sobota, 5 listopada 2016

Magdalena Kordel "Anioł do wynajęcia"



Magdalena Kordel „Anioł do wynajęcia”, Znak 2016, ISBN 978-83-240-4343-9, stron 400

Michalina czuje się, jakby wygrała w totka, ale tego, w którym do zdobycia są kłopoty – spotkała ją ich prawdziwa kumulacja. Zostaje nie tylko bez dachu nad głową, ale i pieniędzy na życie. Zrezygnowana trafia w końcu do kościoła, prosząc o jakiegoś anioła na bezrobociu. W tym samym czasie Nela dochodzi do wniosku, że dosyć ma już czekania i postanawia rzucić Bogu wyzwanie. Obmyśla plan doskonały, jednak nie wszystko udaje jej się przewidzieć. Losy Neli i Michaliny zetkną się w niecodzienny sposób...

Najnowsza książka Magdaleny Kordel jest dla mnie całkowitym zaskoczeniem. Jej zapowiedź pojawiła się tak nagle, a ja nie kojarzyłam, żeby autorka wcześniej zdradzała, nad czym pracuje – bardziej spodziewałam się, że doczekamy się nowego tomu z cyklu o Malowniczem. I choć literackie miasteczko wykreowane przez Kordel w „Aniele do wynajęcia” również się pojawia, to jest on jednak książką spoza serii. Fabuła także jest całkowicie współczesna, bez „ciągot” w stronę historii – na Targach Książki w Krakowie pisarka przyznała, że jest to ukłon w stronę tych, którzy lubią ją w takiej wersji. I choć ja bardziej cenię książki pani Magdaleny w otoczce z przeszłości (i na powieść w całości historyczną czekam z utęsknieniem), to w „Aniele...” zakochałam się bezapelacyjnie i bezwarunkowo.

Treść „Anioła...” przywraca wiarę w ludzi. Pokazuje, że wśród nas mogą być ci, którzy noszą w sobie cząstkę anielskości, że tak to ujmę. A przynajmniej bardzo chcę w to wierzyć i chciałabym spotkać na swojej drodze, kiedyś, gdybym potrzebowała pomocy, taką Gabrysię albo Nelę. Zresztą to, jak sportretowana została ta ostatnia postać, to po prostu mistrzostwo. Uwielbiam takie starsze panie, pewne siebie, zgryźliwe, które pod maską ironii skrywają czułość i wrażliwe serce. Nela taka właśnie jest, cięty język idzie u niej w parze z dobrocią. Ta jej lekka „kolczastość” wynikała także pewnie po części z długiego życia w samotności i lęku przed kolejnymi latami spędzonymi tylko w swoim własnym towarzystwie. Bez dwóch zdań, Petronela skradła moje serce i mnie oczarowała.  

Kordel urzeka czymś jeszcze. Klimat „Anioła...” jest pełen magii. I nie ma w tym stwierdzeniu ani odrobiny przesady. W dzisiejszych czasach, gdy pierwsze bombki, choinki itp. pojawiają się na każdym kroku zaraz po Wszystkich Świętych, oczekiwanie na Boże Narodzenie straciło dużo ze swego blasku, spowszedniało (a może moje uczucia sprowadzają się do sentymentu za dzieciństwem, wtedy inaczej przeżywałam święta i dni je poprzedzające). Pisarka mi to przywróciła. Nie wiem, jak to zrobiła, bo chyba nie jest łatwo pisać o świętach, żeby obyło się bez nadmiaru słodyczy, a tym samym żeby nie zbliżyć się do kiczu. U Kordel wszystko jest tak piękne, że jedyne, co może się w człowieku zrodzić, to tęsknota i pragnienia, by tegoroczne święta spędzone w naszych rodzinach były właśnie tak bajkowe, jak u bohaterów, by w naszych domach zatriumfowała prawdziwa miłość, radość i nadzieja.

