środa, 4 marca 2015

Katarzyna Bonda "Maszyna do pisania"



Katarzyna Bonda „Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania”, Muza 2015, ISBN 978-83-7758-907-6, stron 320

Myślę, że każdemu z nas, pochłaniających książki w ilościach hurtowych, przy tych naprawdę wyjątkowych nieraz przychodziły do głowy myśli w rodzaju: jak autor/autorka to zrobił/a? Jak udało mu/jej się stworzyć coś tak genialnego, idealnie trafiającego do czytelnika? Skąd wiedział/a, czym mnie przekonać, co mi się spodoba? Cud jakiś i metafizyka? Niespotykany talent? A otóż okazuje się, że nie, a przynajmniej nie do końca. Według Katarzyny Bondy, znakomitej autorki bestsellerowych kryminałów i pozycji dokumentalnych, wszystko to można osiągnąć ciężką pracą. Prawdziwie dobra książka powstanie, jeśli jej twórca poważnie i świadomie potraktuje warsztat pisarski. A tego, o czym przekonuje Bonda, można się nauczyć. Parafrazując tekst piosenki, pisać każdy może (a co z tego wyjdzie, to już inna sprawa).

Nie zaryzykuję stwierdzenia, że każdy chciałby napisać książkę. Ale patrząc na rynek wydawniczy, obserwując pojawianie się ciągle nowych nazwisk (i nie wnikając w to, ilu z nich pozostanie autorami jednej tylko książki) i licząc wszystkie debiuty danego roku, nie przesadzę chyba, jeśli napiszę, że pisanie stało się modne. Czy ja sama chciałabym coś napisać? Sama nie wiem. Dlaczego więc sięgnęłam po ten poradnik? Chyba po prostu z ciekawości, co się w nim znajduje, oraz dla samej pisarki. Znam inne jej książki, odpowiada mi jej styl, chciałam więc się przekonać, co tym razem ma do zaoferowania.

A ma naprawdę dużo. Dzieli się swoją wiedzą, którą zdobywała nie tylko na licznych kursach, ale i tą, do której doszła sama ciężką pracą – a patrząc na sukcesy i popularność jej kolejnych tytułów, od razu należy przyjąć, że wie, o czym pisze, i że można jej zaufać. Bonda jest wyznawczynią zasady: „najpierw rzemieślnik, potem artysta. Nie odwrotnie!” (str. 12), czyli trzeba pisać, pisać i jeszcze raz pisać, bo to nieodzowne ćwiczenia warsztatu. I „pisanie to praca. Taka sama jak każda inna” (str. 20), więc punktem wyjścia jest określenie sobie ram czasowych, w których piszemy, codziennie, nie ma zmiłuj – „temat dowolny, forma również” (tamże). Grunt to dyscyplina i regularność.

W „Maszynie do pisania” jest mnóstwo zdań, które trafiły mi do przekonania. Jak choćby to: „Pisanie nie jest tylko dla geniuszy. Proporcja talentu do pracy równa się 30:70 procent”. Albo taki fragment: „Opowiadamy wciąż te same historie. Gozzi policzył, że używamy stale tylko trzydziestu sześciu sytuacji tragicznych, Gérard de Nerval uszczuplił je do dwudziestu czterech, wszystkie one zaś wywodzą się z siedmiu grzechów głównych (...). Nie miej złudzeń, nie wymyślisz niczego poza tym, co już było. Masz jednak bardzo wiele narzędzi, by sprawić, że twoja opowieść będzie nowatorska dzięki formie, narracji lub pomysłu. Przede wszystkim różnić się będzie od innych, bo opowiadasz ją właśnie ty” (str. 24). Podoba mi się podejście Katarzyny Bondy, wie, kiedy przycisnąć i zmobilizować, a kiedy pokazać, że chyba nie tędy droga. Nie uważa się przy tym za alfę i omegę, „nie narzuca swojej percepcji świata”, „stara się jedynie – jak akuszerka – pomagać w literackich porodach” (str. 15).

