wtorek, 18 marca 2014

Charlotte Brontë "Profesor"



Charlotte Brontë „Profesor”, MG 2012, ISBN 978-83-7779-092-2, stron 320

William Crimsworth jest młodzieńcem, który właśnie ukończył Eton i staje przed wyborem dalszej drogi życiowej. Pozbawiony wsparcia rodziców, może liczyć jedynie na poradę swoich wywodzących się z arystokracji wujów, odrzuca jednak ich propozycję: nie chce wstąpić w stan kapłański, ani tym bardziej poślubić jednej ze swych kuzynek. Trochę na złość i na przekór krewnym, postanawia zostać kupcem, wiedząc jak mocno pogardzają oni takim sposobem zarobkowania, i wyjeżdża do brata, właściciela fabryki w pewnym hrabstwie. Zostaje kancelistą, a do jego obowiązków należy tłumaczenie listów.
Ale relacje z bratem, w tej chwili jedyną bliską osobą z rodziny, wcale nie są wzorcowe. Edward Crimsworth nie może darować młodszemu bratu, że środki na jego edukację wyłożyli wujowie, którzy upokorzyli ich matkę. William nie zabiega o cieplejsze uczucia fabrykanta, a jego cierpliwość pewnego dnia się wyczerpuje. Celem jego wyjazdu staje się Belgia. Z polecenia przyjaciela poznanego w hrabstwie (choć wtedy na pewno by go tak nie nazwał), dostaje posadę nauczyciela języka angielskiego w szkole z internatem dla chłopców. Jego pracodawca, monsieur Pelet, już wkrótce rekomenduje go do pracy także w sąsiedniej szkole dla młodych panien. Jak potoczą się dalsze losy Williama?

Ze wszystkich dzieł sióstr Brontë do tej pory miałam okazję czytać tylko „Wichrowe Wzgórza” autorstwa Emily. Lektura publikacji Eryka Ostrowskiego, dotycząca w głównej mierze najstarszej z nich, Charlotte, zachęciła mnie do poznania innych powieści, które wyszły spod pióra mieszkanek plebanii w Haworth. Na początek wybrałam „Profesora”, pierwszą powieść Charlotte, wydaną dopiero po jej śmierci, a w Polsce po raz pierwszy w 2012 r. nakładem Wydawnictwa MG. Jest to opowieść o młodym i ambitnym człowieku, który sens swojego życia widzi przede wszystkim w pracy. To ona ma być sposobem na dostatni i pełen godności żywot. Jest w pełni świadomy tego, że do wszystkiego będzie musiał dojść sam, że nikt mu w tym nie pomoże – zresztą wcale tego nie chce, nie pozwoliłby mu na to wysoce rozwinięty honor, główny wyznacznik jego działań, który nie pochwaliłby zaciągania długów, nie tylko tych finansowych, ale przede wszystkim słownych. William Crimsworth ma jasno sprecyzowane poglądy, na każdy temat ma swoją opinię i nie ulega zbyt łatwo wpływom innych. Jest przekonany o swojej wartości - nie tylko jako człowieka, ale też jako przedstawiciela swojego narodu, który znalazł się na obczyźnie – oraz słuszności swoich przemyśleń i uwag o otaczających go ludziach i zjawiskach.

Ta pokrótce przedstawiona charakterystyka głównego bohatera „Profesora” jest tym czynnikiem, przez który powieść czytało mi się dość ciężko – zwyczajnie nie polubiłam Williama, wydawał mi się antypatyczny i bardzo zarozumiały. Nie podobało mi się jego traktowanie innych z wyższością, swoistego rodzaju manipulowanie; a już szczególnie nie pochwalałam takiego zachowania wobec kobiet. Oczywiście mam świadomość, że w XIX wieku mężczyźni żywili przekonanie o słabszej konstytucji damskiego umysłu i charakteru, co nie zmienia faktu, że rodzi to we mnie bunt. Cieplejsze uczucia wzbudził we mnie Crimsworth pod koniec fabuły, ale nie zmieniło to całokształtu mojej jego oceny.

„Profesor” jest napisany językiem, wobec którego przychodzi mi na myśl jedno określenie: gęsty – od porównań, od opisów, od znaczeń, od emocji wyrażanych na chłodno. To styl, który wymusił na mnie większą uwagę i skupienie, a jego siła tkwi właśnie w inności i odmienności od lektur, jakie zazwyczaj wybieram. Pierwsze spotkanie z twórczością Charlotte Brontë zaliczam do udanych, mimo braku sympatii do wiodącej postaci.        

