czwartek, 9 lutego 2017

Katrina Kittle "Dobroć nieznajomych"



Katrina Kittle „Dobroć nieznajomych”, Prószyński i S-ka 2017, ISBN 978-83-8097-060-1, stron 512

Zmarły dwa lata temu mąż Sarah Laden, Roy, na pewno byłby dumny z tego, na jakiego dojrzałego, młodego mężczyznę wyrasta ich straszy syn, Nate. To właśnie on w obliczu tragedii, jaka spotkała ich sąsiada, syna ludzi, których Sarah miała za swoich naprawdę bliskich znajomych, proponuje, by Jordan zamieszkał z nimi. Sarah początkowo się waha, ponieważ sami tyle co otrząsnęli się jakoś po stracie męża i ojca, więc nie wie, jak udźwigną kolejny ciężar, ale równie dobrze wie, że Jordan przeszedł w swoim krótkim życiu tyle złego, nie że można skazywać go na tułaczkę po obcych ludziach. Sarah nie może uwierzyć, że Courtney, matka chłopca, kobieta, którą miała za najbliższą przyjaciółkę, która wyciągnęła ją z depresji, mogła być takim potworem, by nie tylko pozwalać na molestowanie własnego syna, ale także samej brać w nim udział. Rodzina Ladenów będzie musiała zweryfikować wszystko to, w co do tej pory wierzyła i spróbować zaleczyć rany, jakie zadano Jordanowi.

W zasadzie nie wiem, dlaczego chciałam przeczytać tę książkę. Zazwyczaj jak ognia unikam powieści, w których pojawia się przemoc wobec dzieci, a już gdy mamy wątek molestowania seksualnego, tym bardziej jestem na nie, bo zwyczajnie nie daję rady, po prostu nie ogarniam, jak można krzywdzić bezbronne dzieci. Może zdecydowało to, że powieść amerykańskiej autorki ukazała się w serii „Kobiety to czytają!”,  a te do niej należące, które miałam okazję poznać, zawsze stały na wysokim poziomie. I może znaczenie miał również fakt, że czułam potrzebę przeczytania czegoś w stylu Diane Chamberlain, a nie wiedzieć czemu założyłam, że ta właśnie taka będzie. I w tym względzie absolutnie się nie pomyliłam – Katrina Kittle pisze podobnie do Chamberlain, zarówno pod względem formy (narracja z punktu widzenia kilku bohaterów, początek sięgający w przyszłość, by potem wrócić do wydarzeń z przeszłości), jak i emocji, które potrafi wzbudzić.

„Dobroć nieznajomych”, wbrew pozornie sympatycznemu tytułowi, jest lekturą wyjątkowo trudną. Ja dosłownie odchorowałam ją fizycznie, przez cały czas w trakcie czytania bolał mnie żołądek. Tak właśnie reaguję na opisy przemocy. Katrina Kittle postawiła także na najmocniejszy kaliber (jeśli można tak powiedzieć) i jej skrzywdzony bohater jest wykorzystywany przez własnych rodziców. Autorka w niezwykły sposób – myślę, że bardzo wnikliwy, a przez to wiarygodny – pokazała wszystko to, co dzieje się w głowie i duszy takiego dziecka; dziecka, które zupełnie rozumie, dlaczego mama i tata robią mu te wszystkie rzeczy, a które jednocześnie nadal ich kocha i będzie zaprzeczać, bronić ich, byle tylko ich nie stracić. Jordan Kendrick ojca boi się panicznie i to jego uważa za sprawcę całego zła; bardzo długo będzie przekonany, że matka krzywdziła go dlatego, że on ją do tego zmuszał, że sama tego nie chciała. Żyje przeświadczeniem, że wszystko będzie inaczej, jeśli będą tylko we dwójkę, jeśli Mark zniknie z ich życia. Współczucie i żal, jakie rodzą się w czytelniku pod wpływem narracji Jordana, są obezwładniające... Nigdy nie zrozumiem, jak można zafundować własnemu potomstwu traumę na całe życie.

