piątek, 16 maja 2014

Christian Jacq "Sen Kleopatry"



Christian Jacq „Sen Kleopatry”, Znak 2014, ISBN 978-83-240-2516-9, stron 368

Są takie postaci, które na trwałe zapisały się w historii, dodatkowo stając się legendą, po dziś dzień inspirującą i fascynującą. Scenarzyści i reżyserzy czy przedstawiciele literatury bogato czerpią z ich życia, by prezentować własne obrazy artystyczne. Jednym z nich jest właśnie „Sen Kleopatry” Christiana Jacqa, francuskiego egiptologa, autora licznych powieści i publikacji popularnonaukowych, poświęconych epoce starożytności. Przedstawił on swoją wizję Kleopatry, kobiety, która ciągle nie daje o sobie zapomnieć, mimo upływu czasu.

Po śmierci Prolomeusza XII, władzę w Aleksandrii mieli zgodnie sprawować Ptolomeusz XIII i jego starsza siostra, Kleopatra. Młoda kobieta od samego początku jednak wykazywała się niespotykaną ambicją i szybko odsunęła brata od rządów, bo ten, będąc jeszcze dzieckiem, zbyt łatwo ulegał wpływom manipulującym nim trzech głównych doradców: eunucha Potejnosa, nauczyciela i retora Teodota oraz dowódcy wojska, Achillesa. Mężczyznom tym wcale nie podobały się reformy, jakie wprowadziła kobieta, nie mieli też zamiaru podporządkowywać się jej władzy i woli. I choć Kleopatra była przekonana, że może sprawować rządy sama, nie wypełniając testamentu swojego ojca – który jego realizację powierzył Rzymianom, czyniąc z Aleksandrii prowincję poddaną ich zwierzchności – to jej przeciwnicy mieli inne zdanie. Musiała opuścić pałac, ale wiedziała, że się nie podda, że wróci i zdobędzie to, co jej należne. Nie przypuszczała nawet, że przyjdzie jej także spotkać miłość swojego życia...

Mam bardzo mieszane uczucia wobec „Snu Kleopatry”. Przede wszystkim zbyt mocno zasugerowałam się opisem z okładki – spodziewałam się pełnej biografii egipskiej władczyni, tymczasem powieść stanowi wycinek z jej życia, dotyczący walki o siebie jako królową i jako kobietę. Nie twierdzę, że to źle, ale jednak pojawił się rozdźwięk między moimi oczekiwaniami, a tym, co dostałam; jest to oczywiście moje subiektywne odczucie.

Po raz pierwszy zdarzyła mi się również sytuacja, w której przeszkadzała mi lekkość, z jaką prowadzona jest fabuła. Myślę, że Christian Jacq przyjął takie założenie celowo: ma być przyjemnie w odbiorze po to, by trafić do jak najszerszego grona czytelników, może także po to, by zachęcić ich do samodzielnych, dalszych poszukiwań i dogłębniejszego poznania bohaterów. Akcja toczy się szybko, nie ma żadnych przestojów, a rozwój wydarzeń opiera się głównie na licznych dialogach – to wszystko można potraktować jako zalety, a jednak dla mnie tym razem było to za mało; czasem miałam wrażenie, jakbym czytała streszczenie. Zabrakło mi nie tylko pełniejszej charakterystyki psychologicznej bohaterów – są za bardzo „papierowi” i schematyczni – ale także bardziej szczegółowych opisów realiów i tła – czytane powieści historyczne przyzwyczaiły mnie do drobiazgowości, dzięki której nie jest niczym trudnym wyobrażanie sobie miejsc, w których wszystko się rozgrywa, i osób, których dotyczy akcja. Rzadko sięgam po beletrystykę dotyczącą starożytności, ale przychodzą mi na myśl dwie pozycje, które stawiały na mocno zarysowane tło, dzięki któremu fabuła tylko zyskiwała na atrakcyjności. Są to „Królowa Palmyry” A. B. Daniela i naszej rodzimej pisarki, Victorii Gische, „Kochanka królewskiego rzeźbiarza”. Tam panowała harmonia między wszystkimi elementami niezbędnymi w powieściach historycznych.

Wracając jeszcze do postaci, wydały mi się one bardzo chwiejne i zbyt łatwo zmieniające opinię, czasem pod wpływem jednego zdania, które mnie np. wcale by nie uspokoiło. Przykładowo scena, w której żołnierze Kleopatry tracili do niej zaufanie i mieli pretensje, że nie kieruje ich do walki, ale wystarczyło jedno jej słowo, by poczuli się zadowoleni, tak jakby wcześniej nie mieli żadnych wątpliwości. Nie było żadnego rozważania za i przeciw, ot po prostu, zmiana frontu na jeden pstryk. Nie wiem już sama, czy się nie czepiam, ale to wrażenie nienaturalności towarzyszyło mi przez całą lekturę.

