poniedziałek, 23 marca 2015

Remigiusz Mróz "Kasacja"



Remigiusz Mróz „Kasacja”, Czwarta Strona 2015, ISBN 978-83-7976-247-7, stron 496

Chyłka Joanna - żadna tam Aśka czy Asia, Joanna, a najlepiej to w ogóle po nazwisku - w warszawskiej korporacji Żelazny & McVay wypracowała sobie solidną pozycję. I teraz to właśnie ona zostaje patronką aplikanta Kordiana Oryńskiego, do którego już na dzień dobry zaczyna mówić Zordon. Na pozór dzieli ich wszystko, od upodobań kulinarnych począwszy, przez wybierane środki transportu, po słuchaną muzykę.

Kordian będzie pomagał Chyłce w sprawie ważnej dla kancelarii – syn jej znaczącego klienta, znanego w kraju biznesmena, trafia do aresztu. Wszystko wskazuje na to, że wyjątkowo brutalnie pozbawił życia dwójkę młodych ludzi. Mało tego, Piotr Langer zamknął się w swoim mieszkaniu z ofiarami na całe dziesięć dni. Czy można być większym zwyrodnialcem? Wszystko świadczy przeciwko niemu, więc jeśli ktokolwiek może go wybronić i uchronić przed dożywociem, to tylko Chyłka. Tyle że Langer ani myśli w czymkolwiek jej pomagać; zdaje się, że prowadzi własną grę w rodzaju „wiem, ale nie powiem”. Twierdzi, że jest niewinny, ale jednocześnie nie zaprzecza, że zabił. Co z tym zrobią Chyłka i jej podopieczny?

W 2014 r. Remigiusz Mróz został moim największym odkryciem. Jego „Turkusowe szale” i pierwsza cześć cyklu Parabellum (tylko tę miałam okazję czytać) zawojowały mnie, ale nie tylko mnie, o czym świadczą powszechnie spotykane, entuzjastyczne recenzje jego twórczości. I cóż, te zachwyty są naprawdę w pełni zasłużone. Obecnie do tego zacnego grona powieści rewelacyjnych w każdym calu dołącza „Kasacja”, thriller prawniczy, prawdziwy rollercoaster z akcją tak dynamiczną, że nie sposób się od niej oderwać – tak, wiem, stwierdzenie wyjątkowo banalne, ale co mam zrobić, gdy pasuje ono jak ulał i żadne inne nie odda lepiej tej sytuacji, gdy siedziałam jak przygwożdżona do kanapy i żal mi było z niej wstawać, a pić się chciało, a herbaty czy kawy nie miał kto zrobić... Generalnie to Remigiusz Mróz pisze tak, że pasują doń wszystkie pozytywne określenia i przymiotniki, jakie tylko przyszłyby mi do głowy, a panującą wśród recenzentów „mrozomanię”, jako że sama też się jej poddałam, uważam za uzasadnioną w stu procentach. I oby trwała ona jak najdłużej, bo oznaczałaby ona kolejne wyśmienite opowieści.

„Kasacja” okazała się dla mnie dosyć przewrotna. Wiecie, dlaczego? Ponieważ gorąco kibicowałam Chyłce i Zordonowi, chciałam, żeby odnieśli sukces, a przecież oznaczałoby to, że groźny morderca o psychopatycznych skłonnościach wyjdzie na wolność. A fabularny bohater, nawet przy domniemaniu niewinności, wygląda na winnego jak diabli. Teoretycznie więc, czytelnik powinien raczej z zaciśniętymi kciukami wypatrywać porażki prawników. A guzik! Bo co w sytuacji, gdy do głosu coraz wyraźniej dochodzi odczucie, że Piotr czegoś się obawia, a wraz z nim powinni też zacząć się bać Kordian i jego patronka? U Mroza nie ma prostych odpowiedzi, jednoznacznych rozwiązań ani kategorii czarno-białych. Tu wszystko zmienia się w szybkim tempie, a uczestniczący w tym kalejdoskopie odbiorca odczuwa z tego powodu niebywałą frajdę. A potem przychodzi jeszcze wielkie bum, czyli zakończenie. No dobra, może jestem mało przenikliwa, ale czegoś takiego to się nie spodziewałam. Tym większe ukłony z mojej strony.

