poniedziałek, 9 marca 2015

Lydia Netzer "W blasku gwiazd"



Lydia Netzer „W blasku gwiazd”, Black Publishing 2015, ISBN 978-83-8049-023-9, stron 344

Sunny Mann wiedzie życie jak z powieści. Mieszka na przedmieściach i bardzo angażuje się w działania lokalnej społeczności. Przyjaźni się z dwoma sąsiadkami, równie młodymi i pięknymi, jak ona. Mąż Sunny, Maxon, jest sławnym naukowcem, wykonującym misję o kolosalnym znaczeniu – leci w kosmos, by założyć kolonię na Księżycu. Syn Bubber ma cztery lata i cierpi na autyzm, ale z tym też udało im się wyjść na prostą, zapewniając chłopcu wszystko to, czego mu potrzeba.

Ale tak naprawdę pod powierzchnią tego idealnego obrazu kryje się drugie dno. Matka Sunny umiera, a Maxon być może już nigdy nie wróci ze swojej misji, bo czy da się przewidzieć wszystko, co może wydarzyć się w kosmosie? Na dodatek Sunny jest w drugiej ciąży i sama musi sobie radzić z narastającymi problemami. Gdy któregoś dnia ma wypadek samochodowy, z jej głowy spada peruka. W jednej chwili sąsiedzi dowiadują się, że Sunny jest łysa. Kobieta postanawia przestać ukrywać swoją inność...

„W blasku gwiazd” to debiutancka powieść Lydii Netzer, która w Stanach Zjednoczonych odniosła spory sukces, ciesząc się uznaniem nie tylko czytelników, ale też i krytyków. Co mnie skłoniło do sięgnięcia po nią? Chyba zwyczajna ciekawość. Obcowanie z fabułą okazało się być doświadczeniem dość specyficznym – proza Netzer jest czymś nowym i innym, i myślę, że może zyskiwać właśnie na tej inności. Nie potrafię jednak stwierdzić, czy tak po prostu mi się podobała – czytałam ją dosyć długo i „na raty”, bywały momenty, że potrafiła mnie pochłonąć, ale nie na tyle jednak, bym chciała ją przeczytać od razu do końca. Zastanawiam się też cały czas, odkąd ją odłożyłam, czy w ogóle ją zrozumiałam i właściwie odebrałam jej przesłanie.

Gdy czytałam opis i pojawiła się informacja o peruce, przeleciała mi przez głowę, bez większej wnikliwości, myśl: no i cóż z tego, że Sunny jest łysa? Ale w miarę rozwoju akcji, ten aspekt nabierał coraz większego znaczenia. O tym, że kobieta nie ma włosów, wiedziała tylko jej najbliższa rodzina i lekarz, bo w pewnym momencie swojego życia Sunny zapragnęła być taka, jak reszta jej otoczenia. Zakładając jedną z kilku peruk do wyboru, stawała się taką samą młodą matką i żoną, jak te, wśród których przyszło jej mieszkać. Z czasem jednak Sunny dochodzi do wniosku, że wówczas, z włosami na głowie, wcale nie jest sobą, to nie jest prawdziwa ona. Zakrywanie łysiny Sunny staje się niejako symbolem życia, które czasami próbujemy na siłę wpasować w ramy uznawane na powszechnie obowiązujące, które społeczność wokół, a szerzej całe społeczeństwo, akceptuje. Nie pasujesz do nich, narażasz się na ostracyzm i wykluczenie, a w najlepszym wypadku na ciekawość i niezdrowe zainteresowanie. A czy faktycznie wszyscy musimy być tacy sami? Czy lepsza nie jest różnorodność, a z nią nadrzędne prawo człowieka do bycia sobą, takim, jakim go natura stworzyła, jeśli nie ma na to wpływu?

