piątek, 21 listopada 2014

Dariusz Kortko, Judyta Watoła "Religa"



Dariusz Kortko, Judyta Watoła „Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga”, Agora 2014, ISBN 978-83-268-1354-2, stron 320

W zeszły poniedziałek wybraliśmy się z mężem do kina. Nie bywamy tam, niestety, zbyt często, ale takiej kolejki w miejscowym domu kultury to jeszcze nie widziałam. Zakładam, że spora część odeszła z kwitkiem, bo zwyczajnie zabrakło miejsc. Ten tłum przyciągnął film „Bogowie” w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Przypuszczam, że duże znaczenie miały tu medialne przekazy, które twierdziły, że wreszcie doczekaliśmy dobrego polskiego filmu. Na kinie się nie znam, nie umiem napisać dłuższej recenzji filmu, ale w tym wypadku moja opinia pokrywa się z pochwałami innych.
Według mnie to rzeczywiście kawał dobrego kina. I przede wszystkim jest to ogromna zasługa Tomasza Kota w roli profesora Zbigniewa Religi, bo nie umniejszając roli pozostałych aktorów, to jednak jest jego film. Mój mąż zaraz by powiedział, że nie mogę się nie zachwycać, skoro mam do Kota słabość, ale słabość słabością, a rola zagrana genialnie. Nie wiem, jak on to zrobił, że aż tak upodobnił się do „oryginału”. Chód, gestykulacja, a zwłaszcza mimika – on naprawdę wyglądał jak najsłynniejszy polski kardiochirurg. Zachęcona kinowym obrazem, chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o tym lekarzu. Stąd wybór niniejszej lektury.

„Religa” autorstwa Dariusza Kortko i Judyty Watoły nie ma układu treści charakterystycznego dla typowej biografii, czyli urodził się wtedy i wtedy, do szkoły chodził tu i tu, itd. Treść podzielona jest na, nazwijmy to, role, jakie pełnił w swoim życiu Zbigniew Religa. Na początek autorzy przedstawiają drogę prowadzącą do pierwszego przeszczepu serca, do tego, że stał się on może nie tyle rutynowym zabiegiem, co operacją, która nie wywołuje już takiej ekscytacji, jak to miało miejsce w latach sześćdziesiątych XX wieku. Pierwszego przeszczepu na świecie dokonano w 1967 r. Religa po szkoleniach w Stanach Zjednoczonych wiedział, że chce to robić w Polsce, ale przyszło mu czekać do lat osiemdziesiątych. Wtedy to trafił na Śląsk, do Zabrza, gdzie został szefem Kliniki Kardiochirurgii. Stworzył młody, prężnie działający zespół. Wiedział, czego chce od nich, a czego wymagać od siebie i konsekwentnie – choć łatwo nie było – doprowadził do pierwszej takiej operacji w Polsce, w listopadzie 1985 r.

Zarzucano mu, że eksperymentuje na ludziach. Że jak śmie dotykać serca, które jest przecież siedliskiem duszy. Procedury pobierania organów i stwierdzania śmierci pnia mózgu dopiero tworzono. Religa robił swoje i ratował pacjentom życie. Ale śmierć każdego swojego pacjenta odchorowywał i się z nią nie godził; pił wtedy na umór. Palił przy tym jak smok, klął jak szewc, a ilość kawy w szklance równała się ilości wody. Gdy czuł, że w przeszczepach zrobił swoje, poszedł dalej – zaczął prace nad sztucznym sercem.

Po co to robił? Sławy się doczekał, pieniędzy już niekoniecznie, choć nie one były jego głównym celem. Był wizjonerem, a jego misją była służba pacjentowi, czy szerzej: drugiemu człowiekowi. Taki obraz Religi wyłania się zarówno z książki, jak i z filmu. Kto wie, jak wyglądałaby dziś polska kardiochirurgia, gdyby nie on. Bo nie wolno przecież zapominać, że nie działał sam. Dopuszczał do operacji młodych lekarzy, umożliwiał im awanse, wykształcił całe grono znakomitych kardiochirurgów, którzy także szkolą następnych. Ta dziedzina polskiej służby zdrowia, dzięki profesorowi Zbigniewowi Relidze, nie musi mieć kompleksów wobec świata.

Trudno pisać o tej książce, by nie sprowadzić się do streszczania poszczególnych rozdziałów. Nie mnie oceniać samo życie profesora, ale spotkałam się już z opiniami, że zaszkodził sobie swoim wejściem do polityki.  Z tego, co napisali Kortko i Watoła, można jednak wywnioskować, że tam, w ministerstwie zdrowia, też chciał dobrze, ale mierzył ten świat swoją miarą, a „wielka” polityka nie na tym polegała. Jakkolwiek by było, myślę, że jego zasługi znacznie przewyższają jakieś ewentualne błędne decyzje. Lektura „Religi” bardzo przypadła mi do gustu, dużo się tu dzieje, tak jak dużo się działo w życiu jej bohatera. Czytałam z prawdziwym zainteresowaniem. Oczywiście niemałe znaczenie ma fakt, że najpierw obejrzałam film, ale nawet bez tego książkę oceniłabym pozytywnie, a te dwa środki wyrazu – obraz kinowy i literacki – znakomicie się uzupełniają. I obydwa polecam.       

Wyzwania: „Nie tylko literatura piękna...”, „Polacy nie gęsi”.

14 komentarzy:

  1. Może i faktycznie profesor Religa chciał dobrze, niemniej uważam, że swoim wejściem do polityki, zaszkodził swojemu wizerunkowi. Ale nie mnie oceniać czyjeś postępowanie. Ja osobiście cenię tego człowieka, bo dla medycyny zrobił bardzo wiele. A książkę chętnie przeczytam. W planach mam również film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życia mu to pewnie trochę odebrało, ale cóż, jego decyzja. Szkoda tylko, że był za mały, żeby przeforsować swoje pomysły.

      Usuń
  2. Po obejrzeniu filmu ,,Bogowie" na książkę mam prawdziwą chęć, jest na mojej grudniowej wishliście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, czyli u Ciebie też film wywołał takie chęci, jak u mnie:)

      Usuń
    2. Jak zwykle z opóźnieniem paromiesięcznym dopiero zabieram się za książkę :)

      Usuń
    3. Najważniejsze, że w ogóle:)

      Usuń
  3. Na pewno dużo dobrego zrobił, ale jego przygoda z polityką nie skończyła się za dobrze. Polecę tę publikację mojemu tacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może był zbyt wielkim idealistą i wierzył, że ma szanse coś zmienić?

      Usuń
  4. No ja na film się muszę koniecznie w najbliższym czasie natknąć, a i nad książką się zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po filmie możliwe, że i książkę uznasz za konieczność;)

      Usuń
  5. O filmie słyszałam dużo dobrego i mam go w planach, bo strasznie mnie zaciekawił. Kto wie, może po obejrzeniu filmu i mnie natchnie na książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest to wielce prawdopodobne;)

      Usuń
  6. Od jakiegoś czasu mam ochotę przeczytać tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że się nie zawiedziesz:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.