sobota, 15 marca 2014

Monika Rebizant-Siwiło "Wrzosowiska"


Monika Rebizant-Siwiło „Wrzosowiska”, Replika 2014, ISBN 978-83-7674-208-3, stron 404

„Jesteś wiedźmą, mamusiu, a wiedźma to taka kobieta, która wie wszystko. A wiesz, kim byś była, gdybyś nie wiedziała nic?” Nie wiedziałam, ale szybko mnie uświadomiła: „Niewiastą, mamusiu. Zwykłą niewiastą!” (str. 214). Tak mała Natalia tłumaczyła swojej matce, Julii, dlaczego jest mądra i dlaczego ona sama też taka będzie, jak dorośnie. Ale rodzinne rozmowy pełne ciepła i zrozumienia odeszły w przeszłość, odkąd Natalia poznała skrywaną tajemnicę, dotyczącą jej przyjścia na świat. Mało tego, że wszystko, co było dla niej pewnikiem, runęło w gruzy; dowiedziała się również, że ciąży na niej klątwa, która dotyka wszystkich kobiet z jej rodu...

Jakub Zerfass jest młodym klerykiem, który na łożu śmierci swojej matki złożył jej przysięgę, że odda się Bogu w ziemskim życiu i już na wieczność, zostając księdzem. Jad sączony do jego uszu przez dewociejącą z dnia na dzień matkę, miał na niego ogromny wpływ i kto wie, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby nie wybrany na spowiednika ksiądz Tobiasz. To on, kapłan z powołania, otoczył chłopaka prawdziwą opieką i miłością, a teraz zabiera go na wakacje na urokliwą Zamojszczyznę.

Jakie niespodzianki ma w zanadrzu przeznaczenie dla czworga bohaterów? Odpowiedź znajdziecie na kartach „Wrzosowisk” Moniki Rebizant-Siwiło. To jej trzecia książka, dwóch pierwszych nie miałam okazji czytać, ale o tej mogę powiedzieć tylko jedno - choć to nieładne słowo, ale żadne inne, bardziej składne, nie przychodzi mi do głowy: łał. Jestem pod wrażeniem, autorka stworzyła pochłaniającą sagę, od której ciężko było mi się oderwać. Jestem realistką twardo stojącą na ziemi, ale dość szybko porzuciłam sceptycyzm dotyczący magii i klątw, czyli tych elementów, które w fabule odgrywają niebagatelną rolę. Wsiąknęłam w historię, nie zastanawiając się nad jej podobieństwem do rzeczywistości i nie rozstrzygając kwestii, czy taka sytuacja miałaby szansę wydarzyć się naprawdę.

„Wrzosowiska” to powieść, której treść niełatwo mi było przedstawić, żeby nie zdradzić za wiele, bo od samego początku dzieje się bardzo dużo, z każdą stroną akcja się zagęszcza, pojawiają się kolejne tajemnice, a wszystko wydaje się bardzo istotne. Czytając, czułam napięcie, co będzie dalej, w jakim kierunku podąży wyobraźnia pisarki. Cała historia zaczyna się jeszcze w XVII wieku i tu należą się autorce wyrazy uznania za zgrabne wplecenie w powieść dziejów Zamościa. Zresztą z całej książki przebija miłość Rebizant-Siwiło właśnie do tego zakątka naszego kraju i jest ona zaprezentowana w taki sposób, że poczułam nieodpartą ochotę, by właśnie tam zawitać i oddać się zwiedzaniu. Dzięki lekturze nabrałam przekonania, że ten region naprawdę ma się czym pochwalić, a przede wszystkim odznacza się niesamowitym klimatem. Tak przynajmniej odebrałam te fragmenty, w którym pisarka przedstawia Puszczę Solską, Czartowe Pole czy ruiny starej papierni nad brzegiem Sopotu. Mroczny, przejmujący, raczej ponury i straszny, ale przez to nie wiedzieć czemu tak zachwycający i bardzo sugestywnie oddziałujący na wyobraźnię nastrój, to cecha specyficzna dla powieści.