Ponieważ zarówno mąż Sunny, jak i jej syn, cierpią na zaburzenia ze spektrum autyzmu – dla mnie, szczególnie u Maxona, wyglądało to bardziej na zespół Aspergera, o czym świadczyłaby jego kariera naukowa, ale też równoczesne problemy z okazywaniem uczuć i odnajdowaniem się w relacjach międzyludzkich – pomyślałam sobie, czy autorka aby nie przesadziła z nadmiarem tej inności – dla niektórych pewnie będzie to nawet dziwność – swoich postaci. Ale muszę przyznać, że kiedyś sporo czytałam na temat autyzmu i to właśnie ten wątek: rozwoju Maxona i rodzącego się między nim a Sunny uczucia, zainteresował mnie najbardziej. 

„W blasku gwiazd” to według mnie powieść dobra, ale nie idealna niestety, z uwagi na przyjęty typ narracji (mieszanie czasów: teraźniejszego i wspomnień). To historia poszukiwania życiowej równowagi między tym, czego się pragnie, a tym, czego oczekuje od człowieka świat zewnętrzny. To opowieść o pójściu pod prąd kultowi piękna i idealnego wizerunku. To wreszcie fabuła o miłości bez granic, którą trzeba dopiero w sobie odkryć.  

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Black Publishing.

http://blackpublishing.pl/

22 komentarze:

  1. Fabuła fajna, szkoda, że książka ma wady, ale i tak chętnie przeczytam ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, o czym wspomniałam, może być wadą tylko w moich oczach, bo coś ostatnio do wszystkiego się potrafię przyczepić, chyba mam jakiś kryzys.

      Usuń
  2. A ja mimo przytoczonych przez Ciebie mankamentów jestem skłonna dać tej książce szansę, gdyż fabuła przykuła moją uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mnie to cieszy, oby Twoja ocena była wyższa;)

      Usuń
  3. Okładka jest po prostu FENOMENALNA, ale niestety opis raczej mnie nie zainteresował. Na razie to książka nie dla mnie (ale może kiedyś... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście okładka coś w sobie ma:)

      Usuń
  4. Właśnie jestem w trakcie lektury i mam podobne odczucia :) Nawet czytam ją w podobny sposób - jakoś nie potrafi mnie zainteresować, by "połknąć" ją na raz, góra dwa razy tylko czytam po kawałku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, jak dobrze wiedzieć, że jeszcze ktoś ma podobne odczucia:)

      Usuń
  5. Okładka śliczna, no i fabuła niczego sobie. Jednak te mankamenty, które wymieniłaś, sprawiają, że mam nieco sprzeczne odczucia i nie jestem do końca pewna, czy rzuciłabym się na tę książkę, gdybym tylko ją zobaczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo wszystko możesz spróbować jej dać szansę, może akurat Ci przypasuje;)

      Usuń
  6. A mnie ta książka bardzo zainteresowała i bardzo chętnie bym ją przeczytała. Niech no tylko wpadnie w moje ręce... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O oby spełniła Twoje oczekiwania:)

      Usuń
  7. Generalnie lubię mieszanie planów czasowych, więc jestem ciekawa, jak w tej książce zabieg ten przedstawiono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, dobrze, że Cię nie zniechęciłam;)

      Usuń
  8. Przeczytałam twój opis fabuły i stwierdziłam, że to kolejna książka dla mnie :) Kolejne akapity recenzji jeszcze bardziej mnie do tego przekonywały tym bardziej, że lubię mieszane teraźniejszości z przeszłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, Kasiu, że dorwiesz tę książkę w swoje łapki i Ci się spodoba:)

      Usuń
  9. Czytałam bardziej przychylną opinię, teraz mam mętlik w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znów dwie krytyczne, chyba trzeba się przekonać samemu;)

      Usuń
  10. Druga recenzja nie do końca pozytywna, widać coś jest nie tak z książką. szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wielką chęcią zapoznam się z tą książką. Widzę, że Ty zauważyłaś w niej głębsze dno. Szkoda, że narracja trochę przeszkadza w odbiorze powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy właściwe to drugie dno, ale takie refleksje mi się zrodziły;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.