Równie istotnym wątkiem fabuły jest fakt, że to zło dokonuje się w rodzinie, której nikt by o nie podejrzewał. Courtney i Mark zbudowali piękną fasadę miłych, ciepłych ludzi, którzy kochają dzieci. Dopiero po wyjściu wszystkiego na jaw, rodzina Sarah uświadamia sobie, ile niewerbalnych sygnałów, wysyłanych także przez samego chłopca, zignorowali; zresztą nie tylko oni. Wszyscy zarzucają sobie, że nie domyślili się, nie zauważyli, nie zadali jakiegoś kluczowego pytania. Wydaje mi się, że nie tylko postaci z książki, ale i większość z nas jest przekonana, że potrafiłaby rozpoznać pedofila na pierwszy rzut oka. Tymczasem właśnie nie; tutaj mamy do czynienia z osobami, które cieszyły się powszechnym szacunkiem w społeczności, w której funkcjonowały; wszyscy mieli Kendricków za miłych, uczynnych, poza wszelkimi podejrzeniami. Szczególnie nie radzi sobie z tym Sarah, gdy pomyśli, jak bardzo ufała Courtney. Jak pogodzić obraz troskliwej przyjaciółki przywracającej do życia po odejściu męża z psychopatką organizującą schadzki dorosłych ludzi z własnym dzieckiem? Sarah boli też to, jak fakt, że niczego nie zauważyła, świadczy o niej samej? Czy oznacza on, że sama jest złą matką, która nie potrafi zapewnić synom bezpieczeństwa, skoro zupełnie nie zna się na ludziach?

„Dobroć nieznajomych” jest zarazem i straszna, i wspaniała. Straszna, bo przedstawia niewyobrażalny koszmar, jaki nigdy nie powinien spotkać żadnego dziecka, a zarazem świetna, bo jest spójna i wiarygodna, a przez to wcale nie ma się wrażenia, że obcuje się tylko z powieścią, ale raczej z prawdziwym życiem. Na pewno jeszcze długo nie będę mogła się otrząsnąć po książce Katriny Kittle, bo jakoś czuję się... brudna, ale sądzę, że warto ten utwór przeczytać, także ku przestrodze. Ale teraz muszę sięgnąć po coś wesołego i najlepiej nie tak wyczerpującego emocjonalnie.    

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

http://www.proszynski.pl/

18 komentarzy:

  1. Jej, jeśli te opisy wywołują tyle emocji u Ciebie to u mnie będzie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, nie da się zachować dystansu...

      Usuń
  2. Z jednej strony chciałabym przeczytać... Z drugiej - przeraża mnie ten temat. Do tej pory pamiętam "Skrzywdzoną" Cathy Glass i nie wiem, czy mam ochotę na powrót do tamtych emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szybko sobie podobnej traumy nie zafunduję.

      Usuń
  3. Ojej, w Twojej recenzji jest tak wiele emocji, że aż boję się wyobrazić, co dzieje się w samej książce. Chyba nie dałbym rady tego przeczytać..:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę Cię za bardzo namawiać, bo to naprawdę trzeba czuć się gotowym na taką lekturę.

      Usuń
  4. Książkę przeczytam an pewno, bo czeka na moim czytniku. Często sięgam po lektury o takiej tematyce, chociaż przerażają mnie za każdym razem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty twardziel jesteś, ja szybko po podobną nie sięgnę.

      Usuń
  5. Przemoc wobec dzieci to zdecydownie temat nie na moje nerwy, jednak kusi mnie ta książka. Dziś po raz drugi o niej czytam, u Ciebie jest równie przekonująco jak w Przeglądzie Czytelniczym. I co mam teraz zrobić? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytać, skoro ja dałam radę, to Ty też dasz:)

      Usuń
  6. Zdecydowanie chcę poznać tę książkę. Kusisz i to skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a teoretycznie to nie była moja "bajka";)

      Usuń
  7. przez Twoją zajawkę na fejsie, już mam ebooka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę Cię miała na sumieniu, jak Ci nie przypadnie do gustu;)

      Usuń
  8. Czytam kolejną pozytywną opinię o tej powieści. Na pewno niełatwa to lektura, ale mam ochotę się z nią zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest naprawdę znakomicie napisana książka. I dlatego wywołuje tyle odczuć.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.