wtorek, 16 maja 2017

Olga Rudnicka "Życie na wynos"



Olga Rudnicka „Życie na wynos”, Prószyński i S-ka 2017, ISBN 978-83-8097-134-9, stron 368

Życie Emilii Przecinek toczy się bez większych zmian. Dzieci, Kropka i Kropeczek, zajmują się raczej same sobą; nadal mieszka z nimi matka Emilii, Adela, oraz Jadwiga, była teściowa. Starsze panie wynajęły swoje mieszkania, by pomóc Emilii w spłacie kredytu hipotecznego po tym, jak jej mąż dopuścił się zdrady, defraudacji i zmienił miejsce pobytu. Pani Przecinek pisze kolejną książkę, borykając się z problemem seksu, którego domaga się w imieniu czytelniczek jej agentka Wieśka. Tymczasem w ich bloku zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Tak po prawdzie to znajduje je sama Emilia, tyle że najpierw nie wie, że to zwłoki. Babcie szybko dochodzą do wniosku, że mordercą musi być jakiś ich sąsiad lub sąsiadka, a kto lepiej niż one nadaje się do przeprowadzenia amatorskiego śledztwa? Przecież one wszystko widzą, słyszą, a czego nie widzą i nie słyszą, to dopowiedzą, jakiż to kłopot. Tylko co na to policja w postaci przystojnego pana Żurkowskiego i komisarz Rzepki, uparcie nazywanej przez pterodaktyle Kolankiem?

W zeszłym roku Olga Rudnicka powołała do życia Emilię Przecinek i jej barwną rodzinę. „Granat poproszę!” koncentrował się na jej życiu osobistym, gdyż Emilia dołączyła do grona kobiet zdradzonych i oszukanych przez własną połowę. Jakby tego było mało, że Cezary wymienił ją na nowszy i młodszy model, to jeszcze została sama ze ogromnym kredytem. I wówczas na jej biedną głowę, mocno tkwiącą w świecie wyobraźni, zwaliły się matka i teściowa. Starsze panie, absolutnie niebędące fobami, homo też nie, okazały się najmocniejszym punktem tamtej fabuły i bardzo zaciskałam kciuki, by pisarka dała im szansę zaistnieć po raz drugi. I tak oto doczekaliśmy się „Życia na wynos”.

W kreowaniu przekomicznych dialogów Rudnicka jest po prostu mistrzynią. To, w jak absurdalnych kierunkach podążają rozmowy głównych bohaterek, jest autentycznie genialne i już nawet nie próbuję zgłębiać, jak autorka to robi; ciekawi mnie tylko, czy ona od początku do końca wie, jak ma wyglądać dana scena czy rozmowa, czy też zdarza jej się samej być zaskoczoną rozwojem fabularnych dialogów. Pisarka świetna jest także w mieszaniu tropów, a tym razem mamy dość ograniczone grono, z którego powinniśmy wytypować mordercę. I co gorsza, do pewnego momentu pasują wszyscy i jednocześnie nikt. Nie jest łatwo samym policjantom, którzy dość długo nie mogą ustalić tożsamości ofiary i ruszyć z szukaniem motywu zbrodni. Co ciekawe, jak cała zagadka i proces dochodzenia do jej rozwiązania są dość zabawne, pamiętając przy tym, że trup przecież z żadnej strony śmieszny nie jest, tak ostateczne rozstrzygnięcie wydało mi się mocno przewrotne; szkoda, że nie mogę zdradzić dlaczego. 

O stylu Olgi Rudnickiej pisałam już nie raz, zwyczajnie kocham jej książki, dlatego też nie będę się zachwycać po raz kolejny jej poczuciem humoru i talentem – one są po prostu niezaprzeczalne. „Życie na wynos” ubawiło mnie setnie (ach, ta scena niedoszłej randki Emilii...) i Wam również polecam tę wysoce rozrywkową powieść.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

http://www.proszynski.pl/

16 komentarzy:

  1. A ja właśnie podczytuję Granat poproszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dobrze się bawisz:)

      Usuń
  2. A widzisz, mnie niestety książka nie podeszła, ale o tym niebawem napiszę w swojej recenzji;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że Granat był lepszy, ale mimo wszystko dobrze się bawiłam.

      Usuń
  3. Na razie mam za sobą tylko "Były sobie świnki trzy", która mnie zawiodła. Mam nadzieję, że seria o Emilii Przecinek bardziej mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może najpierw powinnaś poznać Natalie?

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji spotkać się z twórczością tej pani aczkolwiek zapowiada się jak dla mnie ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to wiele straciłaś, zwłaszcza Natalie;)

      Usuń
  5. Już zgłosiłam bibliotekarce tę pozycję do zakupu. Ach ta Emilia Przecinek...

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę mam na swojej półce ale brak mi czasu, żeby zabrać się za jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam to by się przydało rozciągnąć dobę, żeby nadrobić wszystkie zaległości.

      Usuń
  7. Pierwsza część bardziej przypadła mi do gustu, ale tej również niczego nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że większość będzie tego zdania, bo tam dochodził element nowości.

      Usuń
  8. Najpierw sięgnę po ,,Granat poproszę" :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.