środa, 23 marca 2016

Małgorzata Mroczkowska "Zanim zrozumiem"



Małgorzata Mroczkowska „Zanim zrozumiem”, Czwarta Strona 2016, ISBN 978-83-7976-375-7, stron 392

Joanna pracuje jako księgowa, Piotr jest psychoterapeutą. Od niedawna są małżeństwem. Połączyła ich wielka miłość i na początku rzeczywiście układało się między nimi cudownie. Ale ostatnio Joanna coraz częściej wszczyna kłótnie. Zarzuca mężowi, że ma ją za gorszą od siebie i swojej rodziny, bo on pochodzi z inteligenckiego domu, ona do stolicy przyjechała z małej miejscowości. Nie lubi siostry Piotra i głośno o tym mówi; ma za złe teściowej, gdy ta podeśle im coś na obiad. Najbardziej chciałaby, żeby mąż był zawsze z nią, ona od rodziny się izoluje. Do Piotra ma coraz więcej pretensji, a to, że za długo pracuje, a to, że nie chce robić kariery i zarabiać więcej pieniędzy, by stać ich było na własny dom. Piotr wie, co mówić swoim pacjentom, ale Joanny nie jest w stanie rozumieć. Czy to, co ich połączyło, faktycznie było solidnym fundamentem i wystarczy, by ich związek przetrwał?

Małgorzata Mroczkowska, Polka mieszkająca w Londynie, politolog i dziennikarka, debiutowała w 2015 r. powieścią „Angielskie lato”, która przypadła mi do gustu. Fabuła wprawdzie nie rzucała na kolana oryginalnością, ale wywoływała emocje, a to przecież chyba najistotniejsze. Opis drugiej książki autorki zapowiadał, że i w tym przypadku wrażeń nie zabraknie. I rzeczywiście tak się stało, ale czy jestem do końca usatysfakcjonowana? Raczej nie, chyba zbyt wysoko ustawiłam pisarce poprzeczkę.

Od razu dodam, że jakości wykonania nic nie można zarzucić. Styl Mroczkowskiej jest wyjątkowo przystępny, a mnogość dialogów sprawia, że lektura biegnie bardzo potoczyście. Kłopot tkwi raczej w bohaterach. Trzeba przyznać, że Joanna jako postać wyszła autorce perfekcyjnie, ale to, co ona wyprawiała, woła o pomstę do nieba; wielokrotnie miałam jej ochotę przyłożyć, bo nie mogłam pojąć jej obsesyjnej chęci kontroli męża i trzymania go na siłę przy sobie. Ale tym, czego mi tutaj zabrakło, jest wyjaśnienie, dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. Szczerze mówiąc, wytłumaczenie wszystkiego – uwaga, spoiler – depresją, dla mnie jest mało przekonujące. Jej tendencje destrukcyjne sugerowałyby raczej jakiś poważniejszy problem. Chyba oczekiwałam czegoś bardziej spektakularnego, jakiegoś punktu kulminacyjnego, który sprawiłby, że spojrzałabym na Joannę inaczej, a tego nie było. Przebieg fabuły jawi mi się trochę jako linia prosta, ciągle na tym samym poziomie, bez żadnych wzlotów, które znaczyłyby jakieś momenty przełomowe. Nie było czegoś, co zapisałoby się na trwałe lub chociaż na dłużej w pamięci.

Niełatwo mi też rozgryźć i zrozumieć Piotra. Przepraszam za określenie, ale odbieram go jako takie trochę ciepłe kluchy. Co z niego za mężczyzna, że dawał sobą tak pomiatać? W jego przypadku (i w moich oczach) chyba nie da się wszystkiego wytłumaczyć miłością. Nie do końca przekonały mnie też te epizody, w których widzieliśmy Piotra w pracy – chyba było ich, jak dla mnie, za dużo; w pewnej chwili poczułam przesyt i przygnębienie problemami, z jakimi zgłaszali się do niego pacjenci.

Generalnie rzecz biorąc, „Zanim zrozumiem” raczej nie wzbudziło we mnie jakiejkolwiek nadziei i wiary w przyszłość. To na pewno nie jest zła książka, ale u mnie nie trafiła najwyraźniej na swój czas. Porównując ją z pierwszą powieścią, zdecydowanie większe wrażenie zrobiło na mnie „Angielskie lato”. Mam jednak nadzieję, że z kolejną książką Małgorzaty Mroczkowskiej będzie mi bardziej po drodze. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 

http://czwartastrona.pl/


Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.


24 komentarze:

  1. Mam w planach tę książkę, zobaczymy czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również mam te książkę w planach, może uda mi się ją niebawem przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę pozytywniejszych wrażeń;)

      Usuń
  3. Jak najbardziej mam w planach ją ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam zamiar ją przeczytać mimo, że nie spełniła do końca Twoich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, Twoje wrażenia mogą być przecież zupełnie inne:)

      Usuń
  5. Ja jej nie miałam w planach, ale ta okładka mnie przyciąga :) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym przeczytać i sama się przekonać jak to z tymi bohaterami jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobre podejście:)

      Usuń
  7. Ufff, powiem Ci, że miałam ochotę ją kupić, dobrze, że poczekałam na Twój tekst

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem dobrze poczekać na recenzję kogoś, kto ma podobny gust;)

      Usuń
  8. Ja mam póki co w planach "Angielskie lato”. Zobaczymy, czy proza autorki do mnie trafi. Szkoda, że książka Cię rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że "Angielskie lato" Ci się spodoba:)

      Usuń
  9. A zapowiadała się tak ciekawie ta powieść! No nic.. gdy będę miała możliwość przeczytania jej , zapewne po nią sięgnę, ale cudów nie będę się spodziewać..

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, też uznałam ją na początku za coś ciekawego. Może lepiej było się na nic nie nastawiać.

      Usuń
  10. Dziękuję za recenzję. Ciesze się, że bohaterowie których stworzyłam wzbudziły u Pani aż takie emocje. Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata Mroczkowska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jak co, ale nie dało się przejść obok nich obojętnie;) Dziękuję za odwiedziny i komentarz:)

      Usuń
  11. Ja też odebrałam Piotra jako ciepłe kluchy. To już jego siostra miała większe ,,jaja''. Za to Joanna dopracowana jest doskonale, chociaż tez liczyłam na jakieś bardziej przekonywujący powód jej zaborczego zachowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, siostra była o wiele bardziej zdecydowana, czyli wychodzi na to, że do postaci kobiecych autorka ma lepszą "rękę":)

      Usuń
  12. Nie znam "angielskiego lata", a w planach na razie nie mam "Zanim zrozumiesz". Może kiedyś to sie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jest to mój typ literatury ;) Ale okładka chwyta za oko. A raczej - zdjęcie na niej.
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.