środa, 15 lipca 2015

Lucy Diamond "Pewnej nocy we Włoszech"


Lucy Diamond „Pewnej nocy we Włoszech”, Black Publishing 2015, ISBN 978-83-8049-106-9, stron 408

Anna jest dziennikarką uwikłaną w związek bez przyszłości. Wychowywała ją matka, swojego taty nigdy nie znała. Gdy któregoś dnia odwiedza swoją babcię, ta zdradza jej imię ojca. W ten sposób dziewczyna dowiaduje się, że ma włoskie korzenie. Postanawia odnaleźć Włoszkę w sobie, obierając drogę przez włoską kuchnię oraz kurs języka. A gdy uzyska więcej szczegółów, wyruszy ku brzegom Italii, by poszukać i poznać tajemniczego Gina.

Na kursie poznaje Catherine. Jej życie przez lata sprowadzało się do bycia żoną i matką, do zajmowania się domem. I nagle dowiaduje się, że mąż jej nigdy nie kochał i odchodzi z młodszą i ładniejszą blondynką. Dzieci wyjeżdżają na studia, więc Catherine pod wpływem impulsu chce zrobić coś dla siebie i przypomnieć sobie, że kiedyś była odważną, cieszącą się życiem kobietą.


Ich nauczycielką jest Sophie, której sposobem na życie jest poznawanie świata. Musiała opuścić Sorrento, gdzie ostatnio osiadła, i wrócić do Anglii, bo jej ojciec zachorował. Sytuacja domowa dziewczyny daleka jest od ideału, więc pracę wykładowcy traktuje jako możliwość zarobienia na bilet do kolejnego zakątka globu, w którym jeszcze nie była.

To kolejna w ostatnim czasie historia z wątkiem kobiecej przyjaźni. Tak, tym razem to też był główny powód, dla którego sięgnęłam po powieść Lucy Diamond. Drugim były Włochy, kraj, w którym nigdy nie byłam, co nie przeszkadza mi wielbić wszystkiego, co włoskie. Przeczucie mnie nie zawiodło i „Pewnej nocy we Włoszech” okazało się być lekturą rewelacyjną, nie tylko na lato, choć bez wątpienia jej czytaniu sprzyja upał i prażące słońce. Gdy usiadłam z nią w ogrodzie któregoś popołudnia, wciągnęła mnie do tego stopnia, że przestałam zwracać uwagę na fakt, iż powoli rozpływam się z gorąca.

Lektura na lato nie jest jednoznaczna z książką tylko lekką, łatwą i przyjemną, o której szybko się zapomina. Niewątpliwie Lucy Diamond pisze lekko i z wdziękiem, ale nie znaczy to jednak, że nie ma u niej problemów czy poważniejszych tematów. Na jednym z planów jest rodząca się przyjaźń, ta świadomość, że ma się kogoś, komu można się choćby wygadać, opowiedzieć o kłopotach i czuć jego wsparcie. Oprócz tego znajdziemy tutaj także wątek szukania własnej tożsamości, przynależności, posiadania rodziny większej niż tylko matka i babka. „Pewnej nocy...” to również motyw niełatwych relacji rodziców z dorastającymi dziećmi, które rozluźniają się, gdy ci pierwsi mają inne spojrzenie na przyszłość swojej latorośli. I wreszcie, na przykładzie Catherine, widzimy, jak radzi sobie matka ogromnie przywiązana do swoich dzieci, może nawet za bardzo przywiązana, gdy te wyfruwają z gniazda i zaczynają samodzielne życie. Jak więc można zauważyć, znajdziemy tutaj szerokie spektrum wątków, które składają się na dość zwyczajne, powiedziałabym, losy bohaterów, a dzięki temu czytelnikom łatwo w ich doświadczeniach zobaczyć odbicie swoich własnych.

Gdybym miała się do czegoś przyczepić, to mogłabym zwrócić uwagę na znaczenie tytułu, który według mnie, także w oryginale, niezbyt dokładnie pasuje do treści, ponieważ ta jedna noc we Włoszech przedstawiona jest raczej skrótowo, a spodziewałam się, że wypełni fabułę w bardziej znaczący sposób. Ale tak właściwie, to nieszczególnie mi to przeszkadzało, bo rozwój akcji i tak w pełni mnie usatysfakcjonował. 

„Pewnej nocy we Włoszech” to wyjątkowo ciepła i sympatyczna opowieść o relacjach międzyludzkich, o miłości i przyjaźni. Szczerze polecam.
 
Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Black Publishing.

http://blackpublishing.pl/?locale=pl

16 komentarzy:

  1. Też niedawno czytałam powieść oscylującą we włoskich klimatach, dlatego teraz mam ochotę na coś zgoła innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, odmiana zawsze mile widziana, ale pamiętaj o niej na przyszłość;)

      Usuń
  2. Właśnie o tym pisałam u siebie w ostatniej recenzji, że lektura na lato nie zawsze bywają lekkie. Ale narobiłaś mi ochoty na tę książkę, z chęcią bym ją przeczytała.
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zgadzamy. Choć w porównaniu z lekturą, którą Ty czytałaś, ta jednak jest baardzo lekka:)

      Usuń
  3. Przyznam, że ta piękna okładka mnie zwyczajnie kupiła. Muszę mieć tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, BP zazwyczaj ma bardzo zachęcające okładki:)

      Usuń
  4. Wygląda ciekawie, ale chyba się nie skuszę. Za długa już jest lista moich "must have" ;)
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też jest długa, ale cóż zrobić;)

      Usuń
  5. O, na lato będzie idealna! Szkoda, że ja już w harmonogram wakacyjnego czytania pewnie nic nie wcisnę, patrząc na stosy, które mi przybyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze stosów powoli wychodzę na prostą, teraz wypadałaby nadrabiać zaległości z książek kupowanych kiedyś tam i odłożonych na później;)

      Usuń
  6. Książka wydaje się całkiem niezła i warta uwagi. Zapamiętuję tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka o przyjaźni zdecydowanie bardziej mnie zainteresowała, będę mieć ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, jest zwyczajnie lepsza:)

      Usuń
  8. Jaka apetyczna okładka!:) To wydawnictwo naprawdę się w tej kwestii stara:) Zapisuję do mojej listy obowiązkowych, a co!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania, okładki mają cudne:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.