sobota, 2 kwietnia 2016

Irena Matuszkiewicz "Przerwana podróż" + Wynik konkursu z "Niegrzecznymi księżniczkami"



Irena Matuszkiewicz „Przerwana podróż”, Prószyński i S-ka 2014, ISBN 978-83-7961-044-0, stron 384

Co kieruje naszym życiem? Los, zwany inaczej przeznaczeniem, czy może nawet fatum? Bóg? A może my sami? Jakkolwiek by jednak nie nazywać tej siły, to ona sprawia, że znajdujemy się w danym miejscu o danym czasie. To ona splata nasze ścieżki z drogami innych ludzi. Tak dzieje się tego dnia, gdy w mieście dochodzi to wypadku. Zofia, Antonina, Michał, Monika, Szczepan, Jacek. Dla niektórych będą to ostatnie chwile na tym świecie, ale dla pozostałych krótszy lub dłuższy przystanek, nawet nie tyle w drodze czy podróży, co w życiu. Co doprowadziło ich do tego punktu? Czy dało się zapobiec tej chwili? A może tak właśnie miało być?

Irena Matuszkiewicz jest pisarką, której książki czytam od dawna, od jej debiutu. Jak to przy bibliografii liczącej kilkanaście pozycji bywa, jedne podobały mi się bardziej, inne mniej do mnie trafiały, ale ogólnie jednak lubię jej prozę. Nie jest ona autorką najmłodszego pokolenia, ale jej książki i tak dojrzewają, a ja dojrzewam razem z nimi. Dlatego też to późniejsze powieści jej pióra (może z wyjątkiem „Szeptów”) cenię sobie najbardziej. „Przerwaną podróż” także zaliczam do tych lepszych.

Punktem kluczowym jest tutaj wypadek komunikacyjny. Pierwsza część powieści jest przedstawieniem osób, które wezmą w nim udział. Każdy rozdział dotyczy jednej osoby i można by właściwie powiedzieć, że są to krótkie, ale bogate w treść opowiadania. W drugiej części, już „po”, koncentrujemy się przede wszystkim na Antoninie. Przebiegiem całej fabuły Matuszkiewicz pokazuje, jak doskonałą obserwatorką życia jest. Problemy, jakimi obdarzyła swoich bohaterów, są takie zwyczajne, codzienne; myślę, że niejeden z nas odnajdzie w nich coś znajomego, z czym być może zetknął się osobiście lub co dotknęło jego bliskich czy przyjaciół. Michał od jakiegoś czasu szuka pracy, nie po to kończył studia, żeby siedzieć rodzicom na głowie. W końcu los się do niego uśmiecha, wreszcie ktoś chce go zatrudnić; poznaje też świetną dziewczynę i kto wie, co z tego wyniknie. Zofia i Monika, złączone więzami krwi, ale już nie prawdziwej bliskości. Dla Zofii Monika miała być podporą na starość, ale okazuje się, że kobieta znacząco przeliczyła się w swoich planach. Monika nie jest sobą, od kiedy poznała Szczepana, drobnego złodziejaszka i cwaniaczka, który ewidentnie sprowadza dziewczynę na złą drogę. Tyle że Monika się zakochuje, więc ani myśli schodzić z tej ścieżki, ciotka musi im tylko przepisać mieszkanie i wtedy wszystko się ułoży. Jacek, kierowca autobusu, naprawdę lubi swoją pracę. W wolnym czasie szykuje mieszkanie na powitanie nowego członka rodziny, dziecka, o które tak długo z żoną się starali. Antonina, kobieta samodzielna i niezależna, ceniony architekt, wdowa od kilku lat, spotyka się z Leszkiem, choć nigdy nie zapomniała o mężu, który odszedł zbyt wcześnie. Jej syn pracuje w Anglii, nie chciała pozwolić, by marnował talent i nie wykorzystał danej mu szansy. Z bliższych sobie osób ma Klarę, serdeczną przyjaciółkę od czasów przedszkolnych; jej rodzina to też kuzynka Jola i jej mąż Roman, choć tak z ręką na sercu, to musiałaby przyznać, że woli jego niż ją. Jola jest zbyt sztywna i zasadnicza, jak na potrzeby Antoniny. W drugiej części zagości także Jagienka, dziennikarka, i kilka pielęgniarek, a wraz z nimi niezliczone bolączki polskiego systemu opieki zdrowotnej.

Matuszkiewicz pisze lekko, z wdziękiem, i co jest znakiem charakterystycznym jej książek, potrafi wciągnąć w wykreowany przez siebie świat niepostrzeżenie, ale skutecznie. Ja chyba najbardziej lubię ją w gatunku sagi rodzinnej („Przeklęte, zaklęte” oraz najnowszy „Zjazd rodzinny”, który dopiero przed mną), ale w opowieści o obcych sobie ludziach złączonych jedną chwilą także sprawdziła się znakomicie. Sprawnie porusza się na polu emocji, stąpając między miłością, potrzebą przyjaźni i akceptacji, samodzielności i niezależności, a jednocześnie chęcią oparcia się na kimś pewnym. Swojego czytelnika potrafi nie tylko wzruszyć, ale i rozbawić, zapewniając mu idealnie wyważoną dawkę uczuć. „Przerwana podróż” to historia z tych, które można przeczytać z wielką przyjemnością. Może nie wnosi niczego odkrywczego do życia, ale spełnia swoje zadanie jako książka na przyzwoitym literackim poziomie.    



Niedawno ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania był egzemplarz "Niegrzecznych księżniczek". Nagroda powędruje do Karoliny Małkiewicz:) Gratuluję, skontaktuję się mailowo. Dziękuję wszystkim dziewczynom, które zechciały napisać te kilka zdań.

14 komentarzy:

  1. Czytałam tej autorki jedynie ,,Szepty'', ale pamiętam, że tak średnio mi się podobały. Nie było źle, acz nie było też zachwytów. Dlatego zastanowię się jeszcze nad powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szepty" mnie też nie zachwyciły, ta jest o wiele lepsza.

      Usuń
    2. Zatem jest nadzieja, że i mnie się spodoba ;)

      Usuń
  2. O mój Boże, dziękuję! Ależ się cieszę! Czasem marzenia się spełniają! ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się cieszę, że mogłam takie marzenie spełnić:)

      Usuń
  3. „Przerwana podróż” to książka, która już czeka na mojej półce na swoje przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści tej autorki, więc chętnie to nadrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może Ci się spodobają:)

      Usuń
  5. Nie słyszałam o tej powieści, ale pióro autorki miałam już okazję poznać - rzeczywiście pisze lekko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Matuszkiewicz biorę w ciemno :D dawno jej nie czytałam, więc pora nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.