czwartek, 8 maja 2014

Ewa Nowak "Bransoletka"



Ewa Nowak „Bransoletka”, Wydawnictwo Literackie 2013, ISBN 978-83-08-05184-9, stron 296

Czy jest jakaś cezura czasowa, po przekroczeniu której dorosła osoba nie może sięgać po książki skierowane do młodzieży? Uważam, że nie. Sama bardzo lubię od czasu do czasu przeczytać dobrą, wartościową „młodzieżówkę”, szczególnie polskiego autora. W gronie naszych rodzimych pisarzy są pewne nazwiska, które stanowią gwarancję wysokiej jakości. Należy do nich bez wątpienia Ewa Nowak, pedagog i autorka licznych powieści dla najmłodszych i nieco starszych czytelników. Serca wielbicieli podbiła zwłaszcza serią „miętową”, z której tomów część darzę sympatią i sentymentem.

Bohaterką „Bransoletki” jest piętnastoletnia Weronika, która raczej nie powiedziałaby o sobie, że jest beztroską nastolatką. Relacje rodzinne w jej domu dalekie są od ideału – mama zupełnie jej nie słucha, bądź słyszy to, co chce słyszeć i poświęca jej tylko namiastkę swojego czasu; ojciec i brat z kolei zwracają na nią uwagę aż zanadto, dogryzając i wyśmiewając na każdym kroku. W szkole nie jest lepiej, najbliższa przyjaciółka bywa złośliwa i lubi błyszczeć w obliczu problemów Weroniki, czuje się wtedy wyraźnie lepiej.

Kiedy więc dziewczyną zaczyna się interesować przystojny Łukasz z równoległej klasy, jest w siódmym niebie. Szczęście szybko się jednak kończy, gdy okazuje się, że wspólny wyjazd na zimowisko połączone z warsztatami teatralnymi, był tylko jej mrzonką – wyjazd się odbywa, ale Weronika pojedzie sama, Łukasz potrzebował jedynie kogoś na swoje miejsce, bo sam wybrał narty w Alpach. Już pierwsze spotkanie z instruktorką Salomeą utwierdza Werkę w przekonaniu, że ferie będą porażką. Niespodziewanie jednak poznani ludzie nie są tacy najgorsi, a rady Salomei okażą się idealne do zastosowania w codziennym życiu...

Przyznam się szczerze, że nie polubiłam Weroniki. O ile na samym początku pojawiła się we mnie nuta współczucia, gdy byłam świadkiem sytuacji w jej domu, o tyle z każdą stroną było już tylko gorzej. Najbardziej drażnił mnie egoizm nastolatki i schematyczne ocenianie innych po pozorach, choć zarzekała się, że jest od tego daleka. Nie zadawała sobie trudu, by kogoś lepiej poznać, od razu przypinała łatkę i okopywała się w swoich przekonaniach. Wystarczało jedno, choćby niewinne i błahe, wydarzenie, by nagle wszystkie inne zaczynały pasować do raz powziętej teorii. Weronika stwarzała ponadto wrażenie, jakby od wszystkich czuła się lepsza, a warsztaty, na których się znalazła, miały być karą za nie wiadomo jakie grzechy.

Ale to właśnie ta część fabuły najbardziej przypadła mi do gustu. Ciekawy i intrygujący wydał mi się pomysł traktowania tego, co nas spotyka lub stanowi naszą codzienność jako możliwości zagrania pewnej roli oraz obsadzania w nich osób, które wzbudzają w nas lęki czy inne negatywne odczucia, jak np. Weronika zrobiła w przypadku ojca.

„Bransoletka” to nie tylko opowieść o odkrywaniu prawdy o sobie; to także historia miłości. Nie mogę zdradzać zbyt wiele, ale wcześniejsza postawa Weroniki z jej nagłą tolerancją i akceptacją sytuacji Karola, zwyczajnie się kłóci, taki obraz wydał mi się mocno naciągany. Ktoś mógłby powiedzieć: no cóż, tak wygląda miłość, ale czy to pierwsze uczucie jest od razu tak dojrzałe? Nie sądzę (choć może się czepiam, bo uprzedziłam się do postaci już na samym wstępie).

Oczywiście „Bransoletkę” czyta się świetnie. Krótkie rozdziały, wartkie dialogi i interesujący rozwój fabuły sprawiają, że jest to lektura na jedno popołudnie. Niestety jednak dla mnie to trochę za mało; zabrakło mi w tej powieści tego czegoś, co do tej pory było znakiem firmowym Ewy Nowak i wyróżniało ją na tle innych. A może to ja zbyt dorosłam i inaczej patrzę na życie?   

Wyzwania: „Grunt to okładka”, „Polacy nie gęsi”.

28 komentarzy:

  1. Darzę książki tej autorki niezwykle ciepłym uczuciem i mam z nimi miłe, gimnazjalne wspomnienia ;) Z pewnością "Bransoletkę" w końcu przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to chyba już licealne bardziej;) Obawiam się tylko, żeby się nie skończyło na wspomnieniach, bo to już druga książka pisarki, która mnie trochę rozczarowała.