Pewnie już o tym kiedyś wspominałam, ale teraz też muszę. Pomijam już wartko płynącą akcję, ale „Kasację” czyta się błyskawicznie także dlatego, że jest tak bardzo „mrozowa”, czyli napisana stylem, który uwielbiam, bo króluje w nim poczucie humoru i ironia. Pisarz ma też wyjątkowy dar tworzenia postaci, które po prostu się lubi, a tutaj mamy parę zabudowaną na zasadzie kontrastu, która jest znakomitą ilustracja wzorca „kto się czubi, ten się lubi”. I najciekawsze jest to, że początkowo wydaje się, że to Chyłka ma, mówiąc kolokwialnie, więcej jaj, niż Kordian. Obserwowanie ich relacji dostarcza fantastycznej rozrywki.

Na zakończenie wyjdzie mi może taki mały manifest. Szczerze mówiąc, to ogromnie zirytowały mnie okładkowe porównania autora do Johna Grishama. Przestańmy wreszcie odnosić polskich autorów i ich książki do jakichś zagranicznych. Naprawdę najwyższy czas dostrzec, że rodzimi pisarze absolutnie nie mają powodów do kompleksów. Może teraz pora, żeby to na obcojęzycznych okładkach zagościły porównania do Polaków, co? „Kasacja” jest dla mnie taką właśnie książką, do tego celu nadaje się jak żadna inna. Ja nie powiem więc, że Remigiusz Mróz pisze w stylu Grishama – to amerykański autor może się przy Mrozie schować. Jeśli więc jeszcze nie poznaliście nowej odsłony naszego autora, to zróbcie to czym prędzej. „Kasacja” jest wyśmienita i mam nadzieję, że nie będzie jedyną możliwością spotkania z Chyłką i Zordonem.          

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

http://czwartastrona.pl/

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

22 komentarze:

  1. Ja też nie lubię porównań polskich pisarzy do zagranicznych. Nie wiem, po co ta cała ''reklama'', która często przynosi więcej szkody niż pożytku.
    A Kasację już czytałam i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza w sytuacji, gdy porównania mają się nijak do treści;)
      Czekamy więc razem na następne książki, prawda? :)

      Usuń
  2. Chyba szybko nie wyzbędziemy się porównań tego typu, a szkoda. "Kasacja" już stoi na półce przeczytana i nadal zachwyca na wspomnienie lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że nie tylko ja jestem tego zdania:)

      Usuń
  3. Twoje rekomendacja jest dla mnie najważniejsza, książka leży i czeka. Dzisiaj biorę się za czytanie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zarezerwuj sobie na nią czas tak, żebyś nie musiała się odrywać;)

      Usuń
  4. Ach ten Mróz :) Książka już figuruje w schowku jednej księgarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każ jej tam przebywać zbyt długo;)

      Usuń
  5. Mam tę książkę w planach czytelniczych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najszybciej udało Ci się je zrealizować;)

      Usuń
  6. fajnie, że interesujesz się literaturą! chciałabym cię serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w wyzwaniu!
    http://okiem-ksiazkoholiczki.blogspot.com/p/wyzwaniesoiczek-peen-ksiazek-podejmiesz.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenia, ale ograniczyłam udział w wyzwaniach.

      Usuń
  7. Mróz wymiata. Chyba nie znajdę nigdy żadnej krytycznej recenzji jego książki. A "Kasację" właśnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi tylko się z Tobą zgodzić:)

      Usuń
  8. Już jestem po lekturze tej książki, było to moje pierwsze spotkanie z autorem i wiem że na pewno nie ostatnie - świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on tak już chyba ma, przeczyta się jedną jego książkę i chce się więcej;)

      Usuń
  9. Mnie też nie podobają się nawiązania do zagranicznych autorów. A "Kasacja" jest świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Twoim apelem - doceńmy to, co mamy, bo przez niechęć czy porównywanie mogą nam uciec sprzed nosa ciekawe książki. A Kasacja musiała się podobać, innej opcji nie widzę :) Chociaż ja jeszcze nie czytałam, ale już wiem, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a polscy autorzy piszą świetnie i tego się będę trzymać.
      "Kasacja" na pewno jest jedną z lepszych książek, jakie do tej pory przeczytałam w tym roku; w podsumowaniu rocznym też się na pewno znajdzie:)

      Usuń
  11. Muszę się wreszcie zabrać za tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.