wtorek, 10 stycznia 2017

Remigiusz Mróz "Behawiorysta"

Remigiusz Mróz „Behawiorysta”, Filia 2016, ISBN 978-83-8075-16-6, stron 496

Beata Drejer jest szefową wydziału śledczego prokuratury opolskiej. Wszyscy mówią o niej jako o wychowance byłego już prokuratora, Gerarda Edlinga, który specjalizuje się w komunikacji niewerbalnej. Jedną sprawą przekreślił swoją karierę; w policji też spalił za sobą wszystkie mosty. Ale to właśnie do niego udaje się Beata, nawet jeśli robi to trochę wbrew sobie, gdy tajemniczy zamachowiec bierze zakładników w jednym z przedszkoli. Nie wiadomo, jaki ma cel, bo nie żąda ani okupu, ani niczego innego, za to szybko okazuje się, że to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami placówki, jest transmitowane na żywo w internecie. Beata liczy, że Gerard będzie umiał powiedzieć coś więcej o sprawcy. Nie wiedzą jeszcze, że biorą już udział w niecodziennej rozgrywce...

„Behawiorysta” to trzecia książka Remigiusza Mroza z zeszłego roku, która nie należy do żadnego cyklu. „W cieniu prawa” i „Świt, który nie nadejdzie” to klimaty historyczne, natomiast „Behawiorysta” to już współczesność w najczystszej postaci. Jest to jednocześnie chyba najbardziej drastyczna, brutalna i makabryczna powieść, jaka wyszła spod ręki autora. Nie będę ukrywać, że były momenty, kiedy myślałam, że nie dam rady przez nie przebrnąć. Skala okrucieństwa Kompozytora, jak zostanie nazwany główny bohater – ten zły główny bohater – przerastała moje możliwości. Ja wiem, że ogólnie jestem bardzo miękka i mało odporna na wszelkie obrazy czy wizje przemocy, ale myślę, że nawet kogoś wyjątkowo gruboskórnego „ruszyłoby” to, co funduje Mróz na kartach tej książki. Gdyby to był film, to nie wiem, czy obejrzałabym go do końca, a już na pewno większą część musiałabym przesiedzieć z zamkniętymi oczami...

„Behawiorysta” epatuje przemocą, więc nie jest to fabuła dla ludzi o słabych nerwach, ale jednocześnie to nie ona powinna wysuwać się na pierwszy plan. Ważniejsze są implikacje tego, co robił Kompozytor. Żyjemy w czasach, kiedy w Internecie można znaleźć wszystko, a szybkość przekazu jest prawie że natychmiastowa. Wcale nie jest nierealną wizja, że jakiś psychopata zamieszcza w sieci relację z dokonywanej przez siebie zbrodni. I tu pojawia się pierwsze pytanie: ilu z nas zdecydowałoby się takie coś obejrzeć? Biorąc pod uwagę, że każda zbrodnia czy tragedia, jakiś wypadek, przyciągają gapiów, myślę, że znalazłoby się wielu, którzy nawet z pewną fascynacją zasiedliby przez monitorem. Kolejne pytania zrodziłyby się, gdyby zbrodniarz dawał swoim widzom jakieś możliwości wyboru: jest więcej osób, ginie ta i ta, w sposób taki a taki. Pisarz nawiązuje tutaj do tzw. dylematu wagonika (lub zwrotnicy), czyli sytuacji, w której można uratować jedną lub kilka osób, ale kosztem innych. Inspiracja przerodziła się w opowieść, po której trudno zasnąć i która zostaje gdzieś tam w myślach, bo trudno nie zastanawiać się, co by się wybrało, gdyby stanęłoby się przed taką perspektywą, jaką stwarzał Kompozytor.

