piątek, 2 października 2015

Joanna Sykat "Jutro zaświeci słońce"



Joanna Sykat „Jutro zaświeci słońce”, Czwarta Strona 2015, ISBN 978-83-7976-325-2, str. 296

Matka. Jedna z pierwszych i najważniejszych osób w naszym życiu. Kobieta, która zapewnia miłość, czułość, troskę, opiekę i wyposaża we wszystkie umiejętności niezbędne dla późniejszego, dorosłego i samodzielnego bytu. Ale relacja matka-córka nie zawsze namalowana jest różową kredką. W przypadku Anity i jej rodzicielki należałoby raczej mówić o głębokiej czerni.

Choć Anita jest już od dawna dorosła, pępowiny nie odcięła nigdy. Jej matka nie nauczyła córki pewności siebie i wiary w to, że ze wszystkim sobie poradzi; wręcz przeciwnie, torpedowała każdy jej pomysł. Gdy Anita się wyprowadzała i wychodziła za mąż, usłyszała, że szybko wróci z podkulonym ogonem. Gdy wydała swoją pierwszą książkę, spełniając marzenie o zostaniu pisarką, i ten sukces matka jej zatruła, twierdząc niezmiennie, że tylko praca na etacie ma sens. Co musi się stać, by Anita przejrzała na oczy, by dotarło do niej, że ma prawo do własnego życia, bez wiszącego nad nią cienia jej matki?

Joanna Sykat jest autorką powieści obyczajowych, z których miałam okazję czytać dwie. W najnowszej książce podejmuje temat więzi, która choć może być jedną z najpiękniejszych w całej egzystencji człowieka, to bywa niekiedy również jedną z najtrudniejszych i najbardziej toksycznych. Jeśli chodzi o Anitę i jej matkę, to poziom toksyczności bije wszelkie rekordy, dochodząc do granic możliwości, czy nawet je przekraczając. A najgorsze w tym wszystkim jest to, jak bardzo życiowo to wszystko wygląda. Jestem, niestety, przekonana, że cała fabuła to nie tylko kwestia wyobraźni autorki, ale efekt znajomości oraz obserwacji rzeczywistości i relacji międzyludzkich. I pewnie szczęściarzami są ci z nas, którzy w swoim otoczeniu nie znajdują przykładów takiego chorego związku.    

Sykat pisze więc o sprawach życiowych, takich, które wzbudzają emocje. Sedno jej książki sprawdza się jednak nie tylko do tego, o czym napisała, ale to tego, JAK to napisała. A zrobiła to wyjątkowo obrazowo, w taki sposób, że obok opowieści Anity obojętnie przejść się nie da. Przyznaję, nie raz miałam ochotę rzucić książką przez pokój, a Anicie zwyczajnie przyłożyć, żeby się wreszcie opamiętała i nie niszczyła tego, co ma. To chyba najlepiej świadczy o sile oddziaływania tego utworu. W gruncie rzeczy nie wiem, co to o mnie mówi, ale jakoś nie potrafiłam bohaterce współczuć. Owszem, jej matka postępowała okropnie, ale na litość, Anita nie była już małą dziewczynką, a dorosłą kobietą, która na dodatek miała męża i choćby z tego powodu powinna się wreszcie zdobyć na odcięcie od relacji, która niosła z sobą jedynie destrukcję. Za to bardzo w moich oczach zyskiwał Paweł, człowiek po prostu mądry, który umiał kochać, choć nikt go przecież tego nie uczył. 

„Jutro zaświeci słońce” to książeczka niewielkich może rozmiarów, ale skłaniająca do szeregu refleksji. Zastanawiałam się także np. nad istotą rodzicielstwa. Ja wprawdzie matką jeszcze nie jestem, ale tak sobie myślę, że sednem rodzicielstwa powinno być przekonanie, że nie rodzimy dzieci dla siebie, ale dla nich samych. Owszem, to jest człowiek z naszej krwi i z naszych kości, ale człowiek ODRĘBNY, którego kiedyś trzeba puścić w świat. Mogę się mylić, ale na razie tak to widzę, patrząc z perspektywy dziecka, które dorosło i opuściło rodzinne gniazdo.

Joanna Sykat wciągnęła mnie do snutej przez siebie opowieści dość niepostrzeżenie, ale jednocześnie tak, że ocknęłam się dopiero na ostatniej stronie, „Jutro zaświeci słońce” to taka niby zwyczajna historia, która może nie wnosi niczego nowego, ale jednocześnie należy do tych, jakie ja sobie cenię, bo jest życiowa i prawdziwa. Zmusiła mnie do wielu przemyśleń, a zarazem do wdzięczności, że moja relacja z mamą ma zupełnie inny charakter. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

http://czwartastrona.pl/


Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

14 komentarzy:

  1. Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu, gdyż ja także mam na jej temat pochlebne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jednak zdarzy nam się taka sama ocena:)

      Usuń
  2. Kusi Crysia, kusisz Ty, jak znajdę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też cenię sobie takie prawdziwe historie. Chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bardziej mnie przekonują, niż takie jakieś wydumane;)

      Usuń
  4. To już chyba znak rozpoznawczy Joanny Sykat, że na tak niewielu stronach potrafi umieścić spory ładunek emocjonalny :) Bardzo podoba mi się jej podejście do kwestii rodzicielstwa, które miałam okazję poznać przy okazji lektury "Jesteś tylko mój" i "Tylko przy mnie bądź" :) Mam nadzieję, że tę książkę również będę mieć okazję przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, chyba można już mówić o cechach charakterystycznych dla pisarki:)

      Usuń
  5. To ja też chce byc wciągnięta przez tę opowieść...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę zapowiada się emocjonująco, takie trudne historie zawsze są najlepsze, skłaniają do wielu refleksji. Od dawna chciałam zapoznać się z twórczością Sykat, może zacznę od ,,Jutro zaświeci słońce".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda, takie lukrowane historie mogą tylko zemdlić. Ta na pewno taka nie jest;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.