wtorek, 24 stycznia 2017

Magdalena Majcher "Stan nie!błogosławiony"



Magdalena Majcher „Stan nie!błogosławiony”, Pascal 2017, ISBN 978-83-7642-885-7, stron 384

Życie Poli nie mogłoby układać się lepiej. Jest szczęśliwą mężatką, a związek z Jakubem niezmiennie kwitnie. Robi to, co lubi, czyli pisze, głównie artykuły, ale przymierza się też do zakończenia swojej pierwszej powieści. Cieniem kładzie się jedynie toksyczna relacja z matką, dla której wszystko, co robi córka, nie jest dość dobre; ale za to pełnię akceptacji kobieta znajduje u babci męża, która go wychowywała po wypadku jego rodziców – starsza pani zawsze wie, jak wesprzeć żonę wnuka. Markowscy nie myślą jeszcze o dziecku, gdy los stawia ich przed faktem dokonanym: Pola jest w ciąży, a pierwsze badania wskazują, że dziecko może mieć zespół Downa. Przed Polą i Jakubem trudne chwile – czy miłość, która ich łączy, pomoże im je przetrwać?

Magdalena Majcher do tej pory była dla mnie koleżanką „po fachu”, czyli autorką bloga i recenzentką książek. W zeszłym roku zadebiutowała powieścią „Jeden wieczór w Paradise”, na którą, przyznaję to od razu zupełnie szczerze, jakoś nie miałam ochoty (choć lubię debiuty), gdyż opis zasugerował mi obyczajówkę, jakich wiele na rynku. Z drugą było już inaczej; poruszony w niej temat bardziej mnie zaintrygował, postanowiłam więc zaryzykować. A kto ryzykuje, ten, czasem, ma. Ja mam za sobą powieść na całkiem przyzwoitym poziomie, którą czytało mi się z zaskakującą przyjemnością.

Największym atutem „Stanu...” jest dla mnie to, że mamy tutaj samo życie. Bohaterka zbliża się do trzydziestki, realizuje się na polu zawodowym, małżeństwo jest dla niej źródłem radości i spełnienia, a macierzyństwo na razie odkłada w czasie. Ale że los jest przewrotny i lubi zaskakiwać, tak i Pola początkowo przeżywa szok, gdy widzi na teście ciążowym dwie kreski. Nie dość, że według niej to niewłaściwy moment, to jeszcze ta wiadomość: dziecko może mieć wady genetyczne. Autorka poruszyła w powieści nie tylko motyw samych dziewięciu miesięcy oczekiwania na dziecko (a że sama ma ich dwoje i opierała się na własnych doświadczeniach, to absolutnie nie ma się tutaj do czego przyczepić), ale przede wszystkim oczekiwania na dziecko, które może być chore i wszystkiego, co z tym związane. Diagnostyka prenatalna, kwestia decyzji: zrobić badanie, które jest inwazyjne i niesie za sobą ryzyko poronienia, czy może tylko czekać i jak najlepiej przygotować się na narodziny potomka z wadą genetyczną – o tym pisze Majcher na przykładzie Poli i Jakuba. Pod tym względem fabuła na pewno nie jest łatwa, bo wręcz fizycznie czuje się stres, jaki stał się udziałem postaci; dodatkowo jeszcze nie-matkom autorka każe się zastanowić, co same by zrobiły na miejscu Poli (choć oczywiście żadna nie zakłada, że będzie musiała przez coś takiego przechodzić).

Oprócz Poli i jej męża, „Stan...” ma jeszcze dwie postaci, które zbudowano na zasadzie kontrastu. I jakkolwiek chyba nigdy nawet o postaci z książki nie da się powiedzieć, że jest czarna albo biała, tak babcia Aniela i Bożena, matka Markowskiej, takie właśnie dla mnie są. Tą czarną jest Bożena, bohaterka z rodzaju tych, które sprawiają, że zawsze trafia mnie szlag. Obłuda, hipokryzja, podwójna moralność, bo z jednej strony krzywdzi innych, najbliższych przecież, a z drugiej jest pobożną, przykładną katoliczką – uff, chyba nie muszę opisywać dalej, już samo to wystarczy, by wyobrazić sobie tę postać i wizja ta będzie czymś w rodzaju koszmaru...

„Stan nie!błogosławiony” na pewno nie jest powieścią szczególnie odkrywczą czy nowatorską, ale ma tę zaletę, że jest bardzo dobrze napisana. Magdalena Majcher dysponuje solidnym warsztatem i ma ten dar, że potrafi pisać z lekkością i naturalnym wdziękiem. Mam nadzieję, że będzie się rozwijać i kiedyś zaskoczy czymś nieszablonowym, niestereotypowym. Wydaje mi się, że ją na to stać, że ma ku temu warunki.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal. 

http://pascal.pl/

15 komentarzy:

  1. Na mnie ta powieść zrobiła duże wrażenie. Bardzo gorąco kibicuję Magdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam powieści poruszające trudne życiowe tematy, więc mam przeogromną ochotę na tę lekturę. Tym bardziej, że jestem mamą i sama wiem, jakim stresem były dla mnie badania prenatalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poczujesz napięcie zawarte w fabule jeszcze mocniej.

      Usuń
  3. Ja znowu wyję na ignorantkę, albo bezduszną istotę, ale tematyka ciąży jest mi bardzo obca, niespecjalnie wczuwam się w rozterki kobiet oczekujących i sobie po prostu odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zaraz ignorantkę, przecież nigdzie nie napisali, że każdy musi się interesować taką tematyką;)

      Usuń
  4. Książka może okazać się bardzo interesująca, bliska sercom wielu kobiet. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej książki. Rozejrzę się za nią. Zapraszam do mnie na konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawał dobrze napisanej prozy. Ja osobiście jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi wrażenie właśnie dlatego, że jest tak dobrze napisana.

      Usuń
  7. Zapowiada się ciekawa obyczajowa powieść. Kwestie trudnego rodzicielstwa zawsze budzą emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie sposób przejść obok nich obojętnie.

      Usuń
  8. Bardzo podobała mi się ta książka. Z niecierpliwością czekam na kolejne tej autorki😊

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.