„Maszyna...” dzieli się na bloki, w których autorka przybliża problematykę opowieści, bohatera, świata przedstawionego, fabuły, narracji, dialogu, dekalog pisarza oraz kwestie poprawek i redakcji. Do tego dochodzą wskazówki „na drogę” oraz spis lektur (bo tak, moi drodzy, żeby pisać, trzeba najpierw dużo czytać. Czyli w sumie pewne podstawy już mamy;) ). I sama nawet nie przypuszczałam, że czytanie o pisaniu może być takie ciekawe i ekscytujące. Nawet jeśli czytelnik nie skorzysta z porad autorki, to dobrze jest mieć świadomość, że są pisarze, którzy tworzą w taki sposób, bo dla mnie jest w tym jakiś szacunek do odbiorcy, że oddaje mu się wytwór ciężkiej pracy, przemyślany i dopracowany, który się nie „rozłazi”. A gdy coś nam w danej powieści będzie zgrzytać, to po lekturze książki Bondy możemy założyć, że ten akurat twórca któryś z etapów przez nią opisanych zwyczajnie zaniedbał.

Nie przepadam za poradnikami, ale na ten zdecydowałam się w pełni świadomie i cieszę się, że aż tak przypadł mi do gustu. To kompendium wiedzy o pisaniu podane w bardzo przystępnej formie, do którego można wracać zawsze, ilekroć pojawi się taka potrzeba. Drugą część „Maszyny do pisania” (obecnie w przygotowaniu) będę chciała przeczytać także z dwóch powodów: dla autorki – bo co by nie napisała, wiem, że będzie świetne, i dla tematyki, bo mają się tam pojawić informacje o książce dokumentalnej, a to mnie wyjątkowo interesuje.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

http://muza.com.pl/

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

20 komentarzy:

  1. Tym razem odpuszczę pomimo całej sympatii dla Bondy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach twórczość tej autorki, ale wolałabym rozpocząć swoje pierwsze spotkanie od innej książki, niż powyższa, gdyż nie przepadam za poradnikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, na pierwsze spotkanie z jej twórczością chyba lepszy będzie któryś kryminał;)

      Usuń
  3. Z samej ciekawości chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to chyba taka książka, że wzbudza ciekawość:)

      Usuń
  4. Poradnik posiadam, więc z pewnością do niego zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy przypadnie Ci do gustu;)

      Usuń
  5. Ja właśnie kończę go czytać, więc i u mnie pojawi się niebawem recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się teraz, czy pozytywna;)

      Usuń
  6. Ojej ja i poradnik to nie jest dobre zestawienie, chyba sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, przecież nic na siłę;)

      Usuń
  7. Również nie przepadam ze poradnikami, ale nie mówię nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno można zaryzykować i dać mu jednak szansę:)

      Usuń
  8. Ja też nie przepadam za poradnikami i choć szanuję pracę i twórczość pani Kasi to rady, które przytoczyłaś u mnie się nie sprawdzają. Jestem dziwnym przypadkiem, bo kiedy mam natchnienie to piszę, kiedy nie mam to idzie mi to strasznie i nie ma zmiłuj, bo nic mi nie pomoże, nawet goniące terminy. Wiem, że gdybym przysiadła każdego dnia to szybciej bym ukończyła chociażby moje "Wprost do gwiazd", ale nie jestem w stanie tego zrobić. Wczoraj miałam taki dzień, że napisałam dwa zdania i tyle, koniec, pustka. Czasami mam tak tygodniami, miesiącami i nic na to nie poradzę, więc ten poradnik nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to, co napisałam i fragmenty, które przytoczyłam, to zaledwie wycinek, więc jednak próbuję namówić Cię do przeczytania całości. Bo Bonda wcale nie twierdzi, że to jest system jedyny słuszny i są tacy, którzy piszą inaczej, właśnie wtedy, kiedy mają natchnienie.

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że Bonda niedługo wyskoczy mi z lodówki. Mam nadzieję, że zasłużenie tak często pojawia się w mediach i blogosferze. Niestety nie mogę tego ocenić, bo nie przeczytałam żadnego jej kryminału, z tego też powodu na pewno nie sięgnę w najbliższym czasie po „Maszynę do pisania” (najpierw chcę zapoznać się warsztatem pisarki, by wiedzieć, czy ma ona prawo udzielać innym rad).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dobrze zrobisz zaczynając od kryminału lub od któregoś dokumentu. Moim zdaniem, Bonda pisze świetnie, ale to już rzecz gustu i indywidualnej oceny. Cenię sobie to, że dużo u niej tła obyczajowego.

      Usuń
  10. Nie przepadam za poradnikami, więc się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko autorki też Cię nie przekona? ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.