środa, 15 czerwca 2016

Remigiusz Mróz "Trawers"



Remigiusz Mróz „Trawers”, Filia 2016, ISBN 978-83-8075-102-6, stron 576

Jeśli czytaliście moje recenzje ostatnich książek Remigiusza Mroza, to możecie się domyślać, co teraz powinnam napisać. Znów zaczynam nie po kolei, bo zakończenie trzeciego tomu i zarazem trylogii z komisarzem Wiktorem Forstem, mówiąc kolokwialnie, rozwaliło mnie. Kolejny raz Mróz zrobił wszystko, żeby go „nie lubić”. Tylko o ile wcześniej można się było irytować na pozostawianie w niepewności i zawieszeniu, ale jednocześnie w nadziei i oczekiwaniu na kolejny tom, o tyle teraz to już naprawdę koniec, finito, basta. A nie tak miało być... Ostatnie słowa pisarza: „I, jak zawsze, opowieść biegnie dalej, w mojej i Twojej wyobraźni” (str. 571), jakoś mnie nie pocieszały, bo zwyczajnie liczyłam jednak na inny epilog. Wydaje mi się zresztą, że po tym, jak skończyło się „Przewieszenie”, wielu z nas, oddanych czytelników Mroza, oczekiwało po „Trawersie” konkretnych rozwiązań. Ci, którzy czytali, pewnie wiedzą, co dokładnie mam na myśli, dla reszty muszę pozostać enigmatyczna; w każdym razie trochę mi smutno, że nie stało się tak, jak sobie życzyłam, a z drugiej doskonale rozumiem, dlaczego autor zdecydował się na takie, a nie inne rozstrzygnięcie fabularne. Powiedzmy, że to, co najbardziej oczywiste, absolutnie nie byłoby w jego stylu.  

Trzeci tom tatrzańskiej trylogii jest obrazem stopniowego upadku Forsta. Twardy i bezwzględny komisarz nie jest jednak tak odporny i bezduszny, jak mogłoby się wydawać. Były glina zaczyna dawać sobie w żyłę, a znakomite właściwości heroiny, uśmierzające bóle migrenowe, są tylko jednym z powodów. Bo tak naprawdę „miał do odsiedzenia dwadzieścia pięć lat, wyczerpał drogę odwoławczą i nie mógł liczyć na przedterminowe warunkowe zwolnienie. Mógł za to mieć nadzieję, że dzięki heroinie na dobre zapomni o wszystkich swoich problemach. Przede wszystkim o migrenie, ale także o bólu, którego istnienia nie był nawet świadomy” (str. 11). Z każdym kolejnym zastrzykiem Forst był coraz bardziej przekonany, że znalazł sposób na odcięcie się od rzeczywistości. Ale ta nie pozwoliła o sobie zapomnieć, co dotarło do niego szczególnie boleśnie wraz z pewną przesyłką. Tymczasem na jednym z górskich szlaków zostaje znalezione ciało mężczyzny, okaleczone tak, by utrudnić identyfikację. W jego ustach ktoś umieścił syryjską monetę. Prokurator Dominika Wadryś-Hansen musi znaleźć odpowiedź na pytanie, czy zbrodnia ta ma związek z pobytem w Kościelisku grupy uchodźców. Ci nie są mile widziani przez mieszkańców i napięcie społeczne zaczyna szybko narastać. Prokurator wraz z inspektorem Osicą zastanawiają się też, czy to, co się dzieje, nie jest przypadkiem powrotem Bestii z Giewontu...

