czwartek, 24 listopada 2016

Natasza Socha "Biuro Przesyłek Niedoręczonych"



Natasza Socha „Biuro Przesyłek Niedoręczonych”, Pascal 2016, ISBN 978-83-7642-875-8, stron 304

Zuzanna zaczyna pracę w miejscu dość nietypowym: w Biurze Przesyłek Niedoręczonych. To tam lądują paczki, które z różnych względów nie dotarły do adresatów: bo nie ten kod, nie to miasto, inna ulica... Zuzanna poznaje Milę, która z uporem dąży do tego, by listy szczególne trafiały jednak pod właściwy adres. To Mila pokazuje dziewczynie kolorowe koperty kryjące listy dwojga ludzi, którzy od wielu lat nie mogą się spotkać. Umówili się trzydzieści osiem lat temu, że zejdą się w Wigilię na jednym z poznańskich placów. Czas mija, a im ciągle się to nie udaje. Zuzanna postanawia im pomóc, by nie było za późno, tak jak w jej przypadku...

Myślałam, że o twórczości Nataszy Sochy wiem już wszystko, że niczym mnie ona nie zaskoczy poza, rzecz jasna, utrzymywaniem stale wysokiego poziomu swoich fabuł. A tu proszę, jednak się myliłam. Czekałam sobie spokojnie na „Kobiety ciężkich obyczajów”, trzecią część serii „Matki, czyli córki”, a tu pewnego pięknego dnia zobaczyłam okładkę „Biura Przesyłek Niedoręczonych”. Jeszcze piękniejszy okazał się ten, gdy książkę znalazłam na swoim progu. Niewiele się zastanawiając, rzuciłam wszystko w kąt i postanowiłam spędzić popołudnie z najnowszym dziełem Sochy. Dziełem, dodajmy, odbiegającym od dotychczasowych powieści autorki, przynajmniej moim zdaniem. Niby nadal chodzi w nim o te same uczucia, o których pisze ona zazwyczaj, a jednak „Biuro...” ma dla mnie inny charakter i klimat – mam wrażenie, że Socha pokazała tutaj swoją łagodniejszą twarz. Najczęściej nie unika ironii i sarkazmu, tym razem jest delikatna, trochę może nawet liryczna, i kreuje prawdziwą magię...

W tym roku to już druga książka w sama raz na zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Pierwszą jest „Anioł do wynajęcia” Magdaleny Kordel, a teraz utwór pani Nataszy. W obydwu tych powieściach nadchodzący czas świętowania naprawdę ma urok, chce się na niego czekać i poczuć ten niepowtarzalny nastrój. Ważne jest jednak to, że u jednej i drugiej pisarki nie jest istotna komercja czy ogólnie materialny wymiar świąt, bo największym, najlepszym, najbardziej wyczekiwanym prezentem okazuje się drugi człowiek. Ten, na którego wygląda się tyle lat, ale i ten obcy, który nieoczekiwanie potrafi wyciągnąć pomocną dłoń, okaże swoją życzliwość. Czasem to tak niewiele, a może zdziałać wielkie cuda...

To moja siódma książka autorki, a ciągle nie mogę się powstrzymać i nie zadawać sobie pytania: jak ona to robi? To, czyli jak tworzy bohaterów, że każdego z nich zapamiętuje się na długo? W „Biurze...”, obok oczywiście Tekli i Gaspara, gadatliwej Moniki i kolorowej Mili, jak żywi stają przed oczami Zuzanna i pan Stanisław. Ta pierwsza  będzie mi się kojarzyć ze specyficznym i chyba rzadko spotykanym zwierzątkiem domowym w postaci lotopałanki karłowatej – i mówcie co chcecie, ale lotałapanka brzmi jakoś lepiej i tak też czytałam ten wyraz za każdym razem (musiałam też oczywiście obejrzeć, co to za stworzenie); a ten starszy pan ze zgryźliwością, ale przy tym wielką samotnością i wrażliwością. Kolejny już raz Socha stanęła na wysokości zdania, bo galeria jej postaci to prawdziwie barwna mieszanka.

Jestem pełna zachwytu nad „Biurem Przesyłek Niedoręczonych”. To powieść z mistrzowsko odmalowaną atmosferą, pełna ciepła, dostarczająca niecodziennych wzruszeń. Wśród książek Nataszy Sochy, które przecież można zaliczyć do perełek, to prawdziwy diament.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal. 

http://pascal.pl/

18 komentarzy:

  1. To MUSI być piękna historia! Okładka, tytuł i zarys fabuły mnie oczarowały. A pierwsze słyszę o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że taką świetną książkę znalazłaś u mnie:)

      Usuń
  2. Właśnie będę czytać. Czuję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabym mieć taką pracę jak bohaterka książki... Od jakiegoś czasu interesuje mnie ona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię twórczość Nataszy Sochy, w której ostatnio zaczytuję się z przyjemnością. "Biuro przesyłek niedoręczonych" to książka, po jaką na pewno sięgnę w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak się cieszę, że i Tobie książka tak bardzo się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra lektura na nadchodzący czas, koniecznie muszę przeczytać po takiej rekomendacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie to dobre słowo w tym przypadku;)

      Usuń
  7. Okładka jest magiczna i już ona mnie mocno do lektury przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W okresie zimowym jakoś częściej sięgam po takie klimatyczne powieści pełne ciepła i pozytywnych uczuć, lubię historie z magiczną atmosferą. Chciałabym poznać twórczość autorki, a ta książka wydaje się bardzo przyjemną lekturą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwsze spotkanie będzie jak znalazł;)

      Usuń
  9. Cieszę się, że ci się podobała :). Ja zwykle nie czytam książek nowszych polskich autorów, ale tak wszyscy kusili, że też sobie kupiłam i w Święta spróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że urzeknie Cię jej atmosfera:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.