piątek, 27 lutego 2015

Elżbieta Cherezińska "Gra w kości"



Elżbieta Cherezińska „Gra w kości”, Zysk i S-ka 2010, ISBN 978-83-7506-581-7, stron 408

Otto III ma dwadzieścia lat i od siedemnastu sprawuje cesarską władzę. Otacza się wybitnymi doradcami, z których najbliższy jest mu jego nauczyciel Gerbert, późniejszy papież Sylwester II. Otto ma wielkie plany, chce stworzyć potężne cesarstwo: „cesarz ma we władaniu Germanię oraz Italię, a Galia uznaje jego potęgę. Gdybyś dołączył do tego Sklavinię, miałbyś cztery krainy” (str. 129). W pomysłach tych utwierdzają go Gerbert i druga najbliższa Ottonowi osoba – Leon. „Nie hegemonia, ale dobrowolne zrzeszenie, konfederacja, związek, unia (...) lecz nie państw, a narodów, tworów ponadpaństwowych” (str. 130). Ideą łączącą ma być chrześcijańskie apostolstwo. Do tego jeszcze kult świętego Adalberta, którego cała trójka znała osobiście. I choć plan rozkwitu cesarstwa podoba się Ottonowi, to jednocześnie czuje się coraz bardziej zmęczony, a ukojenie rozedrganej duszy znajduje w religijnej ekstazie, której oddaje się coraz częściej, z coraz większą ochotą.

Wydawać by się mogło, że władca krainy na wschód od cesarstwa, Bolesław Chrobry, jest całkowitym przeciwieństwem Ottona. Jego ulubione rozrywki to seks i szaleńcze polowania. Jest porywczy, wydaje się być surowy i groźny, a jego największym wrażeniem jest korona. Dla niej jest w stanie zrobić wiele, o ile nie wszystko, podobnie jak dla tego, by jego przyjaciel – zamordowany za wiarę Wojciech – został uznany świętym. Jak Bolesław i Otto podzielą się jednym świętym, gdy dojdzie do ich spotkania w roku tysięcznym?

Że Elżbieta Cherezińska potrafi pisać brawurowo, to już wiem po lekturze jej „Legionu”. Ale że AŻ tak brawurowo, to się nie spodziewałam. „Gra w kości” rozgrywa się na przestrzeni lat 997-1002, czyli dotyczy początków państwowości polskiej i tego, który w przyszłości jako pierwszy włoży na swe skronie koronę. Czyli, jeśli mam być szczera, sięga tego okresu, który nieszczególnie mnie pociąga, zdecydowanie bardziej odnajduję się w dziejach późniejszych. Cherezińska sprawiła, że całkowicie przepadłam. Wcale nie miałam wrażenia, że czytam książkę osadzoną w tych latach, a coś na wskroś współczesnego – bo cóż z tego, że realia są średniowieczne, skoro problematyka uniwersalna i doskonale nam znana. Polityka, walka o władzę, chęć wyciągnięcia jak największych korzyści dla siebie, a wszystko to odmalowane jasno, klarownie, ale przede wszystkim barwnie.

Jak podkreśla pisarka w słowie wstępnym, zawsze chciała napisać książkę o Bolesławie Chrobrym. „Jego postać daje możliwość tak odmiennych interpretacji, tak wielu odsłon (...). Chrobry jest bohaterem cudownie nierównym, umykającym jednoznacznym ocenom” (str. 5). Mamy więc do czynienia z powieścią, „wizją historii, ale w sferze dostępnej wiedzy historycznej na temat epoki, można traktować ją jako próbę rekonstrukcji. Bo większość bohaterów tej książki to postaci historyczne, zaopatrzone w te atrybuty biografii, które dało się wyczytać z historii, a czasem tylko spomiędzy jej wierszy” (str. 6). Trzeba Cherezińskiej przyznać, że postaciom historycznym potrafi przydać życia oraz nadać im niesłychanej głębi i naturalności. Jej bohaterowie to nie pomniki, ale żywi ludzie, którzy kochają, nienawidzą, walczą, uprawiają seks, lubią się dobrze bawić lub całym sobą oddają się modlitwie. Autorka daje możliwość zajrzenia za kulisy wielkiej polityki i pozostaje mi tylko potwierdzić jej słowa: „Oni nie są dla mnie obcy, ani nie są dla mnie historią. Tysiąc lat? Nie szkodzi” (str. 7) – to się czuje na każdej stronie, widać fascynację pisarki, a ta przekłada się na to, że czytelnik również nie przejdzie obojętnie wobec opisanych osób i wydarzeń. 

