sobota, 25 października 2014

Urszula Jaksik "Dom nad brzegiem oceanu"



Urszula Jaksik „Dom nad brzegiem oceanu”, Pascal 2014, ISBN 978-83-7642-372-2, stron 320

Konrad i Magda, małżeństwo z dwójką dzieci, Sarą i Piotrusiem. Mężczyzna utrzymuje rodzinę, pracuje na wysokim stanowisku i zarabia duże pieniądze, które pozwalają mu także na nieograniczone podróże po najdalszych zakątkach całego świata. Na co dzień w Warszawie, w rodzinnych Katowicach bywa od święta. Od najbliższych coraz bardziej się oddala – częściowo wynika to z faktu, że Sara jest ciężko chora, a on nie potrafi temu sprostać. To Magda jest silniejsza pod tym względem, to ona oddała całą siebie opiece nad dziećmi i domem. Nie opuszcza dziewczynki na krok, podobnie jak Piotruś, ciekawe świata dziecko, które dzieli się ze starszą siostrą wszystkim, co widział, co przeczytał, co znalazł w internecie.

Na rysunkach Piotrusia pojawia się często rakieta zwrócona w stronę nieba. To cześć jego powtarzającego się snu. Gdy dziewczynka umiera, podobny obraz śni się Magdzie. Czy to coś znaczy? Czy taka wizja może być wskazówką i podpowiedzią dla kobiety, że powinna zmienić coś w życiu swoim i swojej rodziny? A jak odejście córki, która nie była ojcu równie bliska, jak synek, wpłynie na Konrada? Czy w obliczu tego, z czym się zmaga, ma jeszcze szansę na naprawę rodzinnych relacji?

Niech Was nie zwiedzie ciepły tytuł ani sielska, przyjemna okładka. „Dom nad brzegiem oceanu” to nie jest pierwsza lepsza opowiastka o miałkiej treści. Urszula Jaksik należy do tych autorek, które wiedzą, jak zagrać na najczulszych strunach duszy wrażliwego czytelnika. Przekonałam się o tym, czytając jej „Zaułek szczęścia”. Owszem, pisze prosto, można powiedzieć, że nawet zwyczajnie, a jednak swoją prozą potrafi poruszyć i skłonić do refleksji. W subtelny sposób wymusza zanurzenie się w głębszych rozmyślaniach o ludzkiej naturze. Swoich bohaterów nie oszczędza, a prze to ich odbiorca zaczyna się zastanawiać, jak sam postąpiłby w podobnych sytuacjach, jak zniósłby tak silne ciosy od okrutnego losu.

Para głównych bohaterów została zbudowana trochę na zasadzie kontrastu, ponieważ wywołują różnorakie emocje, ale jedno jest wspólne dla nich obojga: to żal. Magdy żałowałam, bo wraz z odejściem córki jej życie zupełnie się załamało i straciło sens. Oczywiście był jeszcze Piotruś, ale tak naprawdę to Sarze podporządkowana była każda minuta, każda godzina, kolejne dni i tygodnie. Magdę czekała nie tylko żałoba, ale także konieczność nauczenia się egzystowania zupełnie od nowa, bo jej byt kręcił się dotąd wokół innej orbity, a wszystko, co poza nią, nie miało wówczas znaczenia. Konrad z kolei wymyka się już tak jednoznacznej ocenie; bo choć z jednej strony rozumiałam jego ambicje i chęć wybicia się młodego chłopaka ze środowiska, w jakim się wychowywał, te marzenia o osiągnięciu lepszego pułapu życia, to z drugiej jednak nie przyjmowałam jego tłumaczeń związanych z niezliczonymi epizodami, mającymi mu pomóc rozładować stres, w jakim, trochę na własne życzenie, funkcjonował. Ale ostatecznie i tak było mi go żal.

Urszula Jaksik marzy o wyprawie na Islandię i to marzenia jest doskonale odzwierciedlone w jej powieści. Dzika i nieujarzmiona natura tego kraju jest swoistym bohaterem drugoplanowym książki, bo to w jej otoczeniu bohaterowie będą próbowali zmierzyć się z wyzwaniami, jakie przed nimi stoją. Czy im się to uda? Przekonajcie się sami.

„Wybrała się w tę podróż po coś i teraz już wiedziała, jak bardzo odmieni ona jej życie. Odnajdywała odpowiedzi na nurtujące ją pytania (...). odnalazła swoją drogę, uświadomiła sobie, co tak naprawdę jest ważne, co chciałaby robić. Chce smakować każdą chwilę, doświadczać życia, chce odszukać w sobie źródło własnego ja i czerpać z niego” (str. 288). „Musi powalczyć o siebie, swoje marzenia, swoje uczucia (...). Już nie może sobie pozwalać na niedostrzeganie, niezrozumienie, ciągłe wątpliwości i niezdecydowanie” (str. 301). Urszula Jaksik napisała piękną opowieść o dojrzewaniu, dorastaniu do własnego szczęścia oraz o poszukiwaniu swojej osobistej drogi.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Pascal.

http://ksiegarnia.pascal.pl/ksiegarnia.php

Wyzwanie: „Czytamy powieści obyczajowe”.

12 komentarzy:

  1. Jeszcze nie czytałam, ale ciekawie się zapowiada, więc będę mieć na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę po raz pierwszy recenzję tegoż tytułu, oj kusisz bardzo, czuję, że by mi przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Początkowo sądziłam, że to taka lekka lektura, ale jak widzę - myliłam się. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest taka spokojna..od samego patrzenia można przenieść myśli gdzieś indziej w cichsze miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ma w sobie coś uspokajającego.

      Usuń
  5. Przyznam się szczerze, że podczas przeglądania oferty tego wydawnictwa nie brałam pod uwagi tej książki, ale dzięki twojej recenzji spojrzałam na nią z całkiem innej, bardziej przychylniejszej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się więc tylko cieszyć, że dałam radę Cię zachęcić:)

      Usuń
  6. Gdy przeczytałam sam tytuł książki, pomyślałam o coś lekkiego - fajnie lubię to, po przeczytaniu Twojej opinii wiem że tytuł mnie zmylił, nie jest to lekka książka, ale mocno mnie zachęciłaś i na pewno będę ją chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na taki refleksyjny nastrój będzie w sam raz.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.