Idealną scenerią do lektury „Anioła do wynajęcia” byłby śnieg za oknem, a w domu blask bijący od choinkowych lampek, ciepła herbata – może cynamonowa, jak u Gabrysi? – i puchaty kocyk, ale mogę zagwarantować, że i w listopadowy, deszczowy i ponury dzień poczujecie ten cudowny nastrój zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Magdalena Kordel stworzyła pełną ciepła opowieść, która rozgrzeje Wasze serca i ukoi myśli. Przeczytajcie, może w ten niezwykły czas i Wy spotkacie na swojej drodze anioła. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak.

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,20736,Aniol-do-wynajecia

21 komentarzy:

  1. Faktycznie teraz święta rzadko mają ten klimat co kiedyś... Nie wiem, czy wynika to z tego, że jesteśmy starsze, czy oddziałuje na to częsty brak śniegu w Wigilię, czy po prostu już nie jest tak fajnie? ;-) Twórczości Kordel jeszcze nie znam, ale może to najwyższy czas nadrobić zaległości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem, może to wszystko za wcześnie zaczyna się kręcić i nastawione jest tylko na sprzedaż? Wczoraj weszłam do marketu i na dzień dobry lampki na choince, 4 listopada...
      A co do autorki, to koniecznie musisz poznać jej książki, nie pożałujesz:)

      Usuń
  2. Myślę, że to przede wszystkim brak śniegu nie pozwala nam czuć klimatu... tak uroczego jak w Aniele. Książka jest boska! I mimo, że też uwielbiam Magdę w serii Malownicze z przeszłością jako drugim wątkiem to... ta powieść mnie kupiła i rozkochała :)

    P.S. Czy to Ciebie spotkałam wraz z Tomkiem na Czarnej Owcy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że tak, zwłaszcza że ostatnio Boże Narodzenie jest często prawdziwie wiosenne;)
      Nie, nie mnie.

      Usuń
    2. Dokładnie a 2 lata temu na Wielkanoc śnieg...
      Ustaliłyśmy u mnie, że się spotkałyśmy i myślałam, że tam... Kojarzysz gdzie w takim razie? :)

      Usuń
    3. Na pewno przy Prószyńskim, nie wiem, czy nie wtedy, kiedy książki miała podpisywać Grażyna Jeromin-Gałuszka:)

      Usuń
    4. To ja odpadam w zgadywaniu... tyle ludzi spotkałam, że już nie pamiętam gdzie :) Dobrze, że twarz zapamiętałam :)

      Usuń
    5. Najważniejsze, że w ogóle się spotkałyśmy:)

      Usuń
  3. Pokochałam te książkę już od pierwszych zdań i szczerze mówiąc przed świętami przeczytam sobie jeszcze raz, bo jest cudowna, klimatyczna. Aż chce się ubrać choinkę i piec pierniczki, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, gdyby tylko umiało się piec pierniczki;)

      Usuń
  4. Czyli na święta to lektura idealna. A wiesz, że ja już przed 1 listopada widziałam w Kauflandzie Mikołaje. Paranoja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ewidentnie kogoś porwało...

      Usuń
  5. Tę książkę planuje kupić sobie na święta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo magii Bożemu Narodzeniu daje właśnie śnieg..., książka tylko dopełni magię i pozwoli ją zatrzymać na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie będzie ona tak ulotna jak śnieg;)

      Usuń
  7. Niby obyczajówki nie są moim ulubionym gatunkiem, ale mam wrażenie, że polubiłabym twórczość Magdaleny Kordel, a ta powieść ma w sobie coś przyciągającego. Może po prostu potrzebuję takiej lektury przywracającej wiarę w ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia masz całkiem słuszne:)

      Usuń
  8. Zachęcona opiniami (np kochanego Bruchalka :)) zbieram wszystkie książki autorki, a żadnej jeszcze nie przeczytałam. Może wezmę sobie do serca Twoje słowa i zrobię sobie prezent na święta nabywając Anioła, ale teraz dla odmiany przeczytam? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie najlepsze, co możesz teraz zrobić;)

      Usuń
  9. To cudowna książka, właśnie jestem w trakcie czytania :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.