sobota, 12 marca 2016

Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor "Podróże z owocem granatu"


Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor „Podróże z owocem granatu”, Wyd. Literackie 2015, ISBN 978-83-08-06093-3, stron 312. Premiera 17.03.2016.

Lata temu, jeszcze na studiach, kupiłam sobie „Sekretne życie pszczół”, które wówczas zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Trochę lat upłynęło także, zanim na rynku pojawiła się druga powieść, „Czarne skrzydła”, które traktowały o niewolnictwie i to właśnie ten motyw mnie do nich przyciągnął; potem było jeszcze „Opactwo świętego grzechu”. Wszystkie trzy utwory utwierdziły mnie w przekonaniu, że ich autorka, Sue Monk Kidd, zawsze oddaje swoim czytelnikom rzecz wyjątkowo wartościową. Jej fabuły stawiają raczej na niespieszny rozwój akcji, ale dzięki temu skłaniają do licznych refleksji, nie pozostawiają obojętnym i nie zapomina się o nich natychmiast po odłożeniu na półkę. Na podobny efekt liczyłam, sięgając po „Podróże z owocem granatu”. Tyle że tym razem takich przeżyć miało mi dostarczyć obcowanie z zapisem doświadczeń, jakie stały się udziałem samej pisarki i jej córki.

„Podróże...” to rodzaj pamiętnika na dwa głosy. Monk Kidd oraz Kidd Taylor wracają pamięcią do lat 1998-2000, kiedy to podróżowały nie tylko po Grecji i Francji. One przede wszystkim podróżowały w głąb siebie. Starsza autorka uskarżała się akurat na kryzys twórczy, po trzech książkach niebeletrystycznych zapragnęła napisać coś nowego, chciała zostać powieściopisarką, ale sama nie wierzyła w swoje możliwości; miała tylko kilka gotowych obrazów, które potem znalazły się w „Sekretnym życiu pszczół”. Na dodatek właśnie kończyła pięćdziesiąt lat, przechodziła menopauzę i próbowała na nowo pojąć siebie jako kobietę, ale i matkę. Kidd Taylor z kolei dopiero poszukiwała swojej drogi życiowej; marzyła o studiach z historii starożytnej Grecji, a gdy nie została na nie przyjęta, przypłaciła to depresją.

Dwie kobiety. Matka i córka. Starsza i młodsza. W jednej podróży, która staje się dla nich szansą na ponowne poznanie siebie. Wcześniej, z różnych względów, oddaliły się od siebie, wyrósł między nimi swego rodzaju mur. Dopiero oderwanie od codzienności stało się okazją, by do siebie nawzajem znów dotrzeć. Każda zmagała się ze swoimi demonami, które, wydawać by się mogło, były czysto osobiste, indywidualne, a jednak, gdy spojrzeć na nie głębiej, nabierają wymiaru uniwersalnego. Częściowo chodzi tutaj o kobiecość – gdy jedna powoli się z nią żegna -z tą rozumianą biologicznie; z czasem, w którym ciągle jeszcze pojawia się miesiączka - druga dopiero w pełni się z nią wita, otwiera się na prawdziwe, poważne związki, staje się gotowa do zostania matką. I to jest ta druga najistotniejsza kwestia poruszana w „Podróżach...” – odwieczna relacja matki i córki, przy założeniu, że każda matka jest jednocześnie córką.

Można chyba powiedzieć, że książka ta ma wymiar mityczno-religijny. Nie brakuje w niej nawiązań do mitu o Demeter i Persefonie; Ann przywołuje również Atenę. Sue Monk Kidd zgłębia rolę Maryi w religii ogólnie, ale i w swoim życiu; jej córka rozmyśla nad Joanną d’Arc. Wszystko to na tle zabytków Grecji czy w sanktuariach i katedrach Francji.

„Podróże z owocem granatu” to taka dość specyficzna lektura, powiedziałabym, że nie dla każdego – nie wiem, czy odnajdą się w niej ci, którzy wolą, gdy coś się dzieje: tutaj, owszem, mamy zapiski z podróży, ale są one bardziej pretekstem do snucia rozważań nad boską i ludzką naturą. Nie każdy może być gotowy na takie refleksje, myślę jednak, że warto się na nie otworzyć. Sue Monk Kidd i Ann Kidd Taylor potrafią urzekać, ta pierwsza autorka nie tylko wtedy, gdy kreuje beletrystyczne światy, ale także wówczas, gdy pisze szczerze o samej sobie.    

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/



18 komentarzy:

  1. Piszesz, że to dość specyficzna lektura, dlatego obawiam się, że ja mogę się w niej nie odnaleźć. Wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tyle, na ile znam Twoje wybory, myślę, że faktycznie byłoby Wam ze sobą nie po drodze;)

      Usuń
  2. Ja mam na swojej półce ,,opactwo świętego grzechu" to właśnie od tej ksiażki mam zamiar zacząć przygodę z autorem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opactwo" też mi się bardzo podobało, choć wolę "Czarne skrzydła", nawet jeśli te fabuły są tak różne, że nie ma co ich porównywać;)

      Usuń
  3. Ach, czułam, że to będzie niezwykła lektura! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Te tło z zabytkami Grecji i Francji mnie ciekawi. Nie znam książek autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. mam ją zaczętą i bardzo ją przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wymiar mityczno-religijny - to może być bardzo ciekawe. Pomyślę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda jestem raczej fanką książek o mocnej fabule i akcji, ale "Podróże..." skradły moje serce. Jest tu tyle o kobiecości i relacji matki z córką, że przepadłam bez reszty. Jak dla mnie jest to wspaniała opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoimi słowami;)

      Usuń
  8. Przeczytałam, bardzo mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z kolei mnie "Sekretne życie pszczół" zawiodło, więc zupełnie nie mam ochoty na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie chyba z tą opowieścią Ci nie po drodze.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.