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.

http://www.wydawnictwomg.pl/profesor/


Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Czytamy książki historyczne”.

29 komentarzy:

  1. Nie przepadam za książkami, które się ciężko czyta.. Ale może jednak dam szansę tej lekturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, dlatego też z dystansem podchodzę do klasyki. Ale powieści słynnych sióstr chcę poznać:)

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej lektury, ale trochę obawiam się tego gęstego jeżyka, który może utrudnić mi czytanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, nie przepadam za długimi i kwiecistymi opisami

      Usuń
    2. Ja raczej też nie, ale w tamtych czasach chyba inaczej nie pisano, więc po kilku stronach postanowiłam przywyknąć;)

      Usuń
  3. Zazdroszczę Ci możliwości przeczytania tej książki :) Ja też z twórczości sióstr Bronte znam tylko "Wichrowe..." i mam zamiar zapoznać się z resztą ich dzieł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w domu już trzecią pozycję sióstr Bronte i kochana od razu Ci powiem, wydaje mi się,że tylko Wichrowe dobrze się czyta:) ale nie zniechęcaj się, one mają taki piękny styl,że aż chce się pomęczyć, ja Ci z całego serca polecam Jane Eyre, jest to książka tak emocjonująca, zaś przedstawiona miłość wydaje się już w dzisiejszych czasach niemożliwa, tak dojrzała i wytrwała, Aj rozpisałam się hihi, ale przeczytaj. Na koniec z pewnością się wzruszysz, ale ta też nie należy do łatwych. Trzeba jej trochę czasu poświęcić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleka jestem od zniechęcania się;) Na razie myślałam, żeby sięgnąć po "Agnes Grey", ale skoro tak zachęcasz, to może się skuszę na Jane Eyre:)

      Usuń
  5. Tej powieści jeszcze nie czytałam. Jak uporam się z zaległościami, na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie pocieszyłaś, że nie jestem jedyna w tyle z siostrami Bronte;)

      Usuń
  6. Mam za sobą dwie przygody z twórczością sióstr Bronte, a na półce czekają "Wichrowe Wzgórza". Miło wspominam "Profesora", chociaż to literatura specyficzna, które nie każdemu może przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Profesorze" i po "Wichrowych Wzgórzach" stwierdzam powoli, że pewnie cała twórczość sióstr jest taka specyficzna:)

      Usuń
  7. Dotychczas nie miałam okazji zapoznać się z twórczością sióstr Bronte, ale chce jednak spróbować nadrobić braki w tej kwestii i mam nadzieję, że niebawem mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podjęłaś takie postanowienie i trzymam kciuki za jego realizację:)

      Usuń
  8. Kilka książek od sióstr Bronte gości już na mojej półce, a teraz coś czuję, że i "Profesorowi" się nie oprę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze, ale mam zamiar jak najszybciej poznać wszystkie książki autorstwa sióstr więc i na tę przyjdzie pora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteśmy na podobnym etapie:)

      Usuń
  10. Nie czytałam jeszcze żadnej książki sióstr Bronte i powiem że jakoś mnie nie ciągnie., może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to bywa, też kiedyś twierdziłam, że klasyka nie dla mnie, ale w tym przypadku podjęłam wyzwanie:)

      Usuń
  11. Czytałam jedną książkę tej autorki i z pewnością po tę również sięgnę : ) Może nie w najbliższym czasie, ale na pewno : >
    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, też chcę przeczytać pozostałe, nie wiem, kiedy, ale w tym roku na pewno:)

      Usuń
  12. Przygodę z siostrami Bronte rozpoczęłam stosunkowo nie dawno, zaczęłam od Anne Bronte, wkrótce planuję kolejne powieści klanu tych autorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam ochotę na powieść Anne, ale jestem kuszona "Jane Eyre";)

      Usuń
  13. Również bardzo chcę poznać twórczość sióstr Brontë. Wiem co to znaczy z jednej strony być zahipnotyzowanym książką, kunsztem i stylem literackim, a z drugiej strony troszkę męczyć się podczas czytania. Miałam takie odczucia podczas niedawnej lektury jaka był "Filip" Tyrmanda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, Tyrmanda też chcę poznać, bo przekonałaś mnie swoją recenzją:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.