sobota, 13 grudnia 2014

Piotr Adamczyk "Dom tęsknot"



Piotr Adamczyk „Dom tęsknot”, Agora 2014, ISBN 978-83-268-1352-8, stron 512

Zakończenie wojny dla Niemców mieszkających we Wrocławiu było szokiem. Na gwałt opuszczali swoje domy, zostawiając, bywało i tak, cały swój dorobek. Choć często uciekali w panice, to i tak wielu z nich było przekonanych, że to tylko na chwilę, że sytuacja się uspokoi i po pewnym czasie będą mogli wrócić do siebie. Z takiego też założenia wychodziła matka małego Piotrusia, kobieta „poniemiecka”, jak sam o niej później mówił. W historię jego rodziny wpisane było osadnictwo; najpierw urodzona pod Berlinem babka trafiła w środowisko opolskich Ślązaków; potem ojciec, strzelec z wojennej partyzantki, przyjechał do Wrocławia, by znaleźć się w straży przemysłowej zakładu energetycznego. Matka należała do średniego personelu medycznego, ukończyła nawet kurs chirurga polowego, więc z uwagi na posiadane kompetencje została po wojnie w szpitalu. To tam, na sali operacyjnej, poznała swojego przyszłego męża. 

Kobieta, wybierając sobie i zakładanej rodzinie dom, sama siebie ustanowiła strażniczką dobytku pozostawionego w mieszkaniu w kamienicy, która przed wojną należała do Richarda Freytaga. Mężczyzna był krewnym pisarza cieszącego się olbrzymią sławą w dziewiętnastowiecznych Niemczech. Rodzicielka Piotrka nie pozwalała niczego ruszać ani zmieniać, bo przecież Freytagowie wrócą, a wtedy zobaczą, jakie mieli szczęście, że to właśnie oni zaopiekowali się ich mieszkaniem. I tak cała rodzina żyła w cudzych dekoracjach, by któregoś dnia doświadczyć czegoś niewyobrażalnego: mieszkanie trzeba było podzielić, bo nowo powstały lokal miał zająć przodownik pracy z żoną i córką. Mały Piotrek od pierwszego wejrzenia zakochuje się w Laurce i wie, że jako dorosły Piotr ożeni się ze swoją wybranką. Ale na razie przed nimi całe dzieciństwo i młodość. A w ich kamienicy nie sposób się nudzić, zwłaszcza gdy mniejsza i większa, pełna coraz częściej uświadamianych sobie  przez dojrzewającego chłopaka paradoksów, Historia stale każe o sobie pamiętać...

Są takie książki, które zasługują na wyjątkową recenzję. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy te same książki wywołują naszą bezradność? – bo mamy wrażenie, że co byśmy nie napisali, to będzie za mało, za słabo, za powierzchownie; że emocje towarzyszące lekturze nie dają się przełożyć na słowa? Tym bardziej że autor takich książek jest tego słowa mistrzem i chciałoby się napisać równie pięknie? Jak wyrazić wdzięczność za fantastyczną historią kipiącą od uczuć, by nie popaść w przesadę i egzaltację? Kilka dni po przewróceniu ostatniej strony, nadal tkwię w „Domu tęsknot” Piotra Adamczyka i zadaję sobie te pytania. I jestem absolutnie przekonana, że zostanę tam na dłużej, a po czasie do niego wrócę. 

Piotr Adamczyk, dziennikarz i autor świetnej powieści „Pożądanie mieszka w szafie”, swoją drugą książką potwierdza, że ma talent wyjątkowej jakości. Pozwala mu on na dwie rzeczy. Po pierwsze, na genialną kreację postaci i zdarzeń. A u ich źródła bez wątpienia jest sam pomysł na rozwój fabuły. Przyciąga ona jak magnes i nie daje od siebie odpocząć, ba, wcale się tego nie chce, a wręcz chciałoby się więcej i więcej, więcej słów, więcej stron i dłuższej przyjemności z lektury. Intrygujące i zmuszające do refleksji jest samo życie rodziny Piotrka, rodziców i siostry zwanej czule Tyranią, którzy chodzą po śladach poprzednich mieszkańców, a ci towarzyszą im zawsze, śledząc choćby każdy ich krok z wiszących na ścianach portretów. A jeśli mieszkańcom kamienicy dołożyć jeszcze jednego „towarzysza” - momenty przełomowe w dziejach kraju - otrzymujemy tętniący kolorami i emocjami kolaż oraz swoistą sagę – z tym że widzimy byt nie tylko jednej rodziny na przestrzeni lat, ale byt całej kamienicy.

