sobota, 21 maja 2016

Magdalena Kordel "Nadzieje i marzenia"



Magdalena Kordel „Nadzieje i marzenia. Malownicze”. Znak 2016, ISBN 978-83-4134-3, stron 436. Premiera 23.05.2016.

Magda czuje, że w jej życiu wszystko idzie ostatnio nie tak, jak by tego chciała. Pochłonięta pracą w księgarni, nie ma czasu dla dzieci i trochę spycha opiekę nad nimi na swoją mamę. Michał też nie jest z nią, a raczej obok niej i z codziennością musi borykać się sama, bo on zaszył się w tej swojej chatce. Na pewno nie tak wyobrażała sobie wspólne życie. Któregoś dnia Madeleine dostaje list z Francji. Paryska kancelaria wzywa ją, by zgłosiła się przyjąć spadek. Sama Magda podkręci atmosferę i sprawi, że Malownicze ogarnie ekscytacja jej dziedzictwem, a szczególnie zainteresowany będzie mąż Kraśniakowej. Wyjazd nad Sekwanę pozwoli Magdzie spojrzeć z dystansu na zagmatwaną rzeczywistość, a jednocześnie da szansę poznania historii Sabiny, której początki dorosłości przypadły na czas powstania styczniowego...

W ostatnim czasie zauważyłam, że zmieniają mi się proporcje, jeśli chodzi o wybierane gatunku: zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do kryminałów, niż do powieści obyczajowych. Ale są takie reprezentantki tej odmiany beletrystki, po których książki sięgnę w ciemno, bez względu na aktualny nastrój czytelniczy. Jedną z nich jest Magdalena Kordel, autorka pięknej sagi o Malowniczem, w której to, co tu i teraz, w fascynujący sposób splata się z przeszłością. I najprawdopodobniej to właśnie ten element, ta intrygująco przelewana na papier miłość do historii, jest tym, co tak mnie przyciąga do utworów Kordel. Bo musicie wiedzieć, że one uzależniają, że czeka się na nie z niecierpliwością, a potem, gdy już trzyma się w rękach finalny efekt pracy pani Magdaleny, wcale nie ma się ochoty opuszczać wykreowanego przez nią świata. Pisałam już chyba o tym nie raz, że jej Malownicze jest tak plastyczne, ma takich barwnych bohaterów, że wydaje się, jakby ta miejscowość i jej mieszkańcy istnieli gdzieś tam na Dolnym Śląsku naprawdę. I tak bardzo chciałoby się móc ich odwiedzić...

Wracając jeszcze do historii, która w książkach Kordel odgrywa tak istotną rolę, muszę podkreślić, że pisarka wydaje się być wprost stworzona do tego, by właśnie wielkie momenty z polskich dziejów włączać do swoich powieści. Bo z jednej strony wygląda to tak, jakby przychodziło jej to ot tak, po prostu i naturalnie, ale z drugiej da się też odczuć, że wkłada w to wiele wysiłku, że dopracowuje każdy element, by był zgodny z prawdą historyczną, by czytelnik naprawdę mógł się przenieść w czasie. Tym razem postawiła na czasy przed powstaniem styczniowym oraz losy jednego z dziadów wędrownych. Przyznam się szczerze, że po absolutnie mistrzowskiej „Tajemnicy bzów” trochę się bałam nowej powieści pisarki, bo tamta urzekła mnie do tego stopnia, że niełatwo było wyrwać się spod jej magicznego wpływu. I choć w głębi serca „Tajemnica...” chyba pozostanie moją najukochańszą książką Kordel, to „Nadzieje i marzenia” również cenić będę wysoko. A wiecie dlaczego? Bo są zupełnie inne, a przez to nie czuje się potrzeby ich porównywania. Mam takie wrażenie, że autorka pokazała się w nowej odsłonie – trudno mi to dokładnie wytłumaczyć, bo ta fabuła to nadal jest wszystko to, co dla niej charakterystyczne, ma to typowe dla niej ujęcie historii, ale z drugiej strony poszła w zupełnie inne czasy, jeszcze odleglejsze, niż w „Tajemnicy...”, i udowodniła, że w której epoce nie umiejscowiłaby akcji, da sobie radę. Zresztą powiedzmy to sobie jasno i wyraźnie: Magda po prostu ma talent, tę iskrę, która pozwala jej postawić się na miejscu bohaterów także z dalekich pokoleń i sprawić, że stają oni przed oczami jak żywi. Kordel uświadamia też w cudowny sposób, że choć czasy się zmieniają, a świat idzie z postępem, to jednak są pewne rzeczy, które nigdy się nie zmienią: ludzie zawsze będą mieć nadzieje i marzenia. I zawsze będą kochać. I to właśnie miłość będzie ich siłą napędową do życia.

„Nadzieje i marzenia” dostarczyły mi tylu wzruszeń, że żadne słowa tego nie oddadzą (aż dziw, że serce zniosło to szaleńcze tempo, gdy czytałam sceny decydujące o losach najbliższych Sabiny). Nawet nie wiecie, jak jest mi przykro, że lekturę najnowszej książki Magdaleny Kordel mam już za sobą i jak zazdroszczę tym z Was, którzy jeszcze jej nie znają. Niech to będzie najlepsza rekomendacja nowego tomu z cyklu o Malowniczem. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak.

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,8561,Nadzieje-i-marzenia


Na tej stronie:
http://www.znak.com.pl/marzenia
wpisując kod: NADZIEJE, książki Magdaleny Kordel możecie kupić z rabatem.

18 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawi mnie seria Malownicze. Wszyscy chwalą, a ja jeszcze nie znam☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka dopiero przede mną, więc możesz właśnie mi zazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie robię;)

      Usuń
    2. Zawsze można przeczytać drugi raz :)

      Usuń
    3. Niby tak, ale to nie do końca to samo;)

      Usuń
  3. Nie znam jeszcze 2 pierwszych tomów, ale seria wygląda obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wreszcie poznać twórczość Magdaleny Kordel.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory nie ciągnęło mnie do tej serii, ale Ejotek tak zachęca, a teraz i Ty, że chyba dam się wciągnąć tym opowieściom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie osoby, a na pewno i więcej, nie mogą się mylić;)

      Usuń
  6. Muszę w końcu zrobić sobie przerwę od kryminałów, może dzięki tej książce w koncu się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry wybór na odpoczynek od kryminałów:)

      Usuń
  7. Bardzo lubię autorkę, książkę zamierzam sprezentować Mamie na Dzień Matki

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu sięgnąć po książki Kordel :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.