piątek, 15 stycznia 2016

W skrócie - o aktorstwie



Łukasz Maciejewski „Aktorki. Portrety”, Znak Literanova 2015, ISBN 978-83-240-3545-8, stron 288

Opis wydawcy:
Niezapomniane spotkania z wielkimi gwiazdami sceny i ekranu. W rozmowach z Łukaszem Maciejewskim najwybitniejsze polskie aktorki zdradzają kulisy swojej kariery, dzielą się wspomnieniami, szczerze opowiadają o wzlotach i upadkach. Aktorki. Portrety to nie tylko szansa na przypomnienie najważniejszych rozdziałów historii polskiego teatru i kina, ale też możliwość odkrycia prawdziwego oblicza niezwykłych kobiet, które często okazują się o wiele bardziej intrygujące niż odgrywane przez nie bohaterki.

Gdy niedawno czytałam „Aktorki. Spotkania”, nawet nie przypuszczałam, że to nie będzie jednorazowa przygoda. Ale możecie sobie wyobrazić moją radość, gdy zobaczyłam zapowiedź niniejszej książki – zapowiedź kolejnych świetnych, głębokich rozmów z niezwykłymi kobietami wykonującymi ten specyficzny, a jednocześnie wyjątkowo wymagający zawód. Wiedziałam więc, czego się spodziewać, na co się nastawiać, i to właśnie dostałam – byłam i jestem przekonana, że Łukasz Maciejewski, krytyk i filmoznawca, nie oddałby czytelnikom pod ocenę byle czego.

Z zestawu nazwisk – bohaterek opracowania – nie ukrywam, że najbardziej przyciągnęło mnie to Krystyny Jandy, Anny Radwan (to chyba efekt jej roli w serialu „Pakt”, który niedawno oglądałam) i Doroty Segdy. Ale ogólnie autor znów wybrał panie, które po pierwsze mają coś do powiedzenia, a po drugie, ich dorobek artystyczny jest naprawdę imponujący.

Podobnie jak w pierwszym tomie, tutaj także nie znajdziemy plotek, błahych wymian zdań, snucia pustych słów o niczym. Maciejewski ma dar takiego prowadzenia rozmów, że potrafi dotrzeć do samego sedna, do esencji aktorstwa i życia. Znów używam wielkich słów, ale inne naprawdę w tym przypadku nie mają racji bytu. Poza tym te rozmowy są bardzo wciągające – obiecałam sobie, że chcąc się dłużej delektować, będę czytać po jednym rozdziale dziennie. Gdzie tam, pochłonęłam książkę przez weekend, bo wyjątkowo trudno było mi się skupić na innej lekturze. Maciejewski pisze z pasją, którą widać na każdej stronie, ma ogromną wiedzę o polskiej scenie filmowej i teatralnej, a to przekłada się na narastającą chęć pójścia do teatru (i tu jednocześnie pojawia się wyrzut sumienia, że robię to za rzadko).

Gorąco polecam tę publikację, nie tylko wielbicielom polskiej sztuki czy admiratorom poszczególnych aktorek, ale przede wszystkim tym, którzy lubią mądre, wnikliwe i urzekające rozmowy. A ja czekam już na ostatni tom „Aktorek” – będzie miał w tytule „Odkrycia”.


„Obywatel Stuhr”, z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka, Znak 2014, ISBN 978-83-240-3178-8, stron 288

Opis wydawcy:
Film „Obywatel” budził emocje jeszcze przed premierą. Jego twórca Jerzy Stuhr po przejściu ciężkiej choroby miał dość powodów, by na nowo spojrzeć na swoje życie i na Polskę. Również grający w filmie ojca Maciek nie mógł w ostatnich latach narzekać na brak trudnych doświadczeń. Obaj przekraczają tą książką ramy gorzkiej komedii. Paradoksalnie, nie czytali swoich wypowiedzi przed publikacją. Teraz po raz pierwszy zobaczą, jak widzą to, co za nimi i to, co przed nimi. W Polsce, we własnej rodzinie.

Ewa Winnicka w dwóch niezależnych od siebie rozmowach pyta obywateli Stuhrów także o Polskę starszych i młodszych pokoleń, o Kościół, Solidarność i narodowe mity oraz o sympatię tłumów − i sympatię mediów.

Jerzy i Maciej Stuhr jakoś chyba nie mają szczęścia do prasy. Najpierw młodszy aktor „zaliczył” nagonkę związaną z rolą w „Pokłosiu” i tym, że stał się nieformalnym rzecznikiem filmu. Potem pan Jerzy wyreżyserował „Obywatela”, którym także naraził się na ataki, bo zarzucano mu, że jego obraz jest „polakożerczy”. Cóż, ja nie oglądałam tych filmów, a obu panów lubię niezależenie od wszystkiego. Dlatego bardzo chciałam poznać „Sturhmówkę”, rozmowę Macieja z Beatą Nowicką (co mi się udało), a i lektury „Obywatela Stuhra” także sobie nie chciałam odmawiać.

Książka składa się z zapisu dwu rozmów, oddzielnie z każdym przedstawicielem rodziny Stuhrów oraz ze scenariusza filmu. Dla mnie jest to świetne uzupełnienie „Stuhrmówki”, mimo że przecież faktycznie rzecz biorąc ta publikacja ukazała się wcześniej. Szczególnie interesujące wydało mi się to, co mówił Jerzy Stuhr o synu i o jego drodze życiowej. 

Ogólnie „Obywatel Stuhr” okazał się lekturą na jedno popołudnie, ale całkiem miło spędzone. Polecam szczególnie miłośnikom obu aktorów oraz tym, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o filmie wzbudzającym tyle kontrowersji.

14 komentarzy:

  1. Skłaniam się ku drugiej propozycji, Maćka Stuhra uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "Stuhrmówka" powinna być dla Ciebie idealna:)

      Usuń
  2. Mam ochotę - dla odmiany - na pierwszą książkę, czytałam poprzednią książkę o Aktorkach - Mejawskiego i bardzo, bardzo chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro znasz tę pierwszą, to tę koniecznie musisz przeczytać:)

      Usuń
  3. Lubię zarówno polskie filmy, jak i polską literaturę, ale jednak do tych książek mnie nie ciągnie.

    Paulo, bardzo proszę o poinformowanie mnie na moim blogu, czy zamierzasz brać udział w tegorocznej edycji "Grunt to okładka", bo aktualizuję listę uczestników. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę Stuhra z chęcią bym przeczytała. Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to, między innymi, nas łączy:)

      Usuń
  5. Wolałabym książke stuhra ponieważ obu aktorów uwielbiam więc jestem bardzo ciekawa co mają do powiedzenia, można w sumie powedzieć że śledzę ich każdy film , teraz jakos na dniach wychodzi komedia stuhra " planeta singli" czy jakoś tak wiec tez napewno pójde i coś czuję że książkę też kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie książki mnie interesują, ale najpierw chciałabym poznać ,,Obywatel Stuhr" - lubię obu panów :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.