„Sen Kleopatry” to powieść na przyzwoitym poziomie, jeśli oceniać ją pod kątem konkretnego motywu: dojrzewania królowej, jej dorastania do roli, jaką napisało dla niej przeznaczenie. Jej pewność siebie i wiara w to, że bogowie są po jej stronie, były naprawdę imponujące. Dla mnie osobiście, stała się ona jednak symbolem trochę zawiedzionych nadziei, bo po przewróceniu ostatniej strony poczułam lekki zawód i żal, że potencjał tkwiący w historii najpiękniejszej i najwybitniejszej władczyni Egiptu nie został w pełni wykorzystany.         

Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, „Grunt to okładka”.

22 komentarze:

  1. Christiana Jacqua znam dzięki jego powieściom opartym na motywach biografii Mozarta, prozie na całkiem przyzwoitym poziomie - może po prostu niezbyt dobrze czuł się w "kobiecej" tematyce? Bardzo ciekawą biografię Kleopatry napisała Irene Frain, polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rzeczywiście są postaci i wydarzenia, których opisywanie idzie mu lepiej, bo tutaj nie wyszedł poza dość schematyczne i powierzchowne przedstawienie Kleopatry i jej romansu.
      Polecanej przez Ciebie biografii w dostępnych mi bibliotekach nie ma, ale zapiszę sobie nazwisko:)

      Usuń
  2. Bo autor pisze takie lekkie, zbeletryzowane biografie, wycinki z biografii. Ma być lekko, ciekawie, przyjemnie i chyba autor chce zachęcić opornych do zainteresowania historią. Nie u wszystkich autorów odpowiada mi taki styl. Generalnie wolę bardziej "naukowe" podejście do tematu. Ale książki Jacqua lubię czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, nie wiedziałam, że takie pisze, ale wyczuwałam, że tak miało być. Przyzwyczaiłam się jednak do drobiazgowości i rozbudowanej fabuły, jak np. u Gregory, i trudno mi było nie porównywać.

      Usuń
  3. Ja akurat za biografiami nie przepadam, dlatego cieszę się, że w powyższej książce jest jedynie wycinek z życia egipskiej władczyni, a reszta to fikcja. Dlatego chętnie poznam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedząc, że realia historyczne nie należą do Twoich ulubionych, wydaje mi się, że ta książka powinna Ci się spodobać:)

      Usuń
  4. Nie lubię powieści historycznych, które w zasadzie są pospolitymi obyczajówkami z wątkiem historycznym w tle, więc raczej nie sięgnę po tę książkę, choć jej tematyka jest arcyciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tutaj ten wątek historyczny nie jest w tle, ale zdecydowanie było go dla mnie za mało. I masz rację, tematyka ciekawa, dlatego się na nią zdecydowałam, szkoda, że wyszło, jak wyszło.

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć, że to tylko kawałek życia, a nie cała biografia. Dzięki temu sięgając po tę książkę, nie zawiodę się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założenie słuszne. Ja już sobie milion razy obiecywałam, że nie będę się niczym sugerować, a guzik;)

      Usuń
  6. Słyszałam już o tym autorze, ale nie o tej książce. Szkoda, że jej potencjał nie został wykorzystany, a język nieco bardziej doszlifowany. Czasem nadmierna prostota również może przeszkadzać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza gdy się człowiek przyzwyczai do bardziej szczegółowych narracji:)

      Usuń
  7. Wielką mam ochotę na tę książkę, sama nie wiem czemu. Może to ta okładka? Jest taka jakby inna...czuję że skrywa coś dla mnie ciekawego. NO cóż, mam nadzieję że ją przeczytam i poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka faktycznie przyciąga. Mam nadzieję, że zawartość Cię usatysfakcjonuje;)

      Usuń
  8. Ujć to jak Tobie się nie podobało, mnie tym bardziej, nie znoszę się męczyć i denerwować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może to nawet nie było męczenie się, ale jednak mały dyskomfort był;)

      Usuń
  9. Mimo wszystko chcialabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, wyrobisz sobie własne zdanie:)

      Usuń
  10. Szkoda, że bohaterowie nie są zbyt realistyczni i wieje od nich schematem, bardzo ważne jest to, aby byli oni postaciami z krwi i kości. Myślę, że sobie odpuszczę tę książkę.. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu niestety nie powiem, że byli realistyczni, więc tym bardziej szkoda.

      Usuń
  11. Nie przepadam za nierealistycznymi bohaterami, więc sobie odpuszczę..

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.