sobota, 24 września 2016

Paula McLain "Paryska żona"



Paula McLain „Paryska żona”, Między Słowami 2016, ISBN 978-83-240-3647-9, stron 400

Opis wydawcy:

Kiedy się spotkali, pachniał burbonem, mydłem, tytoniem i wilgotną bawełną. Ich fascynacja była natychmiastowa i obustronna. Kilka miesięcy później byli już małżeństwem.
Ernest Hemingway i Hadley Richardson.
Los rzucił ich do magicznego Paryża lat dwudziestych: stolicy światowej bohemy, pełnej gwarnych, zadymionych barów, gdzie zabawa trwała do białego rana. To tam, w atmosferze bogactwa i intensywności życia legendarnego „straconego pokolenia”, rozkwitała ich miłość.
Do chwili, gdy pojawiła się druga kobieta.
Ale to właśnie o Richardson pod koniec życia i po kolejnych małżeństwach Hemingway powiedział, że „wolałby umrzeć, niż zakochać się w kimś innym niż Hadley”.
To jest jej historia. Paryska żona, bestsellerowa powieść znakomitej pisarki Pauli McLain, to literacki hołd złożony Hadley Richardson, kobiecie o wyjątkowej osobowości i niezwykłym charakterze. Jej niezwykły głos prowadzi nas przez kręte uliczki Montparnasse’u i koleje dramatycznego związku z miłością jej życia, Ernestem Hemingwayem.

Po znakomitym „Okrążyć słońce”, bardzo chciałam przeczytać drugą książkę Pauli McLain. Amerykańska pisarka kieruje swoją uwagę na niebanalne kobiety, najpierw na Beryl Markham, a teraz na pierwszą żonę Ernesta Hemingwaya.

Od razu wiedziałam, że ta fabuła nie będzie dla mnie lekka i przyjemna z tego względu, iż od czasu trzeciego tomu serii Doroty Ponińskiej „Podróż po miłość. Lilianna”, nie mam najlepszego zdania o twórcy „Komu bije dzwon” czy „Słońce też wschodzi”. Zaznaczę tu wyraźnie, że nie znam jego książek (poza „Stary człowiek i morze”) ani nie czytałam żadnej jego biografii; obraz, jaki mam, pochodzi wyłącznie od Ponińskiej, ale że opierała się ona na licznej bibliografii, nie mam powodu jej nie wierzyć. A nawet jeśli spojrzeć na niego wyłącznie jak na bohatera literackiego, to Ernest Hemingway nie podobał mi się ani u polskiej autorki, ani u jej amerykańskiej koleżanki po fachu. Moje założenia okazały się, niestety, słuszne – niełatwo czyta się o kobiecie, która poświęca się do granic możliwości i zrobiłaby naprawdę wiele, o ile nie wszystko, dla mężczyzny, który wcale na to nie zasługuje.

„Okrążyć słońce” czytało mi się lepiej z uwagi na fakt, że Beryl Markham chciała żyć po swojemu i miała na to odwagę. „Paryska żona” to, moim zdaniem, historia zupełnie inna, bo dla Hadley to mąż jest najważniejszy, to jemu podporządkowuje swoje życie. Oczywiście to jej wybór, ale patrząc tak zwyczajnie, po ludzku i z perspektywy czasu, było mi jej szkoda, a jednocześnie trochę mnie drażniła tym ciągłym umniejszaniem siebie, swojej inteligencji i swojej roli w życiu Ernesta. A taka postawa była irytująca tym bardziej, że wiedziałam przecież, jak to wszystko się skończy. I nawet jeśli on sam twierdził później, że to właśnie ją kochał najbardziej, to cóż z tego, skoro było już za późno i tego, co się stało, nie dało się cofnąć. W nim samym najbardziej denerwujące było to, że poznając nową kobietę, uważał, że uda mu się żyć tak jak dotychczas, że nic się w jego aktualnym związku nie zmienia.

Niezależnie jednak od tego, że główna bohaterka nie do końca mi „leżała”, to „Paryska żona” jest na pewno bardzo dobrą powieścią. Pod względem literackim Paula McLain poczyna sobie śmiało, a jej warsztatowi niczego nie można zarzucić. I dlatego bardzo bym chciała, żeby napisała już coś nowego. 

12 komentarzy:

  1. Jest w tej książce coś, co mnie intryguję, a zazwyczaj moja intuicja mnie nie zawodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że poczułaś to coś;)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa, czy główna bohaterka wyzwoliłaby we mnie takie same uczucia, jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj mamy podobne odczucia, więc kto wie:)

      Usuń
  3. To dobrze, że mam "Okrążyć słońce" a tej książki nie. Poczytaj kochana "Komu bije dzwon" to jest książka. Boże jak mną telepnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że dobrze. Lepiej mieć tę pierwszą;)

      Usuń
  4. Czytałam już kilka pochlebnych recenzji tej książki, więc gdy będę miała okazję, to... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chcę! Tę i poprzednią. No i twórczość Hemingwaya chciałabym nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią poznam losy kobiety, która stała w cieniu takiego mężczyzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię o takich czytać:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.