poniedziałek, 5 września 2016

Agata Przybyłek "Nie zmienił się tylko blond"



Agata Przybyłek „Nie zmienił się tylko blond”, Czwarta Strona 2015, ISBN 978-83-7976-280-4, stron 344

Życie Iwonki się wali. Właśnie dowiaduje się, że zostawia ją mąż, bo od teraz woli biuściastą kochankę Adelę. Iwona wraz z czwórką dzieci wyprowadza się do swoich rodziców, do Sosenek. Agata, Łukasz i czteroletnie bliźniaki, Antoś i Tosia, nie mają nic przeciwko pobytowi u dziadków. Ale jakby mało było problemów, Iwonka, mająca lat trzydzieści siedem, zostanie babcią, bo jej syn będzie tatusiem. Wyjeżdża więc z nimi jeszcze matka przyszłego wnuka / wnuczki, Magda. W Sosenkach, co jak co, ale na pewno nie będzie nudno, już o to zadba matka i babcia, czyli Halinka. Udawanie żony kolegi z dzieciństwa to tylko część perypetii, jakie czekają Iwonkę i jej potomstwo. 

Po genialnym, ale maltretującym psychicznie, „Bez Ciebie”, oraz komedii małżeńskiej „Takie rzeczy tylko z mężem”, przyszedł wreszcie czas, bym poznała debiut Agaty Przybyłek, który zyskał sobie bardzo dobre recenzje i wiernych fanów serii o Sosenkach, w którą się przerodził, gdyż autorka zdążyła napisać drugi tom – „Nieszczęścia chodzą stadami”, a od premiery trzeciego, „Grzechu warta”, dzielą nas już tylko dni. Nie wiem, czemu nie zdecydowałam się na lekturę zaraz po premierze, ale najważniejsze, że udało mi się teraz nadrobić to niedopatrzenie. „Nie zmienił się tylko blond” to powieść na naprawdę przyzwoitym poziomie, kolejny z licznych debiutów sygnowanych przez Czwartą Stronę, po którym zupełnie nie widać, że to debiut.  

Agata Przybyłek dysponuje podstawowym atutem, który pozwala jej pisać po prostu dobre książki. To poczucie humoru. To z jego pomocą potrafi stworzyć fajnych, sympatycznych bohaterów, których zwyczajnie lubi się już na dzień dobry. W pierwszej powieści postawiła na kobietę obdarzoną czwórką dzieci, na dodatek o dość sporej rozpiętości wiekowej, bo Łukasz zbliża się do dorosłości, Agata jest dojrzewającą nastolatką, a bliźniaki mają cztery lata. Już samo to daje pole do popisu. Do tego dochodzi jeszcze Halina, czyli matka Iwonki. Nie wiem czemu, ale nabrałam skądś przekonania, że to będzie najbardziej wyrazista postać w tej opowieści, a jakoś tak nie było – spodziewałam się raczej, że będzie biła wszelkie rekordy, jeśli chodzi o szalone pomysły, ale aż tak „zakręcona” nie była. Albo może moje odczucia wynikają stąd, że odrobinę przypominała mi matkę Zuzanny z „Takie rzeczy tylko z mężem”, więc może się uodporniłam, czy raczej przyzwyczaiłam do takiego typu postaci. Nie traktuję tego jednak w kategoriach wielkiego zarzutu, to raczej kwestia subiektywnego nastawienia, a otrzymania czego innego w ostatecznym rezultacie.

Jako że Przybyłek czytam nie w takiej kolejności, w jakiej ukazywały się poszczególne tytuły, mogę zauważyć, jak autorka rozwija skrzydła, ale od razu trzeba dodać, że już w „Nie zmienił się...” udowodniła, że pisać potrafi. Lekki i przyjemny styl znakomicie współgra z zabawnymi przygodami bohaterów, tworząc w ten sposób naprawdę harmonijną całość. I na podsumowanie nie będę wiele pisać poza tym, że „Nie zmienił się tylko blond” zapewnił mi solidną porcję rozrywki, a tym samym spełnił swoje podstawowe zadanie. A Agatę Przybyłek i jej karierę na pewno będę bacznie obserwować.

20 komentarzy:

  1. Nie pozostaje nic innego jak nadrobić zaległości i poznać książki A. Przybyłek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego zdania powinnaś się trzymać;)

      Usuń
  2. Ja póki co czytałam tylko tę jej książkę, ale na pewno jeszcze się skuszę na inne tytuły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję czytać teraz każdą;)

      Usuń
  3. Mam właśnie ochotę na taką powieść - lekką, przyjemną, niezobowiązującą, ale jednocześnie dającą do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiadomo, że Agaty potrafią pisać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak twierdzisz, to mnie wypada się tylko zgodzić;)

      Usuń
  5. Czytałam i dobrze wspominam. Kolej na kontynuację blondu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekaj, ja coś mam z tej serii ale co nie mam pojęcia:D jednak skoro tobie się podobało a ja lubię takie książki to jestem jak najbardziej na tak xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Z autorką jeszcze nie miałam przyjemności się spotkać, więc chyba nadszedł ten czas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiamy z mamą książki Przybyłek. Rewelacyjnie pisze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym przebić ekran i pod wszystkim, co napisałaś, podpisać się zamaszyście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka zapowiada się lekko, zabawnie i sympatycznie :) Wydaje mi się, że ti lektura w sam raz na najbliźsze, ciężkie miesiące - mam nadzieję, że uda mi się gdzieś ją znaleźć :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, na pewno poprawi humor w ponure dni;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.