Drugą kwestią, równorzędną wobec pierwszej, jest styl Piotra Adamczyka. Powinnam teraz stwierdzić, uciekając się do kolokwializmu: ależ ten facet pięknie pisze! Jestem całkowicie zauroczona tym, jak dobiera słowa, jak komponuje zdania, by nabierały niezwykłej melodii, nawet gdy rzecz traktuje akurat o codziennych, najzwyczajniejszych rzeczach; jakich używa porównań, które świadczą o potędze jego bogatej wyobraźni. Mogłabym napisać, że ten język jest poetycki, ale to nawet nie o to chodzi, bo poezja bywa czasem piękna, ale niezrozumiała; u Adamczyka jest i pięknie, i zrozumiale, i do tego pozostaje się z wrażeniem obcowania z prozą wybitnie smakowitą, jedyną w swoim rodzaju i niepowtarzalną. A co bym jeszcze nie napisała, to i tak nie odda to klimatu tej książki, ją trzeba poczuć samemu, każdym zmysłem.

Są takie książki, przy których obiecuję sobie, że przeczytam je drugi raz, choć zazwyczaj brakuje mi na to czasu. Ale z „Domem tęsknot” będzie inaczej, zapewniam sama siebie solennie, ponieważ się w nim zakochałam. I chcę do niego powracać, by jeszcze raz i jeszcze poczuć jego czar i magię. Pierwszy raz był na poznanie historii, drugi pozwoli na powolne delektowanie się każdym słowem. I z jednej strony bardzo bym już chciała przeczytać kolejną powieść autora, ale z drugiej wiem, że trzeba trochę czasu, żeby mogła powstać taka perełka – one nie rodzą się ot, tak sobie. Poczekam więc cierpliwie.   

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”. 

16 komentarzy:

  1. Przyznam Ci się, że książkę mam od kilku tygodni i przekładam jaz kupki na kupkę, odkładam. Jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Jestem bardzo mile zaskoczona Twoją recenzją. Przekonała mnie ona do przełożenia Domu.. na szczyt kupki do czytania na już:) nie przypuszczałam, że to aż traka dobra pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobiłaś, że przełożyłaś "Dom..." na tę kupkę, baardzo dobrze;)
      Po "Pożądaniu..." wiedziałam, czego się spodziewać po autorze - że będzie świetnie - ale i tak przeszedł moje najśmielsze oczekiwania:)

      Usuń
  2. Skoro zakochałaś się w tej książce, to faktycznie musi być niezwykła. Ja w każdym razie jestem nią zainteresowana, dlatego też postaram się w miarę szybko ją zdobyć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się to uda i że "Dom..." zachwyci Cię równie mocno, jak mnie:)

      Usuń
    2. Niebawem się o tym przekonam :)

      Usuń
  3. Widać,że książka naprawdę podbiła Twoje serce, wiem jak to jest kiedy się chce napisać co nas poruszyło, a żadne słowa nie przekażą tego co czujemy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie okropne - nie móc się wysłowić, gdy taka wyjątkowa książka się trafiła, do której tak bardzo chciałoby się zachęcić:)

      Usuń
  4. dziękuję serdecznie! Ale na aż tyle dobrych słów nie zasłużyłem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym stwierdzeniem;)

      Usuń
  5. Ależ Ci zazdroszczę przeczytania tej książki. Ze względu na kiepską organizację na targach w Łodzi, nie spotkałam się z autorem i nie kupiłam jego książki. Ale po Nowym Roku na pewno nadrobię zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś szczęściarą, że masz taką możliwość;)

      Usuń
  6. Kurczę.. teraz strasznie żałuję, że nie spotkałam się z autorem na Targach we Wrocławiu.. Był taki ścisk i mnóstwo innych autorów dookoła, że nie zdążyłam dotrzeć do Adamczyka chociaż miałam go na liście.. A szkoda;/ Ale następnym razem już nie odpuszczę !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samej możliwości spotkania zazdroszczę;)

      Usuń
  7. Ach, już zacieram rączki! ;-) "Pożądanie mieszka w szafie" podbiło moje serce, więc podejrzewam, że z "Domem tęsknot" będzie jeszcze lepiej!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.