Autorka zastosowała podział narracji: wydarzenia śledzimy z czterech perspektyw, dzięki czemu możemy wczuć się w myśli danej postaci, a każda z nich staje się mocno wiarygodna. Julia, Tobiasz, Natalia, Jakub, wszyscy są dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Ale ta pełna charakterystyka dotyczy nie tylko głównych bohaterów; również ci drugoplanowi są wyraziści i mogą wzbudzać określone emocje. Obok narracji bieżącej przenosimy się także do lat wojennych i muszę przyznać, że to chyba te rozdziały najbardziej przypadły mi do gustu i sprawiały największą przyjemność czytelniczą.
Możliwe, że wszystko, co napisałam, wyda Wam się bardzo ogólne. Nie było to celowe, nie wiedziałam tylko, jak opisać to, co mi w duszy grało w czasie lektury, żeby nie powiedzieć za dużo o fabule i bohaterach. Chciałam, żebyście poczuli się zaintrygowani i z ciekawością sięgnęli po „Wrzosowiska”. Moim zdaniem warto.   

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Replika.

http://replika.eu/index.php?k=ksi&id=492
 Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Grunt to okładka”, „Polacy nie gęsi”.

30 komentarzy:

  1. W wolnej chwili z chęcią sięgnę po książkę, bo mnie nią zianteresowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, taki miałam cel:)

      Usuń
  2. Bardzo chce przeczytać tę książkę. Już poczyniłam pewne kroki, aby ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi więc życzyć przyjemnej lektury:)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa książka. Podoba mi się tematyka i jestem ciekawa treści :) Poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam i życzę miłych wrażeń:)

      Usuń
  4. Kocham takie emocjonujące sagi. I jaka klimatyczna okładka. Jestem kupiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest śliczna, tylko zastanawialiśmy się z mężem, czy pani na niej występująca jest naturalna, bo wygląda, jakby zrobiona była z dwóch części;)

      Usuń
  5. Też czasami nie wiem, jak napisać, aby zachęcić, ale nie zdradzić zbyt wiele :) Tobie się to udało i z chęcią zapoznam się z tą powieścią! Okładka jest przecudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że poczułaś się zainteresowana:)

      Usuń
  6. A wiesz,że ta pani na okładce faktycznie wygląda jak złączona z dwóch?;D też mi się taka dziwna wydaje;) książkę może przeczytam ale jeszcze nie teraz, chociaż nie mówię jej nie, bo widać coś w sobie ma;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam to wygląda, jakby nogi były od innej pani, która stoi tyłem;)

      Usuń
  7. Zachęcająco... Brzmi ciekawie. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam możliwość przeczytania tej książki, ale dopuściłam, dlatego że Zamość to moje miasto powiatowe, do którego mam rzut beretem, tam się uczyłam i pracuję, i szczerze mówiąc bałam się, że autorka nie podoba zadaniu, a po co mi rozczarowanie, ale jak widzę nie potrzebnie miałam rozterki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Zamościa ani okolic nie znam, ale naprawdę poczułam się zauroczona:)

      Usuń
  9. Widziałam już tę książkę w zapowiedziach i bardzo chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby udało Ci się przeczytać, porównałabym wrażenia:)

      Usuń
  10. Rozbudziłaś moją ciekawość :) będę miała książkę na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, zwłaszcza że to autorka z potencjałem:)

      Usuń
  11. Fenomenalna okładka! Coraz częściej myślę o sobie jak o wielbicielce okładek ; ) ;p Fabułę przedstawiłaś bardzo ciekawie, więc chętnie zajrzę pod okładkę ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Replika ostatnio punktuje w okładkach:)

      Usuń
  12. Wrzosy i lawenda pięknie się prezentują na okładkach. To już któraś tego typu okładka, która ciekawie wygląda. ;)

    Fabuła też zachęca do lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Uśpione marzenia" były z wrzosami, a taka kolorystyka rzeczywiście jest miła dla oka:)

      Usuń
  13. Wspaniała recenzja! Jestem świeżo "po" przeczytaniu książki. Skończyłam ją dosłownie kilka godzin temu :3 Podzielam Twoje zdanie! :)
    Zapraszam w wolnej chwilce do mnie :3

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.