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze książek tej Autorki, więc trudno mi się wypowiadać. Mimo wszystko mam "Bransoletkę" w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej ciekawi mnie Twoja opinia:)

      Usuń
  3. Uwielbiam Serię Miętową pani Nowak i tak jak sięgałam po nią dobrych kilka lat temu, to jestem gotowa na to również teraz - mam taki sentyment. :) "Bransoletka" jest książką odrębną, niezaliczaną do Serii, więc może dlatego zabrakło Ci w niej czegoś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to uwielbienie nas łączy:)
      Możliwe, że miało to wpływ na mój odbiór powieści, nad czym naprawdę ubolewam.

      Usuń
  4. No co Tyy, Pauluś a ja myślałam,że Tobie się spodoba... ;D ale wiesz mnie bohaterowie też drażnili, a Weronika już całkiem, o jej matce nie słuchającej tego co mówi to całkiem, chyba najbardziej podobało mi się osadzenie właśnie każdego w jakiejś roli, ogólnie te warsztaty teatralne. Fakt bransoletka różni się od serii miętowej, też to zauważyłam, widać lekka zmiana stylu i już dla nas czytelniczek jest coś nie tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam, dlatego czuję się tak trochę nieswojo, że ją skrytykowałam w gruncie rzeczy.
      No matka była niezła, a już sceną w kawiarni przeszła samą siebie...
      Tylko wiesz, najgorsze, że ostatnia albo przedostatnia z serii miętowej, nie pamiętam, też mnie nie rzuciła na kolana, więc chyba się starzeję;)

      Usuń
  5. Ja też uważam, że nie ma takiej granicy. Smutne jest tylko to, że inaczej odbiera się lektury z dzieciństwa po latach. Ja tak mam niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję sobie od dawna, że właśnie dla sprawdzenia przeczytam "Dzieci z Bullerbyn", tylko ciągle jakoś czasu brakuje.

      Usuń
    2. Ja już od roku próbuję wrócić do ,,Dzieci z Bullerbyn", ,,Karolci" i serii książek o Ani z Zielonego Wzgórza, ale ciągle nie znajduję na to czasu. Może w wakacje uda mi się, przynajmniej mentalnie, wrócić na chwilę do czasów dzieciństwa.

      Usuń
    3. Ponowne spotkanie z Anią też mogłoby być ciekawe:)

      Usuń
  6. Czytałam o tej książce na jakimś blogu i pamiętam, że miałam zamiar ją przeczytać. Z Twojej recenzji również wynika, że warto :) Dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna nie czytałam już nic co wyszło spod pióra Ewy Nowak, ale muszę nadrobić zaległości, ponieważ Bransoletka przykuła moją uwagę i wiąże z nią dość duże oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że fabuła sprosta Twoim oczekiwaniom:)

      Usuń
  8. Nie czytałam nic tej autorki, ale sama lubię poczytać czasem o bohaterach o połowę młodszych ode mnie. Jednak najbardziej nie lubię w ksiazce tego kiedy irytuje mnie główny bohater ! No wkurzam się ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie lubię, bo mnie targa od środka. Choć z drugiej strony lepszy taki bohater, niż jakaś mdła mimoza, co nie wzbudza w ogóle żadnych uczuć;)

      Usuń
  9. Nie czytałam ani jednej książki tej autorki, ale mam w planach, w pierwszej kolejności, przeczytać książkę ,,Drzazga" : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którakolwiek z miętowej serii będzie dobrym wyborem:)

      Usuń
  10. O! :) Też mam tę lekturę za sobą, skończyłam ją czytać wczoraj :) Co do Weroniki, nie przeszkadzała mi na początku, potem też nie - widziałam zmianę w jej postawie i dojrzałość. A twórczość pani Ewy zawsze do mnie przemawia, czy jestem trzynastolatką, czy dwudziestolatką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam u Ciebie jej zdjęcie. Cieszę się w takim razie, że powieść spełniła Twoje oczekiwania:)

      Usuń
  11. Hm. Czy tylko ja nie słyszałam o tej książce? Aż wstyd. Ale na swoja obronę powiem, że mignęła mi gdzieś w księgarni.
    Twoja recenzja mnie zachęciła by się jej bliżej przyjrzeć - jeszcze skoro Kasia mówi, że nie ważne czy jest sie nastolatką czy dwudziestoparolatką to autorka i tak ma cos w sobie - to tym bardziej mnie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo nie miałam zamiaru nikogo nie zniechęcać;)

      Usuń
  12. Tak sobie właśnie myślę, że z jednej strony, po wielu pozytywnych recenzjach, chciałabym tę książkę przeczytać, z drugiej - chyba wyrosłam z takich książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że ja też już wyrosłam. Albo nie miałam na nią odpowiedniego dnia;)

      Usuń
  13. Pamiętam, że miałam chęć na jej przeczytanie od momentu zapowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną było podobnie, dopiero teraz się udało:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.