Behawiorysta i Kompozytor. Ścigający i ścigany. Dwóch mężczyzn o niebywałej inteligencji, którzy ustawili się po przeciwnej stronie barykady. Talentu do tworzenia wyrazistych postaci nigdy pisarzowi nie odmawiałam i nic się w tym względzie nie zmieniło. Rozgrywający „Koncerty krwi” ma wszystkie cechy, jakie powinien mieć powieściowy psychopata, natomiast Gerard Edling również jest dosyć charakterystyczny. To wprawdzie nie bohater sam w sobie, jak Wiktor Forst czy Joanna Chyłka, ale mężczyzna, który ma swoje emblematy. To, rzecz jasna, specjalność, którą się zajmuje; słabość do polskich win i jasnych garniturów oraz skrupulatne przestrzeganie zasad savoir-vivre, zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji.

„Behawiorystą” Remigiusz Mróz udowadnia, że thrillery i kryminały to naprawdę jego bajka. Choć wielokrotnie pokazał już, na co go stać, to tym razem przeszedł samego siebie. Książka pod szyldem Filii to najmocniejsza rzecz, jaką napisał, przynajmniej moim zdaniem; nie tylko dlatego, że tutaj naprawdę krew leje się strumieniami, ale też dlatego, że jeszcze nigdy nie kazał tak bardzo zastanawiać się nad kwestami tego, co moralne i etyczne; stawiać pytań, na które nie ma dobrych odpowiedzi.   

18 komentarzy:

  1. Powtórzę się, do strony trzysta ileś tam, byłam pewna, że to najlepsza jego powieść, żadna mnie tak nie wciągnęła i żadnej tak dobrze mi się nie czytało, a później zrobił co zrobił i po prostu oklapłam, byłam wściekła, nie na książkę a na to, że autor znowu zagrał zgraną kartą. Summa summarum mam bardzo ambiwalentne uczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ja się trochę zastanawiam, dlaczego Ty mu ciągle jeszcze dajesz szansę;)

      Usuń
    2. Nie jest jedynym facetem, w przypadku którego, wciąż zadaję sobie to pytanie ;) :P

      a poważnie, próbuję ogarnąć ten fenomen, to raz, a dwa, że w przypadku Behawiorysty naprawdę byłam bliska satysfakcji ;)

      Usuń
    3. Szkoda, że jednak nie wyszło.

      Usuń
  2. Powieść intrygująca, a dylematy moralne, jakie autor przedstawia, na długo zapadają w pamięć. Szkoda faktycznie, że znów wykorzystał motyw z wcześniejszej serii. Mimo wszystko Mroza lubię i wielbie wszystko to, co przeczytałam jego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem raczej bezkrytyczna wobec jego książek;) I dobrze mi z tym.

      Usuń
  3. Uczestniczyła w czytaniu Kasiek, no i już myślałam, że słynny autor może i do mnie w końcu przemówi, minęła 300 któraś strona, Kasiek oklapła, ja razem z nią :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa, co tam Mróz znowu nawymyślał :) Po książkach Chrisa Cartera chyba już mało co mnie rusza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam i nie wiem, czy w takim razie chcę poznać;)

      Usuń
  5. Czasami ciężko mi uwierzyć, że Mróz wciąż potrafi tak pozytywnie zaskakiwać i przechodzić samego siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spróbujesz, się nie przekonasz;)

      Usuń
  6. Właśnie kończę i jestem pod mega wrażeniem,

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już w kilku recenzjach, że książka jest pełna przemocy. Egz. mam, ale chyba poczekam na pozostałe części, co biorąc pod uwagę tempo pisania autora, nie powinno długo trwać :) O ile się nie mylę, to ma być trylogia...
    Nie lubię mieć tylko 1. tomu, bo gdy książka przypadnie mi do gustu, złość mnie ogarnia, gdy nie ma pozostałych części.
    Co do Mroza mamy podobny gust, więc zdaję się na Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co mnie się obiło o uszy, to zamknięta całość, nie trylogia, więc chyba możesz już czytać;)
      Dzięki za zaufanie;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.