sobota, 6 sierpnia 2016

Paula McLain "Okrążyć słońce"



Paula McLain „Okrążyć słońce”, Między Słowami 2016, ISBN 978-83-240-3641-7, stron 432

Mała Beryl przeprowadza się z rodzicami i starszym bratem do Kenii, na farmę, która stanie się jedną z miłości jej życia, podobnie jak cała Kenia. Tego samego nie czuje jednak jej matka i niedługo później zabiera syna i wraca do Anglii. Beryl wychowuje ojciec, a ona już wtedy robi wszystko, by jej losy toczyły się według jej zasad. Ze szkoły z internatem ucieka, bo lepiej czuje się między członkami plemienia Kipsigis, wśród których jest jej najlepszy przyjaciel, Kibii. Beryl dorasta, mając jedno największe marzenie: zostać trenerką koni, pierwszą kobietą z zawodowym tytułem. Do celu dąży konsekwentnie, a gdy poznaje Denysa Fincha Hattona, kochanka baronowej Karen Blixen, sama nie przypuszcza, że jej życie właśnie zmienilo się na zawsze. 

Zastanawiam się czasami nad kwestią intuicji czytelniczej, nad jej fenomenem, z czego on wynika. To ona mówi mi często: „Tę książkę koniecznie musisz przeczytać, bo to może być świetna rzecz” i rzadko się myli. Czy rozwija się ona wraz z wiekiem, doświadczeniem, można ją wyćwiczyć, czy też jest „bytem” całkowicie niezależnym? Jak by nie było, jestem jej wdzięczna, bo to właśnie ona dała o sobie znać, gdy zobaczyłam zapowiedź powieści Pauli McLain. Choć jeśli spojrzeć szerzej, to były dwa powody, dla których prędzej czy później i tak bym się nią zainteresowała: miała to być historia oparta na faktach, opowieść o kobiecie, która chciała żyć po swojemu; a po drugie, akcja miała się toczyć na początku XX wieku. Takich publikacji staram się nie przegapiać. I jeśli chodzi o „Okrążyć słońce”, to Wam też tego nie radzę, bo to książka, którą warto przeczytać. Jak dobrze, że i tym razem uległam podszeptom intuicji...

My, kobiety współczesne, jesteśmy przyzwyczajone do tego, że możemy robić chyba dosłownie wszystko. Możemy czerpać z życia, brać z niego to, co w danej chwili jest nam potrzebne. Z szeregu ról społecznych sięgamy po te, w których widzimy się najlepiej. Ale dobrze byłoby pamiętać, że ktoś w tej materii musiał nam przetrzeć szlaki. Beryl Markham była jedną z takich kobiet. Ze swoim charakterem, temperamentem i osobowością powinna raczej urodzić się pod koniec XX wieku, a nie u jego zarania, bo swoje czasy po prostu wyprzedzała. Kolonialna Kenia, ale i reszta świata, widziała wtedy dla niewiast zasadniczo dwie role: żony i matki. Beryl marzyła o czymś zupełnie innym. Można się oczywiście zastanawiać, na ile wpłynął na życie przyszłej pani Markham fakt, że rodzicielka zostawiła ją z ojcem z dala od wielkich zdobyczy cywilizacji, ale wydaje mi się, że jednak nie da się tym „usprawiedliwiać” wszystkiego. Powiedziałabym raczej, że Beryl przyszła na świat z licznymi talentami i nie widziała powodów, dla których miałaby za nimi nie podążać. Trzeba jeszcze przy tym zaznaczyć, że choć dla tej kobiety tak bardzo liczyła się wolność i pasja, to przyszło jej za nie płacić ogromną nieraz cenę; jej życie nie było pasmem niekończącego się szczęścia ani sielanką, a związki z mężczyznami przynosiły częściej cierpienie niż spełnienie – z tym, którego kochała chyba najbardziej, nie mogła być. 

Amerykańska pisarka okazała się być odpowiednią osobą do przedstawienia sylwetki Beryl Markham. Nie napisała biografii, napisała powieść opartą o biografię. „Okrążyć słońce” jest wycinkiem z życia bohaterki, nie opisem całego życia. McLain udało się jednak bez wątpienia przedstawić dojrzewanie i początki dorosłości Markham, wszystko to, co ukształtowało ją na całe życie, w sposób fascynujący. Oddała jej radości i smutki, sukcesy i porażki oraz emocje, jakie rodził trójkąt między Beryl, Karen a Denysem. Relacja ta stała się kanwą „Pożegnania z Afryką” pióra baronowej Blixen; Paula McLain pozwoliła nam spojrzeć na nią oczami Beryl. 

„Okrążyć słońce” to bardzo klimatyczna powieść, w której znajdziemy mnóstwo szczegółów o ówczesnej Kenii i społeczeństwie początków XX wieku, które za skandal uznawało każde odstępstwo od ustalonych przez siebie reguł. To opowieść o tym, ile kosztuje pójście za głosem serca. To wreszcie portret niezwykłej kobiety, która miała odwagę łamać konwenanse i żyć w zgodzie ze sobą. Polecam.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Między Słowami (Znak).

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,9613,Okrazyc-slonce
Wyzwanie: "Grunt to okładka".

12 komentarzy:

  1. Ja myślę, że taką czytelniczą intuicję nabywa się z czasem. A ta książka mnie zainteresowała swoją fabułą. Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację:)
      Dziękuję za uznanie:)

      Usuń
  2. Lubię tego typu książki. Czekam na mój egz. czekam i po przeczytaniu twojej recenzji jeszcze bardziej się niecierpliwię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tak niecierpliwię po przeczytaniu Twojej recenzji "Projektantki", już bym ją chciała wypożyczyć, a na razie nie ma jak;)

      Usuń
  3. Intrygująca powieść, aczkolwiek jakoś do mnie nie ''przemówiła''.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czułam, że to będzie dobra książka! ^^ Miałam skojarzenia ze znakomitą "Żoną lotnika" Melanie Benjamin opowiadającą o losach żony Charlesa Lindbergha - i chyba słusznie ;) Bardzo lubię czytać o takich właśnie kobietach - odważnych, łamiących stereotypy, wyprzedzających swoje czasy - i bardzo się cieszę, że jest to jedna z takich właśnie lektur! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie teraz bardzo, jaka jest "Paryska żona" tej autorki; styl już znam, więc wiem, że na pewno będzie dobrze, pytanie tylko o sposób przedstawienia bohaterów:)

      Usuń
  5. Skoro to nie jest biografia, to jestem na tak.
    Masz rację co do intuicji... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka idealna dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.