wtorek, 24 kwietnia 2018

Przemysław Semczuk "Maluch"; Janina Lesiak "Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej"


Przemysław Semczuk „Maluch. Biografia”, Znak 2014, ISBN 978-83-240-3236-5, stron 272

Opis wydawcy:
Nie był szybki jak porsche ani przestronny jak ford, ale pokochały go miliony Polaków. Jeździł nim Pawlak w „Nie ma mocnych” i „Czterdziestolatek” inżynier Karwowski. Doskonale sprawdzał się jako milicyjny radiowóz oraz samochód dostawczy, gdy akurat „rzucili” pralki. Na wakacje nad Bałtyk i do Bułgarii woził całe rodziny, a trójkę marzycieli z Krakowa zabrał w zwariowaną podróż dookoła świata. Fiat 126p, popularne „toczydełko”, to członek wielu polskich rodzin. To symbol wszystkiego, co w PRL-u wzniosłe i marne zarazem. Samochód – legenda. Skąd się wziął? Jakie plany miała wobec niego władza? Jak zdobywano na niego talony, a jak deficytowe części, gdy się psuł? I jaki spotkał go koniec?
W pierwszej, pełnej anegdot i ciekawostek biografii Malucha Przemysław Semczuk opowiada nieznaną historię złotego dziecka polskiej motoryzacji. Bogato ilustrowane wydanie zabiera czytelników w podróż do czasów młodości – własnej lub rodziców.

O historii PRL-u czytałam już wiele, często wybierając takie publikacje, które pozwoliłyby mi spojrzeć na jedną z dwóch lubianych szczególnie epok z rożnych punktów widzenia. Ale spojrzenie na czasy Polski Ludowej z perspektywy rozwoju jej motoryzacji było mi do tej pory obce, stąd też wybór publikacji pióra Przemysława Semczuka. Autor, dobrze mi już znany, np. z „Magicznego dwudziestolecia” czy „Wampira z Zagłębia”, jak zawsze spisał się na medal.

Semczuk przedstawia dzieje najbardziej chyba znanego polskiego auta od momentu, w którym pojawiły się pierwsze myśli o rodzimym samochodzie, poprzez początki jego produkcji, do ostatnich lat jego bytności na naszych drogach. Całość napisana ciekawie, żywo, bez nużących szczegółów technicznych, została uzupełniona licznymi fotografiami oraz dowcipami na temat malucha, jego gabarytów i możliwości. Ta nietypowa biografia to książka w sam raz dla fanów i motoryzacji, i czasów słusznie minionych.

Janina Lesiak „Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej”, Wyd. MG 2016, ISBN 978-83-7779-372-5, stron 128

Opis wydawcy:
Zbeletryzowany i nieco fantastyczny zapis trzech ostatnich dni życia polskiej królowej Cecylii Renaty, żony Władysława IV. Próba przypomnienia niezwykłej kobiety. Portret władczyni, matki, żony, artystki, cichej buntowniczki i ofiary dynastii. Kobiety niepięknej, ale wielbiącej piękno. Czytelnik znajdzie w tej opowieści nie tylko niezwykły kawałek historii Polski, ale przede wszystkim obraz sytuacji królowych i ich roli na dworze polskim. A także wspaniałe opisy noszonych wówczas strojów.

Do lektury powieści historycznych nie trzeba mnie namawiać. Na naszym rynku nie brakuje autorów parających się tą odmianą beletrystyki, ale chyba mało jest tych, którzy wcielają się w postaci naszych królowych czy księżnych – wydaje mi się, że w tym względzie możemy liczyć obecnie tylko na Renatę Czarnecką. Dlatego ucieszył mnie opis tej książki, bo oto pojawia się ktoś, kto także będzie nam przybliżał losy polskich monarchiń. Niestety jednak „Wspomnienie o Cecylii...” nie spełniło pokładanych w nim nadziei.

Powieść koncentruje się na trzech ostatnich dniach życia żony Władysława IV, w których to odchodząca królowa rozpamiętuje swoje życie. Nie był to zły pomysł na fabułę, ale we mnie narracja zrodziła wrażenie jakby poszarpanej i chaotycznej, to raz; a dwa, jestem raczej przyzwyczajona, po lekturach powieści wspomnianej Czarneckiej czy Angielki, Philippy Gregory, że autorzy wypełniają narrację solidną treścią, bogatą przede wszystkim w emocje kobiecych postaci, ale i szczegóły. Tutaj mi tego zabrakło, detale kilku wieczorowych toalet władczyni to zbyt mało. Lektura zostawiła we mnie spory niedosyt; nie poczułam, że poznałam Cecylię, chyba nadal niewiele o niej wiem. Idea była słuszna, ale już wykonanie trochę zawiodło, 128 stron to już na dzień dobry za mało na przykuwającą uwagę powieść historyczną. 

2 komentarze:

  1. Raczej nie zdecyduję się na lekturę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo lubię styl Semczuka, więc czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.