 2014

Elżbieta Baniewicz "Gajos"



Elżbieta Baniewicz „Gajos”, Marginesy 2013, ISBN 978-83-63656-88-1, stron 424

W dziejach polskiej, szeroko rozumianej, sztuki filmowej (obejmującej także seriale telewizyjne) był czas, kiedy miliony kobiet kochały się w Janku Kosie z „Czterech pancernych i psa”. Przyznam się więc i ja do czegoś: wprawdzie moje uczucie na pewno nie było tak silne, ale do tej pory, gdy mignie mi gdzieś w telewizji fragment któregoś odcinka, zdarza mi się westchnąć: ależ on był przystojny... Zdaję sobie sprawę z faktu, iż zaczynam od roli, która Januszowi Gajosowi przyniosła dużo dobrego, ale i na wiele lat zaszufladkowała go jako aktora kojarzonego z jednym tylko wizerunkiem: dobrego, poczciwego czołgisty, chciałam jednak zacząć od tego osobistego akcentu, który po części skłonił mnie do sięgnięcia po publikację autorstwa Elżbiety Baniewicz. Drugim powodem była chęć poznania aktora bliżej, bo tak naprawdę moja wiedza o całokształcie jego artystycznej drogi była raczej znikoma, co po lekturze widzę jeszcze dokładniej.

„Gajos” w przeważającej większości narracji ma układ chronologiczny. Zaczynamy więc śledzić losy naszego bohatera od jego dzieciństwa. Urodził się we wrześniu 1939 r. w Dąbrowie Górniczej. Szkołę podstawową ukończył w Zabrzu, a liceum ogólnokształcące w Będzinie. Tam pracował w Teatrze Dzieci Zagłębia, przez kolejne trzy lata próbując dostać się do szkoły teatralnej. Udało mu się to dopiero w 1961 r. i łódzki wydział aktorski ukończył cztery lata później. Jeszcze na studiach zadebiutował w „Panience z okienka” i to w tym obrazie został dostrzeżony, a jego wybór życiowy – przypieczętowany.

Elżbieta Baniewicz, jak na krytyka teatralnego przystało, gros treści poświęciła analizie dorobku aktorskiego Gajosa. Zaprezentowała jego kreacje w filmach i sztukach teatralnych, posiłkując się także licznymi cytatami z recenzji prasowych. Wielkie brawa należą jej się za styl, w jakim to uczyniła: słowa uznania i najwyższego podziwu czy zachwytu sprawiają, że czytelnik nabiera niebywałej ochoty na obejrzenie Gajosa we wszystkich tych rolach. To chyba najlepiej świadczy o klasie tej książki. Na podkreślenie zasługuje też fakt, że Baniewicz pisze również o mniej udanych występach, zachowując obiektywizm i nie idealizując swojej postaci.

Jednocześnie jednak to, co jest największą zaletą niniejszej publikacji, do pewnego stopnia nie sprostało moim oczekiwaniom. Wszystko byłoby w porządku, gdyby w tytule pojawiło się dookreślenie: „Gajos – aktor”, bo takim go właśnie poznajmy. Natomiast zabrakło mi spojrzenia na Gajosa – człowieka. Pojawiające się gdzieniegdzie jego wypowiedzi to zbyt mało, by poznać jego światopogląd, zainteresowania, upodobania, a na to liczyłam. Oczywiście można wyciągnąć własne wnioski i odbierać artystę jako mężczyznę skromnego, raczej introwertycznego i takiego, który chce by postrzegany właśnie przez pryzmat ról, które odgrywał i pracy, jaką wkładał w ich przygotowanie, ale uważam, że pisząc publikację o takim tytule sugeruje się, iż jej bohater zostanie zaprezentowany wszechstronnie. Nie do końca jednak tak jest i moim zdaniem trochę szkoda tej niewykorzystanej szansy. Może trzeba było częściej oddać głos jemu samemu lub sięgnąć po wypowiedzi np. partnerów scenicznych Gajosa?

Nie zmienia to oczywiście faktu, że „Gajos” to bardzo interesująca lektura; monografia aktora o niesamowitym talencie i wielkiej intuicji zawodowej, postaci wybitnej, bez której polska scena teatralna i filmowa, a tym samym polska kultura, byłaby na pewno zdecydowanie uboższa. Janusz Gajos należy jeszcze do pokolenia tych artystów, którzy doskonale odnajdowali się w każdym repertuarze: komediowym, tragicznym czy współczesnym, bo w każdym mieli coś do przekazania i zaoferowania, także, a może przede wszystkim, cząstkę siebie.         

Wyzwania: „Nie tylko literatura piękna...”, „Polacy nie gęsi”.

14 komentarzy:

  1. Trochę szkoda, że publikacja skupia się tylko na jednym wymiarze aktora, aler jestem skłonna zaryzykować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuj, w końcu nic nie tracisz;)

      Usuń
  2. "Gajos" to znakomita książka. Mam nadzieję, że biografia Anny Dymnej pióra tej autorki będzie równie interesująca. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko będzie szansa, to spróbuję poznać także tę nową publikację:)

      Usuń
  3. Ech- to prawda, że był czas, kiedy miliony kobiet kochały się w Janku Kosie :) Ja również czuje ogromny sentyment do tej postaci, jak również cenię Pana Janusza za wybitne aktorstwo i wspaniałą osobowość, a książkę oczywiście przeczytam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszą mnie Twoje słowa i to, że masz ochotę na lekturę:)

      Usuń
  4. Ostatnio coraz bardziej lubię biografie. Gajos to bardzo ciekawa postać. Szkoda, że zaprezentowano go tylko od aktorskiej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie będzie to kolejne upodobanie czytelnicze, które nas łączy:)

      Usuń
  5. Mojemu tacie na pewno spodobałaby się ta publikacja, uwielbia tego aktora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pozycja idealna dla niego, bo pewnie zna więcej jego ról, niż ja;)

      Usuń
  6. Mam na półce, ale cały czas odkładam lekturę na później :) też zawsze zadziwia mnie jaki Janek Kos był przystojny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło, że nie jestem w tym sama;) A wiedziałaś, że do tej roli przez cztery lata miał rozjaśniane włosy? ;)

      Usuń
  7. Mój mąż jak mu kiedyś powiedziałam, że ten Pan, którego teraz ogląda w telewizji to Janek Kos, to nie mógł uwierzyć:)
    Książka jest na pewno ciekawą pozycją, którą może kiedyś przeczytam...przynajmniej mam ochotę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, ociupinkę się zmienił;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.