„Ekspozycja” pod względem tempa wydarzeń przypominał pędzący z prędkością światła rollercoaster. „Przewieszenie” zdecydowanie zwolniło, a „Trawers” z kolei wkracza na jeszcze inny poziom, głównie dzięki temu, że Remigiusz Mróz włączył do fabuły kwestię uchodźców, problem, który od miesięcy nie schodzi z łamów gazet i portali internetowych. Poszczególnych bohaterów wyposażył w określone poglądy, a dzięki temu udało mu się zaprezentować każdy aspekt związany z konfliktem migracyjnym. Połączył zwykłą ludzką troskę i wartości humanitarne ze strachem wynikającym z przyjmowania ludzi o tak odmiennym rysie kulturowym i religijnym (tym drugim zwłaszcza). Podszedł do tematu z wyczuciem i klasą, dając możliwość spojrzenia nań z różnych punktów widzenia. Myślę więc, że od tej pory możemy się spodziewać nowego kierunku w twórczości pisarza (a zaczął przecież w „Rewizji”): już nie tylko elementy dostarczające czystej rozrywki, ale też zjawiska i problemy skłaniające do licznych refleksji.

Nie potrafię stwierdzić, która część trylogii pióra Remigiusza Mroza podobała mi się najbardziej, bo każda wywierała wrażenie. Ogólnie trzeba przyznać, że „Trawers” trzyma poziom poprzedniczek, ale po jego przeczytaniu pojawił się smutek, że to koniec. Polubiłam Wiktora Forsta (w przeciwieństwie do pani prokurator) i trochę mi żal, że już go więcej nie spotkamy (chyba że autor zdecyduje się kiedyś wprowadzić go do jakiejś innej swojej powieści, tak jak w tej pozwolił pojawić się na moment Joannie Chyłce). Sądzę, że fani Remigiusza Mroza będą usatysfakcjonowani i zadowoleni z lektury „Trawersu”, więc przekonywać ich nie trzeba; pozostałych namawiam do poznania całej trylogii – sprawdźcie, czy porwie Was fala uwielbienia dla młodego pisarza.    

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

24 komentarze:

  1. I u mnie pojawił się smutek, a właściwie szybka tęsknota za Forstem. Wszystkie części trzymały równy poziom, choć "Ekspozycja" jest utrzymana w nieco innym, bardziej sensacyjnym, klimacie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, trylogia zaczyna się tomem sensacyjnym, a kończy takim bardziej refleksyjno-psychologicznym.

      Usuń
  2. Mam w planach tę serię, gdyż poprzednie książki Mroza idealnie wpasowały się w mój czytelniczy gust.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, to zakończenie...
    A pani prokurator też nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah, tyle osób poleca twórczość Mroza. A ja ciągle ani jednej jego książki na koncie...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak Ty się uchowałaś? Żartuję oczywiście;)

      Usuń
  5. Ja skończyłam na Ekspozycji przygodę z tą trylogią, ale pewnie prędzej czy później dokupię pozostałe tomy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałaś radę, nie wiedząc, co dalej? Ja bym nie wytrzymała;)

      Usuń
  6. Zaraz idę do biblioteki, więc dokładnie sprawdzę, co z Mroza jest u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię tego autora. Może się skuszę :)
    Zapraszam na konkursy do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, nie pożałujesz:)
      Dzięki.

      Usuń
  8. Mam ambiwalentne uczucia co do tej serii, a raczej wiem, że nie jestem jej fanką :niebij!!!: ale doczytać serię muszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tempo "Trawersu" było najlepsze ze wszystkich tomów :) Ja się na początku trochę obraziłam na autora za to zakończenie, ale jak przeanalizowałam sobie inne możliwości to stwierdziłam, że to chyba jednak najciekawsze i najmniej oczywiste rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, sercem nie chce się go przyjąć, ale tak czysto technicznie to ono jednak dobre jest;)

      Usuń
  10. Aż się boję sięgnąć po tę część ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. ja planuję poznać książki pana Mroza, bo wiele dobrego o nich słyszałam :) i niestety ciągle tylko "planuję", gdyż czasu mi brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niego warto go znaleźć, naprawdę:)

      Usuń
  12. Chyba jako jedna z nielicznych nie czytałam jeszcze nic Mroza, czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę zaprzeczać, czas najwyższy;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.