piątek, 6 kwietnia 2018

Wojciech Nerkowski "Zdrada scenarzystów"



Wojciech Nerkowski „Zdrada scenarzystów”, Czwarta Strona 2018, ISBN 978-83-7976-843-1, stron 408


Opis wydawcy: Dynamiczny montaż, zabawna intryga i cięte riposty. Scenarzyści w najlepszej formie!
Ekscentryczna ekipa filmowców wyrusza na Teneryfę kręcić kryminał pod tytułem „Spisek scenarzystów”. Wszystko miało iść jak z płatka, lecz już pierwszego dnia na planie dochodzi do zabójstwa jednego z głównych aktorów. Scenarzyści rozpoczynają własne śledztwo. Kuba popada w paranoję, a Sylwia próbuje przemówić ekipie do rozsądku. Ich śledztwo nabiera rumieńców, bo morderca nie zwalnia tempa i wysyła sygnały, że na jednym trupie nie skończy. Zamieszanie wokół filmu sprzyja promocji i sławie, dlatego wydaje się, że to był czyjś precyzyjny plan. Tylko kto mógł wpaść na tak przewrotny pomysł? Czy przebojowym filmowcom uda się odnaleźć mordercę, zanim sami staną się ofiarami?
Wojciech Nerkowski – scenarzysta „BrzydUli” i „M jak miłość” odsłania ciemną stronę planu filmowego.


Najpierw dostałam dwa rozdziały „Zdrady scenarzystów”. Nie znałam pierwszej części („Spisek scenarzystów”), ale stwierdziłam, że co tam, przeczytam je. Dwa dni później pojawiła się książka i szybko się za nią zabrałam, bo te dwa pierwsze fragmenty okazały się dosyć frapujące. I całkiem przyjemne w odbiorze. 


Brak znajomości poprzedniej książki Wojciecha Nerkowskiego nie jest jakąś wielką przeszkodą w poznawaniu drugiego tomu. Najważniejsze wydarzenia są pokrótce streszczone, zresztą to na ich podstawie dwójka głównych bohaterów, Sylwia i Kuba Leśniewscy, napisali scenariusz filmu, który teraz jest kręcony. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pojawiły się pierwsze zwłoki…


„Zdrada scenarzystów” w założeniu miała być chyba komedią kryminalną. I teraz trochę uczuć mieszanych: jak dla mnie za mało tu humoru, by stwierdzić, że jest to typowa powieść komediowa. A co do drugiego określenia gatunkowego: mamy trupy, postaci angażują się w prowadzone na własną rękę śledztwo, ale tu znów zabrakło mi jakiegoś pazura, nerwu, większego zaskoczenia co do tożsamości sprawcy i bardziej wyrazistych emocji. Owszem, wszystko jest poprawnie, ale mało w tym ikry, przynajmniej jak dla mnie. 


Ostatecznie jednak nie mogę odmówić autorowi pewnej lekkości w stylu, gdyż „Zdradę scenarzystów”, mimo uwag, czytało mi się dobrze i szybko. Do „Spisku…” nie będę wprawdzie wracać, ale tomowi wieńczącemu trylogię Wojciecha Nerkowskiego nie mówię „nie”.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 

http://czwartastrona.pl/

2 komentarze:

  1. Ja raczej podziękuję. Nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja wolę zacząć od pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.