wtorek, 20 czerwca 2017

Karolina Wilczyńska "Życie jak malowane"



Karolina Wilczyńska „Życie jak malowane”, Czwarta Strona 2017, ISBN 978-83-7976-694-9, stron 320

Stacja Jagodno, wspólny projekt Tamary, Marzeny i innych mieszkanek podkieleckich miejscowości, nabiera wreszcie konkretnych kształtów. Tamara rozmyśla, jak pozyskiwać nowych klientów i jak rozreklamować dworek, w którym ostatnie poprawki miały być na głowie Marzeny. Ta jednak musi zająć się chorą matką i ojcem, którego załamuje nagłe niedomaganie żony. Poleca więc do pracy Elizę, ale kobieta na pierwszym spotkaniu nie przypada Tamarze do gustu. Sokołowska nie wiem, że za Elizą traumatyczne przeżycia, które odpychają ją od męża i synka – Antoś z kolei jest przekonany, że starsza pani, mieszkanka dworku, to dobra wróżka, która może pomóc mamie. Małgorzata, dzięki podpowiedzi Kacpra, zastanawia się nad założeniem stowarzyszenia, a Jadwiga wreszcie zaczyna patrzeć z wiarą w przyszłość. Jakie plany ma los wobec tych bliskich sobie kobiet?

Gdy ukazało się „Serce z bibuły”, ostatni w zamierzeniu tom cyklu „Stacja Jagodno”, z jednej strony żal mi było rozstawać się z bohaterkami, jakie powstały dzięki bogatej wyobraźni Karoliny Wilczyńskiej, ale z drugiej uznałam, że pisarka pięknie spięła wszystkie wątki, pozamykała je, zostawiając swoje postaci w najlepszym z możliwych momentów. Gdy pojawiła się informacja, że to jednak nie koniec, że autorka ciągle ma pomysły na tę serię i że powstanie następna część, uczucia miałam, szczerze mówiąc, trochę mieszane. Bałam się nieco, czy kolejna fabuła nie będzie miała posmaku odgrzewanych kotletów i czy Wilczyńska nie zamiesza zanadto w codzienności bohaterek, bo przecież skoro „Stacja Jagodno” jest cyklem wyjątkowo życiowym, bliskim rzeczywistości, to można było założyć, że autorka musi trochę pokomplikować, gdyż stworzenie samej sielanki pełnej słodyczy groziło ryzykiem niestrawności. W tym względzie się nie pomyliłam, „Życie jak malowane” wygląda właśnie jak paleta malarza, są strony kreślone jasnymi, ciepłymi barwami, ale i te, gdzie pojawiają się niepokojące, burzowe chmury. Czyli odrobinę Wilczyńska zamieszała.

W wydarzeniach, jakie tym razem pisarka wykreowała, nie ma może nic spektakularnego, ale kolejny już raz nie to jest chyba najważniejsze. Bo nawet jeśli pisarka prezentuje czystą prozę życia, to liczy się, jak to robi. Pisałam już o tym ostatnio i jak tak dalej pójdzie, to przy „Domu pełnym słońca”, zapowiadanej szóstej części, nie będę już miała co pisać. Wilczyńska nawet jeśli zsyła Tamarze i spółce kłody pod nogi, to zaraz daje im nadzieję i odrobinę wiary, którą czasem przynosi zwykła rozmowa z babcią Różą, która jest dobrym duchem tych powieści, jak nikt potrafi ukoić wszelkie smutki i rozwiać troski. Myślę, że właśnie tego oczekują wszystkie wielbicielki literatury obyczajowej: zapewnienia, że wszystko będzie dobrze, popartego doświadczeniem przekonania, że każda z nas zasługuje na szczęście i spokój, a one kiedyś nadejdą, nawet jeśli czasem jesteśmy w stanie, w którym bliżej nam do rozpaczy i skrajnego pesymizmu. A Karolina Wilczyńska potrafi to zapewnić. Ona maluje charaktery swoich bohaterek ciepłą, czułą kreską, spogląda na nie matczynym, troskliwym okiem, a dzięki temu ja sama, w trakcie lektury, mam wrażenie, że jestem dobrze zaopiekowana (jakkolwiek specyficznie by to nie brzmiało w odniesieniu do książki).

„Życie jak malowane” nie odbiega poziomem od pozostałych książek z serii „Stacja Jagodno”, ale w sumie po tej autorce właśnie tego należało się spodziewać. Na szczęście tę fabułę Karoliny Wilczyńskiej czyta się świetnie i tym bardziej cieszę się, bo właśnie dzięki temu nie pojawiła się ani razu myśl, że po co właściwie powstała ta część. Wierzę również, że „Dom pełen słońca” także da radę i nie wystąpi uczucie znużenia czy przesytu. A na razie zachęcam do ponownego spotkania z bohaterkami „Stacji Jagodno”. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 

http://czwartastrona.pl/

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tę serię. Jest w niej wiele wewnętrznego ciepła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to cecha charakterystyczna tego cyklu.

      Usuń
  2. Mam w planach, gdyż bardzo lubię całą serię Stacja Jagodno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To od Ciebie dowiedziałam się, że powstanie ta część;)

      Usuń
  3. Jeszcze jej nie czytałam, na szczęście ta seria jest w mej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym prędzej ją sobie wypożycz:)

      Usuń
  4. Jeszcze nie poznałam tej serii, ale mam na swojej liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerzuć ją wyżej na tej liście:)

      Usuń
  5. Nie przepadam za takim rozciąganiem serii. Jak dla mnie jest to już zamknięty cykl i z chęcią sięgnę po coś innego w wydaniu autorki. Jednak nie powiem, nieco mnie zainteresowałaś tym "zamieszaniem" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, dlatego mam obawy przed sięgnięciem po "Deniwelację" Mroza, dla mnie to też był zamknięty cykl.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.