sobota, 16 stycznia 2016

Halina Auderska "Smok w herbie. Królowa Bona"



Halina Auderska „Smok w herbie. Królowa Bona. T. 1”, Wydawnictwa Radia i Telewizji 1983, ISBN 83-212-0253-5, stron 324

źródło
Młoda księżniczka Bona, córka Izabeli, księżnej Mediolanu, Bari i Rossano, przybywa do Polski, by poślubić jej króla, Zygmunta. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co jest jej najważniejszym zadaniem. Tym większe spotyka ją rozczarowanie, gdy na świat przychodzi córka. Gdy jednak rodzi się syn, Bona robi wszystko, by zapewnić mu tron i umocnić jego przyszłą władzę. Nie brakuje jej ambicji, szybko uczy się realiów panujących w nowej ojczyźnie. Chce mieć taką pozycję, by móc decydować o wszystkim, a to nie za bardzo podoba się poddanym królowej przybyłej z południa Europy...

Do wyzwania „Polacy nie gęsi” u AnnRK potrzebowałam książki wydanej w moim roku urodzenia. Niezmiernie się ucieszyłam, gdy znalazłam informację o tej powieści – bo wydała mi się idealnym połączeniem przyjemnego z pożytecznym: nie dość, że jej główną bohaterką jest postać wysoce intrygująca, a za taką królową Bonę uważam, to na dodatek dostałam szansę przekonania się, jak włoska księżniczka przybyła na daleką Północ była wówczas postrzegana i jak w tamtych latach pisano powieści historyczne.

Halina Auderska (1904-2000) to autorka zupełnie mi nieznana. Dłuższą chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do jej stylu. I jakkolwiek patrząc na całokształt, muszę przyznać, że powieść czytało mi się dobrze, to szczerze mówiąc, nie do takiej narracji jestem przyzwyczajona. Moje doświadczenia z beletrystyką historyczną to przede wszystkim Renata Czarnecka z autorów rodzimych i Philippa Gregory czy C. W. Gortner z zagranicznych. U każdego z nich nie brakuje szczegółów, licznych drobiazgów, które składają się na wielowymiarowy portret zarówno głównych bohaterów, jaki i samej epoki, którą prezentują. U Auderskiej opisów znajdziemy bardzo niewiele – co pewnie dla niektórych może być zaletą – co, niestety, nie pozwoliło spojrzeć mi szerzej na opisywaną historię. Tutaj o wszystkim,  co się dzieje, dowiadujemy się z dialogów – nie mówię, że to źle, ale jednak brakowało mi głębszej perspektywy, dokładniejszej informacji, co tak naprawdę w danym momencie czuła Bona i co nią kierowało. Pamiętajmy, że dla młodej księżniczki pierwsze dni na polskiej ziemi musiały być niełatwe, a tymczasem „Smok w herbie” niejako zupełnie pomija ten aspekt jej życiorysu. Oczywiście Bona dziwi się pewnym rzeczom i zjawiskom, porównuje je z tym, co do tej pory było dla niej normą, ale bardziej dotyczy to różnic kulturowych, a materia jej uczuć pozostaje na dalekim planie.

W ogóle trudno oprzeć się wrażeniu, że Bona w oczach Auderskiej jest przede wszystkim królową, natomiast kobietą, żoną i matką, raczej momentami. W powieści Bona to chorobliwie ambitna i owładnięta żądzą władzy niewiasta, która jest gotowa zrobić absolutnie wszystko, by osiągnąć założone cele. Z perspektywy czasu i wiedzy, jaką ma się o epoce jej panowania, o czasach dwóch ostatnich Jagiellonów, Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, jej męża i syna, da się na nią, tę powieściową, spojrzeć z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze, nie da się zaprzeczyć, że chciała dobrze. Owszem, była ambitna, ale leżał jej na sercu stan kraju, chciała, żeby polska dynastia panująca naprawdę liczyła się w Europie. Tyle tylko że przyszło jej się mierzyć z polską szlachtą, a to tak, jakby dzień w dzień musiała walić głową w mur. Co jak co, ale polscy panowie ani myśleli dać sobie zrobić krzywdę: ojczyzna ojczyzną, jej dobro ważne, ale osobisty interes w praktyce jednak ważniejszy. Poza tym, nie zapominajmy, że dla wielu ówczesnych możnych królowa była przede wszystkim obca, była tą przebrzydłą Włoszką, która rujnowała ich stan posiadania. I od kiedy to polski szlachcic ma dać sobą rządzić, nie dość, że kobiecie, to jeszcze nie Polce z dziada pradziada? Po drugie jednak, widać w powieści Auderskiej, że nie ustrzegła się błędów, przede wszystkim w wychowywaniu i podejściu do syna. Postawiła na swoim, osiągnęła najważniejszy cel, gdy August został obwołany królem jeszcze za życia ojca, ale nie pozwalała mu się wykazać, bo to oznaczało odebranie wpływów jej jako królowej. Wtrącała się ile wlezie w jego życie prywatne, co jak wiemy, także nie skończyło się dobrze, by nie rzec, że zupełnie nie po jej myśli: nie stworzyła imponującej dynastii panującej po wsze czasy. Ogólnie można powiedzieć, że powieściowa Bona nie bez powodu miała smoka w herbie...

Choć utwór Haliny Auderskiej w moich oczach idealny nie jest, to tak naprawdę i tak uważam jego lekturę za ciekawe doświadczenie. Wprawdzie zdecydowanie bardziej wolę współcześnie pisaną beletrystykę historyczną, tę najnowszą, ale dobrze było choć na chwilę się od niej oderwać i przekonać się, jak pisało się kiedyś.   

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

6 komentarzy:

  1. Podziwiam Twoje zamiłowanie do literatury historycznej.Ja natomiast swoją ''miłość'' przelałam do innych gatunków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że każda z nas znalazła coś dla siebie, prawda? :)

      Usuń
  2. Tak jak Cyrysia podziwiam Twoje zamiłowanie do tego typu tematyki, a sama dryfuję gdzie indziej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, że obie jesteśmy zadowolone:)

      Usuń
  3. A ja chiński zodiakalny smok :)
    Bardziej wolę beletrystykę historyczną czy jakieś prace publicystyczne niż typowe biografie, choć teraz czekam na... Cecylkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest beletrystyka historyczna, tylko trochę starsza wiekiem;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.