środa, 14 stycznia 2015

Andrzej Andrusiewicz "Romanowowie. Imperium i familia"



Andrzej Andrusiewicz „Romanowowie. Imperium i familia”, Wydawnictwo Literackie 2014, ISBN 978-83-08-05394-2, stron 632

O moich ulubionych epokach w dziejach Polski pisałam i wspominałam już wielokrotnie, pewnie dla niektórych aż do znudzenia. Jeśli zaś chodzi o historię światową, być może gdzieś już nadmieniłam, że interesuje mnie także mało chlubna karta, czyli dzieje niewolnictwa oraz czarne Południe Stanów Zjednoczonych od lat pięćdziesiątych XX wieku. Teraz przyszedł czas na zgłębianie jeszcze jednej mojej fascynacji. Jest nią carsko-arystokratyczne oblicze Rosji ze szczególnym uwzględnieniem dynastii Romanowów. Próbowałam sama dla siebie dociec, skąd takie zaciekawienie akurat tym rodem i dochodzę do wniosku, że wiąże się to prawdopodobnie z drastycznym końcem, który go spotkał. Trudno mi pojąć i zrozumieć, jak rodzina tworząca potęgę imperium rosyjskiego, które sama zbudowała, mogła zostać tak brutalnie unicestwiona. Właśnie z takim pytaniem zaczynałam lekturę potężnej księgi autorstwa Andrzeja Andrusiewicza, profesora historii, politologa, wielkiego znawcy Rosji. 

Patrząc na obecną sytuację geopolityczną na świecie, trudno jest dojść do innych wniosków, niż taki, że Rosjanie to dziwny naród. Jeszcze zanim doszło do wydarzeń na Ukrainie, poddani Władimira Putina – bo chyba tak ich trzeba nazywać – dalecy byli od popierania polityki przezeń prowadzonej, skarżąc się na trudne warunki życia oraz swobody i wolności obywatelskie dostępne tylko z nazwy. Gdy jednak Rosja dokonała aneksji Krymu, nagle słupki popularności prezydenta poszybowały w górę (przynajmniej taki obraz wyłania się z wiadomości oficjalnych, a jak tam jest naprawdę, to któż to może wiedzieć...), ponieważ oznaczała ona powrót do polityki imperialnej, a chyba o niczym innym, jak być światowym imperium, Rosjanie nie marzą. A do takiego myślenia o swojej ojczyźnie przyzwyczaili ich nie kto inny, jak Romanowowie. W 1913 r. Rosja świętowała rocznicę trzystu lat zasiadania dynastii na carskim tronie. I choć wówczas, na pięć lat przed upadkiem, uwielbienie poddanych nie było już tak wielkie, jak to bywało dawniej, to chyba nikt nie przypuszczał, że nie tylko monarchię, ale przede wszystkim rodzinę czeka całkowita zagłada – ostatniego cara z żoną i dziećmi: fizyczna, pozostałych przy życiu przedstawicieli: znaczeniowa. Rzecz to bez precedensu, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, kim dla lud był car – był z narodem jednością, za niego walczono i umierano. Ale jak widać – tylko do czasu.

System władzy carskiej był jedyny w swoim rodzaju. Sprowadzał się do samodzierżawia, oznaczającego jedynowładztwo, rozumiane jako „nie tylko suwerenność decyzji cara, lecz jego władzę absolutną nad państwem i człowiekiem” (str. 8). Taka forma rządów przyjęła się w pierwszym okresie panowania Romanowów, kiedy na czele państwa dopiero rozwijającego się w mocarstwo stał car. Wraz z nowymi porządkami politycznymi, pojawił się nowy tytuł: cesarz. I właśnie według takiego klucza Andrusiewicz podzielił swój tekst. Zaczynamy od poznania początków dynastii, skąd się wzięła i jak się kształtowała, by obserwować, jak zatoczyła koło dziejowe: od cara Michaiła I Fiodorowicza do cesarza Michaiła II Aleksandrowicza. Całość wieńczy rozdział „Romanowowie na wygnaniu” i uproszczona tablica genealogiczna. Można więc przyjąć, że jest to poczet rosyjskich władców, przedstawianych z punktu widzenia ich życia prywatnego i monarszego. Chronologicznie prezentowane postaci kolejnych carów układają się w dzieje Rosji. Śledzimy więc, z jakimi problemami się ona borykała; jak przechodziła drogę od niewolnictwa i przekazywania chłopów pańszczyźnianych (rozdawanych razem ze stanowiskami) do stopniowego wprowadzania swobód. Jesteśmy świadkami tego, co działo się na carskim dworze, a działo się mnóstwo; miłości i namiętności szły w parze z pałacowymi intrygami. Ale tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest pragnienie władzy. Tylko pozornie może się wydawać, że skoro Romanowowie byli rodziną, a zasady dziedziczenia tronu były jasno określone, to wszystko szło gładko – wręcz przeciwnie, przewroty bywały czasem wyjątkowo krwawe. A najwyższą godność zdobywali zarówno ci, który zasłynęli później duchem reformatorskim, jak i ci, którzy absolutnie nie nadawali się do tego, by stać na czele potężnego kraju. O nich wszystkich w zajmujący sposób pisze Andrusiewicz.      

„Romanowowie” to pozycja naprawdę monumentalna. Daleka jest od suchych biografii przepełnionych datami i faktami; jej bohaterowie jawią się przed nami jak osoby z krwi i kości, niekoniecznie jak pomazańcy boży. Myślę, że dla zainteresowanych tematem dzieło Andrzeja Andrusiewicza to pozycja obowiązkowa.    

Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, „Polacy nie gęsi”, „Grunt to okładka”.

18 komentarzy:

  1. Jak chodziłam do liceum to uwielbiałam zaczytywać się o dynastii Romanowów. Chętnie kiedyś w wolnym czasie przypomnę sobie ich dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze książkę o kobietach z tej dynastii, muszę się wreszcie za nią zabrać:)

      Usuń
  2. Byłam bardzo ciekawa, na ile książka przypadnie Ci do gustu. Cieszę się, że miałaś okazję ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała, jak ja się cieszę:)

      Usuń
  3. Tematyka tej książki nie budzi mojego zainteresowania, zatem nie będę na siłę się do niej zmuszać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat mnie bardzo interesuje, a do tego jak piszesz postacie są żywe, barwne. Chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że to nie suche postacie, tylko osoby z krwi i kości. To mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorowi udało się nadać postaciom życia, nie są tylko papierowi.

      Usuń
  6. czytałam ponad dwa miesiące temu a wciąż jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną też na pewno ta książka zostanie na długo:)

      Usuń
  7. Mnie odstrasz ilość stron :D będę szczera, tematyka może być , chociaż na chwilę obecną nie jestem na tym etapie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, Aguś, zawsze mogłabyś zastosować system jeden car-jeden rozdział i dłuższa przerwa:) Ale oczywiście nic na siłę:)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa lektura nie widziałam wcześniej tej publikacji, dlatego czuję się podwójnie zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na nią "chorowałam", więc zażyczyłam sobie na Gwiazdkę;)

      Usuń
  9. Mnie również fascynuje ta dynastia. Nie odpuszczę sobie lektury książki, która o niej traktuje i to jeszcze w tak dobrym stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro dynastia Cię interesuje, to książka Andrusiewicza jest dla Ciebie obowiązkową lekturą;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.