Oczywiście, że clou powieści to Chrobry i Otto III, ale nie można zapominać o pozostałych postaciach. Gerbert, Leon i biskup Unger pełnią tutaj także role zasadnicze, ale chciałam zwrócić uwagę na „kapelanię” tego ostatniego, czyli drużynę młodzianków. Kapitalny wątek, świadczący o poczuciu humoru autorki. Bo kto powiedział, że humor nie powinien się pojawić w powieści opartej na materii historycznej? Suchą narrację faktograficzną pozostawmy podręcznikom.

Po lekturze drugiej powieści Elżbiety Cherezińskiej stwierdzam, że jest ona pisarką wybitną. Bo nie ma znaczenia, czy pisze o historii współczesnej, czy tej dawno minionej – pisze po prostu znakomicie: z wyczuciem szczegółu historycznego, ale i tego, co spodoba się czytelnikowi aktualnemu. Dajcie się porwać „Grze w kości”, nie pożałujecie.

Wyzwanie: „Czytamy książki historyczne”, „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Książki historyczne to nie do końca moja bajka, ale mam komu polecić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze z czasem się do nich przekonasz;)

      Usuń
  2. Tym razem odpuszczę sobie, ale mam znajomą, która podobnie jak Ty, uwielbia czytać literaturę historyczną, dlatego jej polecę twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam tę książkę na mojej liście do przeczytania :) Lubię takie historyczne klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz na liście jej pozostałe książki:)

      Usuń
  4. Tyle dobrego się już naczytałam o tej autorce i jej warsztacie, że na pewno zajrzę do jej prozy. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, koniecznie i gorąco namawiam:)

      Usuń
  5. To prawda, jest wybitna, a książkę czytałam, jest po prostu świetna, poza tym czasy Chrobrego to właśnie "mój" okres i "moja" epoka, jak całe średniowiecze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to Twoja epoka, to zakładam, że wrażenia musiały być ogromne:)

      Usuń
  6. Cherezińska wybitna! Witaj w klubie. Od tej powieści zaczęłam poznawać autorkę i pokochałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam ani autorki, ani książki, a tutaj takie pochwały,kiedy ja dojdę sama w sobie do tego etapu w literaturze? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, spokojnie, nic na siłę. Jak poczujesz prawdziwą chęć, to i wrażenia będą solidne;)

      Usuń
  8. Uwielbiam Cherezińską za jej cykl o Przemyśle II i Łokietku. Ani "Legionu", ani "Gry w kości" jeszcze nie czytałam, ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten cykl dopiero przede mną, już się nie mogę doczekać:)

      Usuń
  9. Widzę, że Cherezińska Cię wciągnęła:-) A ja właśnie dopiero daję się jej wciągać pierwszą przeze mnie czytaną jej książką "Korona śniegu i krwi". I bardzo, a bardzo mi się podoba.
    Czytałam w ostatnich "Książkach" rozmowę z Cherezińską i właśnie tej rozmowie zawdzięczam sięgnięcie po jej książki. Lubię dobre narracyjnie opowieści historyczne o mocnej podbudowie badawczej.
    Zazdroszczę Ci przeczytania "Legionu", poluję na niego od długiego czasu w bibliotece, póki co bezskutecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby przeczytać "Legion", to musiałam go sobie najpierw kupić, bo u mnie w bibliotece nie uświadczysz. "Koronę..." mam w planach, chcę ją wypożyczyć, tylko ciekawe, co zrobię, jak drugiego tomu nie ma.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.