sobota, 1 października 2016

Agata Przybyłek "Nieszczęścia chodzą stadami"



Agata Przybyłek „Nieszczęścia chodzą stadami”, Czwarta Strona 2016, ISBN 978-83-7976-355-9, stron 376

Halina nie może poradzić sobie z tym, że jej dom znów zrobił się taki pusty. Iwonka z dzieciakami wyprowadziła się do swojego siedliska, a została tylko ona, Henryk i Michalina. Henryk, nie mogąc patrzeć na narastającą depresję żony, podsuwa kobiecie informację o przyjeździe z Londynu jej chrześnicy, Marty. Początkowa radość Halinki szybko ustępuje, gdy okazuje się, że Marta oprócz kilkuletniej córki, Marysi, ma jeszcze synka, trzymiesięcznego Krzysia. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że chłopczyk jest czarnoskóry. Starsza pani robi wszystko, by nie dowiedział się o tym żaden mieszkaniec Sosenek. Postanawia też zniechęcić Martę do dalszego pobytu w jej domu, a metody wybiera ciut oryginalne, np. co wieczór wyłączając prąd lub serwując na kolację chleb z masłem. Marta musi jednak zmierzyć się z poważniejszymi problemami, czyli wspomnieniami z przeszłości, która wcale nie jest zamkniętym raz na zawsze rozdziałem.

Brawo ja. Właśnie wyszłam na prostą, jeśli chodzi o znajomość książek Agaty Przybyłek. Po „Bez Ciebie” i „Takie rzeczy tylko z mężem” nadrobiłam serię o Sosenkach, zaczynając od pierwszego tomu, „Nie zmienił się tylko blond”, poprzez trzecią, „Grzechu warta” – bo kto powiedział, że trzeba czytać po kolei – aż po niniejszą część drugą. I od razu dodam, że upieranie się na przeczytanie „Nieszczęścia chodzą stadami” miało swój sens, gdyż z całego cyklu to właśnie ten tom najbardziej przypadł mi do gustu.

Wydane w „Serii z babeczką” „Nieszczęścia...” miały być komedią i oczywiście do pewnego stopnia nią są. Ale jednocześnie, przynajmniej moim zdaniem, ta część najbardziej ze wszystkich skręciła w kierunku dobrej obyczajówki. Ujmijmy to tak: warstwę humorystyczną zapewnia Halinka i jej pomysły czasami z piekła rodem, natomiast postać Marty i wszystkie doświadczenia, jakie zafundowała jej autorka, to już coś głębszego. Nie wiem, jak to dokładnie wyrazić; Marta jest bohaterką najmocniej zarysowaną psychologicznie ze wszystkich, jakie pojawiły się na kartach powieści z Sosenkami w tle. Jest młoda, ale sporo już przeżyła, a trudne doświadczenia z dzieciństwa przełożyły się na wybory, jakich dokonywała. Zaburzone poczucie bezpieczeństwa zaowocowało ciągłym poszukiwaniem stabilizacji, ale bez możliwości jej osiągnięcia, a brak męskiego wzorca sprawił, że ze wszystkich mężczyzn ona wybierała tych najmniej odpowiednich. Z wszystkim tym będzie musiała się skonfrontować właśnie w rodzinnej wsi, bo już chyba czas najwyższy odnaleźć spokój i zapewnić go dzieciom.

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w książkach Przybyłek, jest lekkość jej pióra. Jej fabuły po prostu dobrze się czyta, nawet jeśli miejscami wcale nie pisze ona o sytuacjach radosnych i kolorowych (nie wspominając o całokształcie „Bez Ciebie”). Podoba mi się to, jak wciela się w różnych bohaterów, każdemu nadając rys indywidualny i pełnię wiarygodności: czy jest to mała Marysia, szalona Halinka czy czasem nienadążający za swoją połowicą Henryk.

Proza Agaty Przybyłek to garść dobrego humoru, a czasem również szczypta refleksji, czyli bardzo smakowita rozrywka. „Nieszczęścia chodzą stadami”, jak i pozostałe utwory młodej autorki, znakomicie sprawdzą się w jesienne dni pozbawione słońca – znajdziecie je właśnie na kartach książek Agaty Przybyłek.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 

http://czwartastrona.pl/


10 komentarzy:

  1. Książkę leży na półce i czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie ta lekkość pióra mnie bardzo ciągnie do książek autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to ich największa zaleta:)

      Usuń
  3. Oooj chyba jednak podziękuję. Za każdym razem, gdy akcja dzieje się w Polsce - wiem, że po książkę nie sięgnę. To dziwne, ale zniechęca mnie to do czytania takiego typu lektur.
    pozdrawiam i serdecznie zapraszam
    [http://polecam-goodbook.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy zupełnie odmienne upodobania.

      Usuń
  4. Powiem tak: kieeeeeeeeeeeedyś. ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.